Ekspresowo zniszczona droga ekspresowa. Po pięciu miesiącach do remontu

Polska

Droga S3 wymaga remontu chociaż funkcjonuje od ledwie pięciu miesięcy ("Polska i Świat" z 7.02.2019)tvn24
wideo 2/2

Odcinek drogi ekspresowej między Legnicą a Zieloną Górą pięć miesięcy temu został oddany kierowcom do użytkowania. Po niespełna pół roku droga jest popękana i pełna łat. Materiał magazynu "Polska i Świat".

15 września 2018 roku premier Mateusz Morawiecki dziękował "wszystkim, którzy w tak sprawny sposób przeprowadzili tę inwestycję". Dziękował też minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.

Władze rządowe, otwierając odcinek S3 między Legnicą a Zieloną Górą, pękały z dumy.

Wkrótce droga też zaczęła pękać, na odcinku 400 metrów.

- Mamy punktowe pęknięcia w dziewięciu miejscach i te pęknięcia będziemy musieli naprawić - przyznaje dyrektor oddziału GDDKiA w Zielonej Górze Marek Langer.

Drogowcy zwalają winę na górników

Na razie drogowcy zerwali wystający asfalt, ograniczyli prędkość i postawili znaki informujące, że to przez kopalnie.

- Na tym odcinku (...) uwidoczniły nam się wpływy eksploatacji górniczej - przekonuje Langer.

Innego zdania są górnicy. - Nasz monitoring nie wykazuje, żeby tam zachodziły takie zmiany, które wskazywałyby na to, że te deformacje są z tego powodu - mówi Lidia Marcinkowska, dyrektor naczelna do spraw komunikacji w KGHM Polska Miedź.

Drogowcy, szykując się do budowy ekspresówki, zapytali wcześniej kopalnie, czy przez pracę pod ziemią ziemia może się zapadać.

- Pierwszy projekt nie wykazał nam, żebyśmy mieli szczególne działanie. Czyli żeby droga musiała być specjalnie wzmacniana i taką informację przekazaliśmy też wykonawcom - tłumaczy Marcinkowska-Bartkowiak.

Droga musi jednak zostać wyremontowana i drogowcy z Zielonej Góry zakładają, że dorzuci się do tego kopalnia.

- Na pewno kombinat górniczo-hutniczy musi w jakiś sposób uczestniczyć w naprawie akurat tego fragmentu - uważa Marek Langer. Ale górnicy uważają, że we wskazanym miejscu "nie ma informacji, żeby tam mogły występować takie działania, które by wpływały na deformację drogi".

Na naprawę ekspresówki trzeba będzie poczekać

Żeby znaleźć przyczynę spękań i ewentualnego winnego, trzeba wwiercić się w grunt i przeprowadzić badania - tłumaczą geolodzy.

- Każdy przypadek jest inny. Są zagrożenia geologiczne w Polsce takie, że jest gdzieś winny człowiek. Duża część zagrożeń jednak jest spowodowana naturą - mówi Tomasz Wojciechowski z Państwowego Instytutu Badawczego.

Na razie nie wiadomo, jak drogi okaże się remont i kiedy się zacznie. Najpierw teren musi się ustabilizować.

Korzystający z trasy narzekają, a już teraz wiadomo, że naprawa ekspresówki nie będzie ekspresowa. Drogowcy szacują, że może potrwać nawet miesiąc.

Ponownego uroczystego otwarcia po remoncie nie ma w planie.

Autor: asty/adso / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24