Byli więźniowie wychodzą na wolność i co dalej? "Inny świat"

Zakład Karny w Rzeszowie (zdjęcie ilustracyjne)
Opuszczają zakład karny i co dalej? Tak wygląda readaptacja byłych więźniów w Polsce
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Darek Delmanowicz / PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Przytłacza mnie ta rzeczywistość. Te zmiany. 22 lata to jest naprawdę przeskok - przyznał Piotr Pytel po opuszczeniu zakładu karnego. Historia mężczyzny nasuwa pytania o to, jak wygląda opieka postpenitencjarna w Polsce i czy byli więźniowie otrzymują realną pomoc w procesie readaptacji. Materiał Macieja Zalewskiego w programie "Polska i Świat" TVN24.

Oglądaj program "Polska i Świat" od poniedziałku do piątku na antenie TVN24 o godzinie 21 oraz jako wideo na żądanie w TVN24+

Piotr Pytel decyzją ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka opuścił więzienie i oczekuje na decyzję w sprawie ułaskawienia. W zakładzie karnym spędził 22 lata za zbrodnię, do której 15 lat temu przyznał się i został skazany inny mężczyzna.

Dla Pytla otworzył się rozdział powrotu do życia w świecie, który diametralnie się przez ten czas zmienił. - Przytłacza mnie ta rzeczywistość. Te zmiany. 22 lata to jest naprawdę przeskok. To przepaść do tego, co pamiętam z tego miasta, a do tego, co dzisiaj jest. Inny świat - przyznaje.

Jego przyjaciel Robert Stefanowski, mówiąc o pierwszych doświadczeniach Pytla po wyjściu z więzienia, opisuje: - Piotr, truskawki. Już sezon się kończy. Kiedy ostatnio jadłeś truskawki? Cytując Pytla, dodaje: - Nie pamiętam, ale na pewno ponad 22 lata temu.

- Kupiliśmy kilogram truskawek. Były jeszcze czereśnie. To są takie drobne rzeczy - opowiada Stefanowski.

Na jaką pomoc mogą liczyć byli więźniowie?

Historia Pytla stawia pytania o to, jak wygląda proces readaptacji byłych więźniów w Polsce. - Tak naprawdę inwestowanie w pomoc postpenitencjarną, w zmianę, jest inwestowaniem w bezpieczeństwo publiczne i w to żeby człowiek nie chciał popełnić przestępstwa jeszcze raz i nie wrócił do więzienia - mówi wiceminister sprawiedliwości Maja Ejchart.

Co roku na wolność w naszym kraju wychodzi około 90 tysięcy osób. W readaptacji pomóc mają ośrodki pomocy postpenitencjarnej. W Polsce działa 14 takich placówek, finansowych między innymi z Funduszu Sprawiedliwości. - Rozmowy ze specjalistami pomagają im (byłym więźniom) spojrzeć w ten sposób, żeby nie wracać do recydywy (...) starać się utrzymać na tej wolności - przekonuje Magdalena Kamińska prezeska Warszawskiego Oddziału Stowarzyszenia Patronat.

Klatka kluczowa-512418
Piotr Pytel opuścił zakład karny w Rzeszowie. Materiał "Polska i Świat"
Źródło: TVN24

Byli więźniowie "mierzą się z wykluczeniem"

Czy pomoc psychologiczna po pobycie w zakładzie karnym jest obowiązkowa? - Nie jest obowiązkowa, ale wskazana - odpowiada Kamińska i dodaje: - Uważam, że każdemu powinno się dać szansę. Każdemu. Jeżeli z tej szansy nie skorzysta, to z powrotem trafi tam, skąd wyszedł.

- Są też osoby, które do więzienia trafiły dlatego, że miały wiele problemów, rozmaitych, z którymi sobie nie poradziły i tylko jakby kwintesencją tego było trafienie do zakładu karnego. W związku z czym oni wychodzą i mają dalej bez liku problemów - zwraca uwagę Agnieszka Szeliga-Żywioł wiceprezeska Małopolskiego Stowarzyszenia Probacja.

Jeżeli to możliwe, byli więźniowie szukają pomocy u rodziny. W innym przypadku, często trafiają do noclegowni dla osób w kryzysie bezdomności. Pomoc w ośrodkach postpenitencjarnych może być różna, ale cel jest jeden - usamodzielnienie się.

- Jest to doradztwo zawodowe, czyli aktywizacja zawodowa, która jest niesamowicie ważna po wyjściu z zakładu karnego, ponieważ, osoby (po odbyciu kary więzienia) mierzą się z wykluczeniem. Nie mówię tylko o społecznym, ale też z wykluczeniem takim zawodowym - zauważa Magdalena Maciejewska dyrektorka generalna Fundacji Lumus.

Sprawa Piotra Pytla

Piotr Pytel, będąc już od lat w Niemczech, nawiązał znajomość z 17-letnim wówczas "Tomaszem L." (który później okazał się Tomaszem W., czego Pytel nie był świadomy). Mężczyźni dokonywali napadów. 26 marca 2004 roku w Monachium ich celem stała się Ecaterina I. Rozbój z rabunkiem zakończył się zbrodnią.

Pytel od lat niezmiennie zeznaje i mówi, że w trakcie akcji został na ulicy, a do mieszkania kobiety wszedł tylko "Tomasz L.", który po jakimś czasie wrócił ze zrabowanymi rzeczami. Gdy w mediach pojawiła się informacja o brutalnym zabójstwie, "Tomasz L." uciekł z kraju. Pytel został w Monachium i tam w trakcie śledztwa go aresztowano.

Po dwóch latach Pytel został skazany jedynie na podstawie zeznań współwięźnia - obcokrajowca, któremu groziło wydalenie z Niemiec i miał on osobisty interes we współpracy ze służbami. Pogrążył oskarżonego Polaka, zeznając, że ten przyznał się ponoć do pobytu w mieszkaniu, gdy doszło do zabójstwa.

Mimo braku jakichkolwiek dowodów - nawet braku śladów biologicznych Pytla w mieszkaniu - wyrok dożywocia za rozbój i morderstwo zapadł w październiku 2006 roku. Polak chciał odsiadywać go w Niemczech, bo tam miałby później szansę o ubieganie się o wcześniejsze zwolnienie, ale w 2009 roku doszło do przekazania go Polsce. Do tej pory odsiadywał wyrok w Rzeszowie.

Do zabójstwa przyznał się inny mężczyzna

W 2010 roku zatrzymano Tomasza W. - w ramach śledztwa prowadzonego przez prokuratury w Polsce i w Niemczech między innymi w sprawie pewnej grupy przestępczej z Podkarpacia. W obecności polskich i niemieckich funkcjonariuszy Tomasz W. przyznał się wtedy do zamordowania Ecateriny I. Zaznaczył też, że zbrodni dokonał sam.

W 2011 roku, po przekazaniu go Niemcom, usłyszał wyrok dziewięciu lat i trzech miesięcy pozbawienia wolności. Wymiar kary był niski z powodu niemieckiego prawa, bo sprawca w momencie dokonywania zbrodni był niepełnoletni. Mężczyzna wyszedł już na wolność.

Historię skazanego mężczyzny opowiedział reporter Maciej Zalewski w materiale "Osadzony. Podwójna rzeczywistość" w TVN24+.

OGLĄDAJ: "Ta sprawa poraża jeszcze bardziej niż Komendy". Historia Pytla
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: