Ofiara księdza pedofila ostro o słowach abp. Michalika. "To przepraszam nie jest szczere"

Polska

tvn24Abp Michalik na wtorkowej konferencji dotyczącej jego kontrowersyjnej wypowiedzi

- Wczoraj powiedział to, co myślał 10 lat temu i co myśli teraz. To "przepraszam" nie jest szczere - powiedziała w TVN24 Ewa Orłowska, jedna z ofiar księdza z Tylawy, w którego obronie 10 lat temu stanął arcybiskup Józef Michalik.

- Nie wierzę, żeby z jego ust kiedykolwiek padło słowo "przepraszam". Może nie dorósł, może nie dojrzał do tej sytuacji, nie rozmawiał z żadną z ofiar, więc nie wie, co my nosimy w sercu, jakie piętno, ból i że to my się z tym borykamy - tak o abp. Michaliku mówiła w "Tak jest" Ewa Orłowska, która w dzieciństwie była molestowana przez księdza z Tylawy.

Jej zdaniem słowa abp. Józefa Michalika o dzieciach które "lgną i wciągają drugiego człowieka" były odzwierciedleniem tego, co tak naprawdę myśli duchowny. - Powiedział to, co myślał 10 lat temu i co myśli teraz - stwierdziła.

Ofiara księdza pedofila dodała, że przeprosiny, które padły później z ust duchownego, nie są szczere. - Pisaliśmy do niego parę razy, ale bez skutku. Napisał list i stanął w obronie księdza, nie ofiar - zaznaczyła.

Stanął w obronie księdza

Proboszcza z Tylawy skazano w latach 90. za molestowanie sześciorga dzieci. Sąd wydał wyrok: 2 lata w zawieszeniu na 5 lat i 8-letni zakaz pracy wychowawczej z młodzieżą.

Jedną z ofiar była właśnie Ewa Orłowska, dziś dorosła kobieta. Zdecydowała się mówić, gdy od swoich dzieci dowiedziała się, że ksiądz robi wciąż to samo, co kiedyś zrobił jej.

Abp Michalik, już po ujawnieniu sprawy, do końca bronił proboszcza z Tylawy, oskarżając media, że rozpętały nagonkę na niewinnego kapłana. W liście, który wtedy abp Michalik napisał, wyraził swoje współczucie dla duchownego.

"Nieporozumienie"

We wtorek abp Józef Michalik komentując przypadki pedofilii w Kościele mówił: "często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga". Słowa te wywołały medialną burzę. Jeszcze tego samego dnia duchowni zwołali konferencję prasową, na której duchowny przeprosił za swoje słowa i za nieporozumienie, które wywołały.

Zapewnił zarazem, że jego nastawienie do problemu pedofilii jest jednoznaczne i taki też był kontekst wypowiedzi. - Dziecko nie może być krzywdzone nie tylko przez duchownych, ale też niekiedy bywa, że i przez własne otoczenie, przez własną rodzinę - mówił.

Autor: db / Źródło: tvn24

Raporty: