Polska

Lider krakowskich kiboli "Misiek" wyszedł z aresztu. "Tylko od niego zależy, czy wróci do kraju"

Polska

[object Object]
Lider krakowskich kiboli "Misiek" wyszedł z aresztu (materiał "Faktów" TVN z 28.09.2018)Fakty TVN
wideo 2/6

Włoski sąd wypuścił na wolność Pawła M. pseudonim "Misiek", lidera gangu kiboli Wisły Kraków - dowiedział się portal tvn24.pl.

Pawła M., kierującego działaniami Sharksów (bojówki Wisły Kraków), wytropili policjanci z Centralnego Biura Śledczego we wrześniu. Dzięki współpracy z miejscowymi karabinierami zatrzymali go 27 września w miejscowości Cassino na południe od Rzymu. Trafił do aresztu na mocy Europejskiego Nakazu Aresztowania, który wydał polski sąd.

- Byliśmy pewni, że za kratkami spędzi czas do momentu, gdy już prawnie i praktycznie będzie możliwe przekazanie go nam - mówi tvn24.pl, zastrzegając sobie anonimowość, jeden z policjantów.

W Polsce Paweł M. miał odpowiadać za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, handel narkotykami i usiłowanie zabójstwa. Śledztwo prowadzą prokuratorzy z Katowic i Krakowa wraz z policjantami Centralnego Biura Śledczego Policji.

Jak ustaliliśmy, 12 października włoski sąd zmienił jednak "Miśkowi" areszt na dozór. Zgodnie z jego decyzją Polak ma codziennie stawiać się na komisariacie policji. Taka forma dozoru ma trwać aż do 22 października, gdy "Misiek" ma wyznaczony transport do Polski.

- Nie mamy pewności, czy 13 i 14 października stawił się w komisariacie. Informacja o zmianie przez sąd sankcji dotarła do Biura Międzynarodowej Współpracy w Komendzie Głównej Policji dopiero w poniedziałek. Teraz sytuacja jest taka, że tak naprawdę tylko od niego zależy, czy wróci do kraju - mówią nasi rozmówcy.

Wśród śledczych zajmujących się sprawą opinie są podzielone. Część uważa, że "Misiek" stawi się w Polsce 22 października. Ale nie brakuje też pesymistów. - Jeśli teraz ucieknie, to schowa się już na tyle dobrze, że będziemy go szukali latami - mówi tvn24.pl jeden z oficerów policji.

"Wątpliwości co do praworządności w Polsce"

Według relacji oficerów polskiej policji, Paweł M. zatrudnił renomowanych włoskich i polskich prawników. Wśród argumentów, którymi się posługiwali, walcząc skutecznie o zmianę decyzji o areszcie, były problemy z praworządnością w Polsce.

- Nie chcę zdradzać dokładnie argumentów, jakie przedstawiliśmy włoskiemu sądowi, ale potwierdzam, że dotyczą między innymi wątpliwości co do praworządności w Polsce i tego, czy w obecnej sytuacji polskiego wymiaru sprawiedliwości mój klient mógłby liczyć na sprawiedliwy proces - potwierdza Andrzej Mucha, adwokat "Miśka".

Dodał, że posługuje się takim argumentem "patrząc na zachowanie niemieckich, irlandzkich, hiszpańskich sądów, które mają wątpliwości co do wydawania Polaków".

- Sąd Apelacyjny w Rzymie dysponował oboma nakazami aresztowania wydanymi przez prokuratury w Katowicach i Krakowie, a mimo to nie miał wątpliwości, że konieczne jest zwolnienie Pawła M., zresztą niezwłoczne, jak wynika z postanowienia. We współpracy z adwokatami włoskimi przygotowujemy kolejne dokumenty, które przedłożymy w tej sprawie - zaznaczył adwokat Mucha.

Sharksi w "Superwizjerze"

Jak niedawno pokazali dziennikarze "Superwizjera" TVN, bandyci przejęli władzę w Wiśle Kraków, opanowali rynek narkotyków, zajmowali się również rozbojami, porwaniami, kradzieżami.

W maju Centralne Biuro Śledcze Policji przeprowadziło akcję wymierzoną właśnie w Sharksów i współpracujących z nimi kiboli Ruchu Chorzów. W operacji zatrzymano kilkadziesiąt osób, ale nie samego "Miśka". Dwa dni przed akcją szef gangu "Sharksów" wyleciał z Polski do Włoch.

Jego poszukiwania zintensyfikowano po materiale "Superwizjera" wyemitowanym w połowie września.

Dziennikarz "Superwizjera" TVN o Pawle M. "Miśku", zwolnionym z aresztu we Włoszech
Dziennikarz "Superwizjera" TVN o Pawle M. "Miśku", zwolnionym z aresztu we Włoszechtvn24

Autor: Robert Zieliński tvn24.pl, Szymon Jadczak "Superwizjer" TVN / Źródło: tvn24.pl, "Superwizjer" TVN

Źródło zdjęcia głównego: Policja, Superwizjer TVN

Pozostałe wiadomości