"Sędziowie Izby Dyscyplinarnej powinni wstrzymać się od orzekania"

Polska

Gregorczyk-Abram: sędziowie powinni wstrzymać się od orzekaniatvn24
wideo 2/36

Jeżeli Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego się nie powstrzyma od orzekania, będziemy mieli do czynienia z dualizmem i w konsekwencji z chaosem, który rządzący sprawią obywatelom - oceniła mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram z Inicjatywy "Wolne Sądy", odnosząc się do czwartkowej decyzji SN. Podkreśliła, że "to orzeczenie ma fundamentalne, bardzo istotne znaczenie", bo zdanie Sądu Najwyższego "jest zawsze wykładnią dla sądów powszechnych".

W czwartek odbyło się posiedzenie niejawne w pierwszej ze spraw, w których Sąd Najwyższy wystosował w końcu sierpnia 2018 roku pytania prejudycjalne, na które Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej udzielił odpowiedzi 19 listopada.

Izba Pracy SN uchyliła uchwałę nowej Krajowej Rady Sądownictwa i oddaliła wniosek prezesa Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o przekazanie sprawy do tej Izby.

"To orzeczenie ma fundamentalne, bardzo istotne znaczenie"

- Stało się to, co musiało się stać. Sąd Najwyższy wykonał wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej - tłumaczyła w "Wstajesz i wiesz" w TVN24 mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram z Inicjatywy "Wolne Sądy".

Jak mówiła, SN "przyłożył tę matrycę, tego gotowca, którego dał trybunał, do tej konkretnej sprawy i powiedział wprost: Izba Dyscyplinarna nie jest sądem w rozumieniu prawa krajowego, jak i prawa unijnego, a KRS nie jest organem niezależnym od władzy ustawodawczej i wykonawczej".

- To jest pierwsze orzeczenie, które ma fundamentalne, bardzo istotne znaczenie dla pozostałych orzeczeń - podkreśliła. Sąd Najwyższy - wyjaśniała - "jest zawsze wykładnią dla sądów powszechnych".

- Sądy będą w tym momencie dużo odważniejsze i będą realizować wyrok trybunału, przykładając te wytyczne do swoich konkretnych spraw - powiedziała Gregorczyk-Abram.

Gregorczyk-Abram: stało się to, co musiało się staćtvn24

"Izba Dyscyplinarna jest niewidzialna dla systemu prawnego, jej nie ma"

Pytana, czy decyzja Sądu Najwyższego oznacza, że sędziowie wzywani przed Izbę Dyscyplinarną nie muszą się przed nią stawiać, Gregorczyk-Abram odparła: - Gdybym ja była obrońcą w takiej sprawie, to taka byłaby moja interpretacja.

- Wczoraj Sąd Najwyższy powiedział, że Izba Dyscyplinarna jest niewidzialna dla systemu prawnego, jej nie ma, pomijamy jej istnienie. Sprawy przed Izbą Dyscyplinarną w ogóle nie powinny mieć miejsca - podkreśliła.

Wskazywała, że sprawy dyscyplinarne może rozpatrywać na przykład Izba Karna, która "świetnie sobie z nimi poradzi".

"Jeśli rządzącym zależy na dobru obywateli, to jak najszybciej należy to uporządkować"

Zdaniem mecenas sędziowie Izby Dyscyplinarnej "powinni powstrzymać się od orzekania".

- Zakładam, że tak nie będzie. Tak wynika z narracji strony rządowej, a ja traktuję Izbę Dyscyplinarną, tę jednostkę, jako część rządową, dlatego, że została wybrana przy wsparciu upolitycznionej KRS - zaznaczyła.

Oceniła, że jeżeli Izba Dyscyplinarna nie powstrzyma się od orzekania, "będziemy mieli do czynienia z dualizmem i w konsekwencji z chaosem, który rządzący sprawią obywatelom". - Teraz ich obowiązkiem jest odpowiedzenie sobie na fundamentalne pytanie: czy zależy im na władzy, czy zależy im na dobru obywateli - stwierdziła Gregorczyk-Abram.

- Jeśli im zależy na dobru obywateli to jak najszybciej należy to uporządkować, zmienić ustawę o KRS i o Sądzie Najwyższym - podkreśliła.

ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ Z SYLWIĄ GREGORCZYK-ABRAM:

Cała rozmowa z Sylwią Gregorczyk-Abramtvn24

Autor: ads//now / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24