Tak telewizja państwowa przedstawiała Pawła Adamowicza

Polska

Magdalena Adamowicz: słowa, które padały, strasznie Pawła raniły (fragment "Faktów po Faktach" z 22 stycznia) tvn24
wideo 2/35

Oszust majątkowy, sugestie, że promował nazizm i komunizm, współautor afery Amber Gold - to tylko niektóre niczym niepoparte zarzuty telewizji państwowej wobec prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Tak wynika z analizy portali Onet i OKO.press, które przyjrzały się kilkunastu wydaniom programów informacyjnych TVP. Telewizja nie zgadza się z krytyką.

W dniu śmierci Pawła Adamowicza 14 stycznia główne wydanie "Wiadomości" niemal w całości poświęcone było jego zabójstwu. Redakcja OKO.Press przeanalizowała kilka materiałów z tego programu. Onet analizował materiały na temat Adamowicza z kilkunastu wydań "Wiadomości" z okresu sprzed wyborów samorządowych.

Jeden z materiałów wyemitowanych w dniu śmierci Adamowicza dotyczył mowy nienawiści. Autorzy materiału przywołali słowa pełniącej obowiązki prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz: - W imieniu bliskich pana prezydenta, rodziny, bardzo proszę, by tej trudnej sytuacji, tego dramatu nie wykorzystywać w żaden sposób politycznie ani ideologicznie.

"Ten apel to jasny przekaz, że przemoc nie ma barwy politycznej, apel bardzo ważny, bo niestety w przeszłości nie brakowało zbyt mocnych słów" - podsumował reporter "Wiadomości" Maciej Sawicki.

Na dowód tego, w materiale przypomniano wypowiedzi, ale wyłącznie przedstawicieli opozycji m.in.: Donalda Tuska ("wyginiecie jak dinozaury"), Radosława Sikorskiego ("jeszcze jedna bitwa, jeszcze dorżniemy watahy"), Grzegorza Schetyny ("strząsnąć ze zdrowego drzewa naszego państwa pisowską szarańczę"), Bronisława Komorowskiego ("trzeba czasami mieć odwagę i lać się dechą z takimi ludźmi").

Jak zwraca uwagę OKO.press, nie zacytowano słów Jarosława Kaczyńskiego o "mordach zdradzieckich" i "kanaliach" z sejmowego wystąpienia z lipca 2017 roku oraz nie wspomniano o żadnym z licznych kontrowersyjnych tweetów Krystyny Pawłowicz ani nie przywołano słów żadnego innego polityka PiS.

Prowadzący "Wiadomości" Krzysztof Ziemiec, zapowiadając kolejny materiał mówił: "Bliscy i rodzina apelują, aby tej tragicznej śmierci nie wykorzystywać ani politycznie, ani ideologicznie. Ale niestety, nie wszyscy się do tego apelu dostosowali, mimo że i prezydent, i premier cały czas wspólnie apelują o zrozumienie i spokój". W tym samym materiale widzowie usłyszeli słowa Jerzego Owsiaka ("Szanowni państwo, dziki kraj, dziki kraj"), które padły w trakcie konferencji prasowej, gdy Owsiak poinformował, iż rezygnuje z funkcji prezesa Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W materiale nie przedstawiono kontekstu wypowiedzi.

Negatywnie o Adamowiczu

Od lutego 2018 roku, gdy Paweł Adamowicz ogłosił, że będzie ubiegał się ponownie o fotel prezydenta Gdańska, "Wiadomości" często prezentowały go w jednoznacznie negatywnym świetle - czytamy w tekście Janusza Schwertnera z Onetu. Przeanalizował on kilkanaście wydań programu z okresu poprzedzającego jesienne wybory samorządowe.

Telewizja państwowa formułowała przeciwko Adamowiczowi ciężkie zarzuty na podstawie insynuacji, zwykle nie przedstawiając jego stanowiska – wynika z tej publikacji.

Na przykład w lutowym wydaniu programu telewizji państwowej pokazano, jak reporter TVP Gdańsk Łukasz Sitek, który później wielokrotnie przygotowywał materiały o Adamowiczu, podszedł do prezydenta Gdańska i krzyczał: "Skąd mieliście te pieniądze i skąd miał pan te mieszkania, niech pan odpowie, panie prezydencie!"

Nawiązał w ten sposób - jak wyjaśnił w materiale lektor - do toczącego się wówczas przed sądem postępowania w sprawie możliwych nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych Adamowicza.

Jak przypomniał Onet, we wrześniu w internecie pojawił się filmik, na którym widać, jak Sitek podążał za Adamowiczem, który poprosił współpracowników o nagranie zajścia.

- Chciał pan zepsuć imprezę narodową (Westerplatte - red. Onet) w taki, a nie inny sposób! Za każdym razem chcecie zbić kapitał polityczny nawet na naszych bohaterach! Proszę mi powiedzieć, dlaczego prosiliście przestępców o pieniądze! - krzyczał reporter w kierunku prezydenta. Jak dodał: - Pan prezydent będzie miał zarzuty prokuratorskie.

Albo wykrzykiwał: - Dlaczego pan wspiera przestępczość w Gdańsku? Kto skorzystał na Amber Gold? Gdzie jest 800 mln? Niech pan nie udaje, za każdym razem pomawia pan telewizję publiczną i prezesa Kurskiego. My nie przestaniemy pytać, ja pana zapewniam - groził Sitek.

Albo: - Czy pan się spodziewa zarzutów w związku z przyjęciem łapówek od deweloperów?

Paweł Adamowicz ignorował Sitka.

Sugestie, że propagował nazizm i komunizm

W najgorętszym momencie kampanii prezydent Adamowicz był oskarżany m.in. o propagowanie nazizmu i komunizmu.

Onet przypomina, że prezydent Gdańska nie chciał dopuścić, by 1 września na Westerplatte Apel Poległych był odczytywany przez żołnierzy zamiast harcerzy. Prezydent Gdańska chciał m.in. uniknąć zarządzonego przez MON odczytywania przy tej okazji apelu smoleńskiego.

W sierpniu, gdy trwały przygotowania do uroczystości na Westerplatte, jeden z materiałów "Wiadomości" otworzyła wypowiedź ministra obrony Mariusza Błaszczaka: "Są dziś tacy, którym przeszkadza obecność polskich żołnierzy na Westerplatte".

Po czym widzowie dowiedzieli się, że chodzi o Adamowicza.

Autor materiału - jak pisze Onet - przedstawiał rzekome motywy sprzeciwu prezydenta Gdańska wobec obecności żołnierzy na Westerplatte. Tłumaczył, że Adamowicz "chętnie nawiązuje do tradycji Wolnego Miasta Gdańsk". Poparł te słowa komentarzem anonimowego mężczyzny: "Eksponujemy ponure czasy lat 30., gdy w Gdańsku de facto rządziła [partia Adolfa Hitlera - red.] NSDAP".

Reporter podał też inny przykład rzekomego promowania nazizmu przez Adamowicza: "Prawdziwy skandal wywołała decyzja [Adamowicza] o nadaniu jednemu z gdańskich tramwajów imienia Adolfa Butenandta, oskarżonego o udział w zbrodniczych eksperymentach Mengele".

Jak jednak zauważa Onet, tramwaj osiem lat wcześniej otrzymał imię tego pochodzącego z Gdańska niemieckiego naukowca w wyniku głosowania internautów. Gdy na jaw wyszła nazistowska przeszłość Butenandta, patronat nad tramwajem przyznano komuś innemu. O tym "Wiadomości" już nie wspomniały.

W tym samym materiale reporter Jan Korab oskarżył prezydenta Gdańska o promowanie komunizmu. "Nadał imię Lenina Stoczni Gdańskiej" - podał przykład na takie działanie. Tymczasem przywrócenie napisu "im. Lenina" miało według zamysłu Adamowicza nawiązywać do historii, przypominać o zwycięstwie nad PRL-em.

"Paweł Adamowicz skapitulował"

Gdy było już wiadomo, że wojsko będzie obecne podczas uroczystości na Westerplatte, "Wiadomości" wyemitowały następny materiał Jana Koraba "Paweł Adamowicz skapitulował".

"Adamowicz przyzwyczaił Gdańsk do prowadzenia bardzo dziwnej polityki historycznej" - brzmiał komentarz reportera.

Jak podkreśla Onet, materiał puentowały dwie wypowiedzi. Pierwsza powołanego w 2017 r. dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku dr. Karola Nawrockiego: - Widzimy, że nie ma dobrej woli upamiętniania (przez Adamowicza - red.) elementu polskości i wartości ważnych dla Polaków.

W wypowiedzi tej Nawrocki zdaje się sugerować, że prezydent Gdańska chce pomniejszyć rangę uroczystości na Westerplatte, choć prezydent ani raz nie deklarował takich zamiarów. Jedynie chciał, żeby Apel Poległych odczytali harcerze.

Po tej wypowiedzi pojawia się druga puenta - kandydat PiS na prezydenta Gdańska, Kacper Płażyński, dodał: - Adamowicza sposób uprawiania polityki to antagonizowanie społeczeństwa.

"Telewizja (...) formułowała przeciwko niemu ciężkie zarzuty, zwykle nie przedstawiając jego stanowiska, za to prawie zawsze przedstawiając stanowisko jego głównego rywala wyborczego" – konkluduje Onet.

Sprawa ścieków, oświadczeń majątkowych

Z kolejnego materiału o prezydencie Gdańska, wyemitowanego w czerwcu pt. "Interes na ściekach" wynikało, że "Adamowicz bagatelizował zrzuty milionów litrów ścieków do Motławy", a te "okazały się być korzystne dla spółki odbierającej ścieki". Nie podano jednak jaką rolę w tym miał odegrać prezydent ani co świadczyło o jego roli w tym procederze.

Autor materiału przypomniał w nim niejako "przy okazji" sprawę oświadczeń majątkowych Adamowicza.

"Prokuratura bada też wątek zatajenia dwóch z siedmiu mieszkań, kilka z nich Adamowicz miał nabyć po niskiej cenie w zamian za uchwalenie korzystnego dla dewelopera planu przestrzennego" - usłyszeli widzowie. A potem - jak napisał Onet, pojawiła się "dwusekundowa, całkowicie wycięta z kontekstu" wypowiedź Adamowicza: "Wszystko jest możliwe". Materiał zakończył się komentarzem dziennikarza tygodnika "Sieci" Jerzego Jachowicza: "Kim jest ten człowiek?! To jest rak na polskiej demokracji!".

Jak opisał Onet, w materiale z 27 sierpnia "Wiadomości" znów wróciły do sprawy ścieków - zarzucały prezydentowi Gdańska udział w spowodowaniu "katastrofy ekologicznej".

O "układach prezydenta Adamowicza"

W maju telewizja państwowa wyemitowała materiał "Gdańskie układy prezydenta Adamowicza". Jak napisał Onet, sprawa została przedstawiona "niekonkretnie", w materiale pojawiło się kilka wątków. Zabrakło znowu - jak zaznaczył portal - wypowiedzi jego bohatera.

"Nie tak dawno Adamowicz zdecydował o wejściu miasta w spółkę z nowo założonym zagranicznym konsorcjum, które nie posiadało kapitału. Gdańsk wniósł do niej grunt, udzielił pożyczki, a na końcu stracił pakiet kontrolny, tracąc bezpowrotnie tereny, na których obecnie budowana jest galeria handlowa" - można było usłyszeć w materiale. Tuż po postawieniu tezy, reporter zmienił wątek.

"Prezydent Adamowicz uaktywnił się w sieci, gdzie namawia do komentowania działań swojego kontrkandydata" - wprowadził reporter. Następnie głos oddano kontrkandydatowi Adamowicza Kacprowi Płażyńskiemu (PiS): "Adamowicz nawołuje swoich zwolenników do trollowania przeciwko swoim konkurentom."

Jak napisał Onet, chodziło o wpis umieszczony przez Adamowicza w mediach społecznościowych, w którym pojawił się link do wywiadu z Płażyńskim i podpisem: "Moja gorąca prośba do Was o komentowanie".

W materiale "Wiadomości" reporter podał również, że na "Adamowiczu ciążą prokuratorskie zarzuty".

"A do tego wszystkiego afera Amber Gold, przez którą tysiące Polaków straciło oszczędności życia" - spuentował reporter Maciej Sawicki, używając w tle motywu przewodniego, czyli zdjęć Adamowicza i gdańskich samorządowców promujących samoloty OLT Express.

Najciemniejsza postać

Z analizy przeprowadzonej przez Onet wynika, że "Wiadomości" wielokrotnie oskarżały Adamowicza o niejasne pochodzenie jego majątku i powiązania z aferą Amber Gold.

Nie wiadomo jednak na czym te powiązania miały polegać. Bo o tym telewizja nie informowała.

Przy napomykaniu o Amber Gold i Adamowiczu raz pokazano zdjęcie prezydenta ciągnącego wspólnie z samorządowcami samolot OLT Express [nieistniejący już przewoźnik, w którym głównym inwestorem była Amber Gold - red.], które miało widzom głęboko zapaść w pamięć.

Z przytoczonych przez OKO.press i Onet przykładów materiałów "Wiadomości" jasno wynika, że prezydent Gdańska od momentu ogłoszenia chęci ubiegania się o fotel prezydenta w Gdańsku w 2018 roku, był częstym tematem programu. "Paweł Adamowicz został w nich przedstawiony jako jedna z najciemniejszych postaci na polskiej scenie politycznej" – pisze Onet w swojej analizie.

TVP odpiera zarzuty

16 stycznia TVP wydała komunikat: "Telewizja Polska jako nadawca publiczny zawsze jest z Polakami w najważniejszych momentach. Także tych tragicznych, jak zabójstwo prezydenta Gdańska i związana z nią żałoba. Niestety tragedia ostatnich dni jest wykorzystywana przez ludzi nieodpowiedzialnych do bezprzykładnej agresji. Bezsensowna zbrodnia, która miała miejsce w Gdańsku nie może być powodem do eskalacji nienawiści.Pracownicy i współpracownicy TVP stali się ofiarami niczym nieuzasadnionej nagonki i agresji. Pod adresem niektórych z nich i ich rodzin kierowane są groźby. Zarząd TVP informuje, że wszelkie tego typu zachowania są zgłaszane do właściwych organów. Jednocześnie Zarząd oświadcza, że pojawiające się bezprawne ataki na przedstawicieli TVP, a także próby przypisywania Telewizji Publicznej jakiejkolwiek odpowiedzialności za wydarzenia z Gdańska są kierowane na drogę sądową. Zarząd Telewizji Polskiej w pełni wspiera pracowników i współpracowników TVP w ich ciężkiej i odpowiedzialnej pracy oraz apeluje o solidarność z ofiarami każdego przypadku agresji i nienawiści".

Autor: js/kb / Źródło: Onet, OKO.Press

Raporty: