"Nietypowe samobójstwo. W tym wypadku mamy wszystko powywracane do góry nogami"

TVN24

Paweł Moczydłowski o śmierci Dawida Kosteckiego i śledztwie w tej sprawietvn24
wideo 2/7

Z daleka widać, że osoby, które diagnozują ten przypadek jako samobójstwo, bardzo się boją podejrzeń o udział osób trzecich - mówił we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 kryminolog i socjolog Paweł Moczydłowski, komentując sprawę śmierci Dawida Kosteckiego. Wskazał, że "osoba, która ma zamiar samobójczy, dokonuje pewnego rozpoznania społecznego". Odnosząc to do sposobu, w jaki były bokser miał targnąć się na własne życie, stwierdził, że "w tym wypadku mamy wszystko powywracane do góry nogami".

2 sierpnia nad ranem w celi Aresztu Śledczego w Warszawie Białołęce odkryto ciało boksera Dawida Kosteckiego. Miał się powiesić na pętli z prześcieradła, leżąc w łóżku pod kocem. Nie udało się go uratować.

"Gazeta Wyborcza" dotarła do służbowej notatki prokuratora Wojciecha Kapuścińskiego z dnia odkrycia ciała boksera. Napisała, że prokurator "miał wątpliwości, czy to było samobójstwo". "Dr (Wojciech) Sadowski (biegły medyk sądowy-red.) po przekręceniu ciała na brzuch odkrył bowiem z tyłu na szyi dwa maleńkie ślady w odległości 0,5 cm. W notatce, której kopię ma 'Wyborcza', Kapuściński napisał, że 'przypominają ślady powstałe w wyniku wkłucia igły' - czytamy w poniedziałkowej publikacji.

"Wyborcza" zauważyła, że "w protokole z sekcji zwłok nie ma śladu po szukaniu wyjaśnień, skąd na ciele Kosteckiego mogły się wziąć te dwa ślady".

Na te doniesienia zareagowała jeszcze w poniedziałek Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga.

"Są one [dwa ślady - przyp. red.] jedynie zadawnionymi strupami nie mającymi związku ze śmiercią denata" - napisała w poniedziałek w oświadczeniu prokuratura. Również Ministerstwo Sprawiedliwości w komunikacie podkreśliło, że "zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok mężczyzny wykluczyła udział osób trzecich, potwierdzając, że Dawid Kostecki popełnił samobójstwo".

ZOBACZ CAŁY KOMUNIKAT PROKURATURY W SPRAWIE ŚMIERCI KOSTECKIEGO >

"Bardzo się boją podejrzeń o udział osób trzecich"

O okolicznościach śmierci Kosteckiego mówił we wtorek we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 Paweł Moczydłowski, kryminolog, socjolog i były szef Centralnego Zarządu Zakładów Karnych. - Z daleka widać, że osoby, które diagnozują ten przypadek jako samobójstwo, bardzo się boją podejrzeń o udział osób trzecich, unikają tego tematu, trzymają się swoich ustaleń - podkreślił.

Sprawa śmierci Kosteckiego "nie jest prosta z punktu widzenia typowości samobójstw, jak i śladów, które tutaj znaleziono" - ocenił gość TVN24. Zwrócił jednocześnie uwagę, że "nie znamy protokołu, na podstawie którego można powiedzieć, że wyklucza się udział osób trzecich".

Moczydłowski ocenił, że w tej sprawie "istnieje wiele wątpliwości", a sposobem na ich rozwianie powinna być powtórna sekcja zwłok.

"Osoba, która ma zamiar samobójczy, dokonuje pewnego rozpoznania społecznego"

Kryminolog w rozmowie w TVN24 przybliżał schemat działań osoby, która planuje samobójstwo i porównał to z ostatnimi tygodniami życia Kosteckiego. Zwrócił również uwagę na sposób, w jaki były bokser miał dokonać samobójstwa, przez powieszenie na pętli z prześcieradła, leżąc na łóżku. - Z reguły osoba, która ma zamiar samobójczy, dokonuje pewnego rozpoznania społecznego. Uczy się, patrzy, jak głęboko koledzy [współwięźniowie - przyp. red.] śpią, wybiera sobie miejsce, gdzie schodzi ze wzroku i słuchu, a także uwagi zebranych w celi i ewentualnie decyduje się na popełnienie skutecznego samobójstwa, uwzględniając także metodę, która byłaby najskuteczniejsza - tłumaczył były szef polskiego więziennictwa.

- W tym wypadku mamy wszystko powywracane do góry nogami - przyznał. - To jest nietypowe samobójstwo. To jest samobójstwo, które niesie za sobą ryzyko, jeżeli robi je osoba niedoświadczona, że nie będzie ono skuteczne - podkreślił.

"Jest wiele rzeczy, które trzeba wyjaśnić"

Moczydłowski wskazywał, że z punktu widzenia Kosteckiego najbardziej dogodnym miejscem do popełnienia samobójstwa byłby areszt w Rzeszowie, gdzie był poprzednio osadzony, a nie areszt w Warszawie, który - jak zauważył - był dla byłego boksera miejscem nowym i nieznanym, a więc przez to trudniejszym do zaplanowania i popełnienia tego typu samobójstwa.

Gość "Wstajesz i wiesz" w TVN24 zwracał także uwagę, że nie podano informacji, czy w organizmie Kosteckiego wykryto obecność substancji odurzających.

- Tam jest wiele rzeczy, które trzeba wyjaśnić i nie można tej sprawy w taki prosty sposób zrzucić z biurka. To jest skandal - ocenił Paweł Moczydłowski.

Cała rozmowa z Pawłem Moczydłowskim o okolicznościach śmierci Dawida Kosteckiego
tvn24

Autor: mjz//now / Źródło: tvn24