"Odczekają i pewnie zrobią to, co powinno być zrobione". Co dalej ze Swinarskim w radzie prezydenta

Paweł Swinarski pozostaje członkiem Rady Nowych Mediów
Swinarski szerzył rosyjską dezinformację. Pozostaje w radzie przy prezydencie Nawrockim
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Przemysław Keler/KPRP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Prezydentowi nie przeszkadza Paweł Swinarski w składzie jego Rady Nowych Mediów. To youtuber, zwany "królem fejków". Czy chodzi więc o jego zasięgi? A może Pałac Prezydencki wziął na przeczekanie i pozbędzie się kontrowersyjnego doradcy po cichu - zastanawiają się rządzący. Człowiek prezydenta w TVN24 mówi: trzeba to zbadać. Tylko że od powołania minęło już trochę czasu.

- To ma być sztab ludzi, który będzie robił kampanię prawicy? - pyta zastępca szefa kancelarii prezesa Rady Ministrów Jakub Stefaniak z PSL. - Dzisiaj ten, kto ma zasięgi, jest na wagę złota w każdej partii - dodaje. Nawet jak szerzy rosyjską propagandę? - dopytujemy. - Jak widać niektórym to nie przeszkadza - mówi Stefaniak.

Z kolei Krzysztof Szczucki z PiS twierdzi, że "to kwestia czasu, kiedy jakieś decyzje zostaną podjęte". Tymczasem od powołania Rady Nowych Mediów minęły już dwa tygodnie.

Rada, która ma odpowiadać między innymi za promowanie dobrych praktyk w mediach, w poniedziałek oficjalnie rozpoczęła pracę.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: "Król fejków" doradza prezydentowi. Kim jest Paweł Swinarski

Paweł Swinarski pozostaje członkiem Rady Nowych Mediów
Paweł Swinarski pozostaje członkiem Rady Nowych Mediów
Źródło zdjęcia: Przemysław Keler/KPRP

Co prawda po nominacji Pałac Prezydencki nieoficjalnie wysłał sygnał, że przyszłość Swinarskiego w tym gremium może stanąć pod znakiem zapytania, ale po kilkunastu dniach oficjalnie stoi na stanowisku, że "dobór członków opiera się na doświadczeniu w obszarze mediów cyfrowych" i "udział w radzie nie oznacza akceptacji ich wcześniejszej działalności".

Nawrocki: jest miejsce do wypowiadania swoich poglądów

Paweł Swinarski w jednym z materiałów stwierdził, że w sprawie rosyjskich dronów wykrytych nad Polską "jest niemało argumentów o tym, że to nic innego, jak ukraińska prowokacja, czyli celem jest wciągnięcie nas do wojny". Ta teoria jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych przykładów "wcześniejszej działalności", a przed dezinformacją przestrzegali prezydent Karol Nawrocki i sztab Wojska Polskiego.

Sam Swinarski krytykę uznaje za atak na wolność słowa i próbę zaszkodzenia mu.

- W radach są osoby, które nie zgadzają się nawet z prezydentem Polski. To strefa odsłuchów, w której jest miejsce do wypowiadania swoich poglądów - tak 17 kwietnia Nawrocki tłumaczył w Kanale Zero współpracę ze Swinarskim.

Słowa Karola Nawrockiego padły już po tym, gdy Stanisław Żaryn, doradca prezydenta Andrzeja Dudy, określił powołanie Swinarskiego do rady jako błędną decyzję. Z kolei ówczesny szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz zapowiadał, że ta sprawa "zostanie rozstrzygnięta", bo na pewno "słusznie budzi niepokój".

Czy te głosy zostały odrzucone i to koniec "rozstrzygnięć" wokół Swinarskiego?

- Logika sporu politycznego jest taka, że jakby ustąpili za wcześnie to by czuli, że ustąpili pod presją, że się ugięli. Więc oni teraz odczekają i pewnie zrobią to, co powinno być zrobione. I będzie wilk syty i owca cała - ocenia wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia.

Andrzej Śliwka z PiS twierdzi z kolei, że w Radzie Nowy Mediów Swinarski może się przydać. Jak twierdzi, jego "doświadczenie osobiste" może stanowić naukę dla innych, "jak nie dać się zmanipulować".

Rada Nowych Mediów przy prezydencie
Rada Nowych Mediów przy prezydencie
Źródło zdjęcia: Przemysław Keler/KPRP

Przydacz: ludzie mówią różne rzeczy

W czwartek w "Rozmowie Piaseckiego" Swinarskiego częściowo tłumaczył szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Na pytanie Konrada Piaseckiego, czy w takim gronie jest miejsce dla propagandzisty, Przydacz odpowiedział, że nie. - Jeżeli ktoś jest jawnym propagandzistą, to nie powinien być w żadnych radach - stwierdził.

Prowadzący przytoczył wypowiedzi Swinarskiego, który nazwał Wołodymyra Zełenskego "błaznem,", a rosyjskie drony nad Polską określał mianem "ukraińskiej prowokacji". Przydacz zasłaniał się, że "nie zna całej aktywności tego pana". - Komentarze krytyczne wobec Zełańskiego jestem w stanie sobie wyobrazić. Wielu Polaków krytykuje Zełeńskiego. Ale atak dronów rosyjskich jako ukraińska prowokacja? Rozróżnijmy - stwierdził.

- To, że ktoś krytykuje Zełeńskiego i mówi, że jest tam klaunem, to nie jest jeszcze rosyjska dezinformacja. To jest po prostu krytyczna ocena. Możemy się z nią nie zgadzać, ale ludzie mówią różne rzeczy. Natomiast jeżeli ktoś przedstawia inaczej fakty, niż one mają w rzeczywistości miejsce, no to tutaj trzeba zbadać, czy to wynika z głupoty, bez niewiedzy, czy rzeczywiście to jest celowe działanie dezinformacji - ocenił Przydacz.

Dawid Rydzek, Adrian Wróbel

Redagowała Milena Zawiślińska

Źródło: TVN24, tvn24.pl
Czytaj także: