"PiS ucieka przed pytaniami". Posiedzenie w sprawie podkomisji smoleńskiej odwołane

Polska

Aktualizacja:
Posłowie PO pytali dlaczego odwołane zostały czwartkowe obrady sejmowej komisji obrony narodowejtvn24
wideo 2/21

Odwołano czwartkowe posiedzenie sejmowej Komisji Obrony Narodowej, która miała zapoznać się z dotychczasowymi ustaleniami podkomisji smoleńskiej. Według pełniącego obowiązki przewodniczącego podkomisji dr. Kazimierza Nowaczyka, posiedzenie odbędzie się w innym terminie. Posłowie Platformy Obywatelskiej pytają dlaczego.

- Wczoraj dowiedzieliśmy się, że planowana, na wniosek PO, na czwartek komisja obrony narodowej dotycząca prezentacji wyników badań tzw. podkomisji pana Macierewicza została odwołana. Nie pierwszy raz PiS ucieka przed pytaniami o to, co ta podkomisja robi - podkreślał na środowej konferencji prasowej Marcin Kierwiński (PO).

Zarzucił Prawu i Sprawiedliwości cynizm i chęć ucieczki przed prawdą i niewygodnymi pytaniami. - Pan Berczyński uciekł do Stanów Zjednoczonych, a pan Nowaczyk ucieka od pytań. Cynizm, gra Smoleńskiem i cały czas uciekanie od tego, aby nie powiedzieć: "nie zrobiliśmy nic, wszystko, co do tej pory mówił minister Macierewicz to kłamstwa" - mówił Kierwiński.

- O odwołaniu czwartkowego posiedzenia zdecydowały przyczyny obiektywne, kwestie organizacyjne. Posiedzenie zostało jedynie odłożone w czasie, nowy termin nie został jeszcze ustalony - mówił we wtorek dr Nowaczyk.

"Macierewicz nie potrafi udowodnić swoich hipotez"

Były wiceszef MON Czesław Mroczek (PO) zwrócił uwagę, że rządowa podkomisja, kierowana obecnie przez Kazimierza Nowaczyka (poprzedni szef dr Wacław Berczyński w kwietniu złożył rezygnację - red.) pracuje już 15 miesięcy.

- To już więcej niż pracowała komisja państwowa Jerzego Millera. Komisja Jerzego Millera ustalała wszystko od początku, zgromadziła dokumentację liczącą tysiące stron, natomiast podkomisja smoleńska Antoniego Macierewicza przepytywana kilka miesięcy temu nie potrafiła pokazać kilku stron ustaleń poza mnożeniem w dalszym ciągu hipotez - mówił Mroczek.

Polityk sugerował przy tym, że przyczyną odwołania czwartkowego posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej może być brak raportu, który podkomisja miałaby tam przedstawić. - Tego raportu po prostu nie ma. To dzisiaj trzeba wyraźnie powiedzieć - nie ma żadnego raportu z tej 15-miesięcznej pracy - podkreślił Mroczek.

"Najgorsze" jednak - według niego - jest to, że podkomisja nie jest w stanie udowodnić stawianych przez siebie hipotez. - Na przestrzeni ponad 7 lat Antoni Macierewicz sformułował około 20 różnego rodzaju hipotez. Żadnej nie potrafił udowodnić - dodał były wiceminister obrony narodowej.

Mroczek przekonywał, że posiedzenie sejmowej komisji obrony narodowej poświęcone wynikom prac podkomisji do spraw katastrofy smoleńskiej musi się odbyć. - To jest niezwykle ważna instytucja parlamentarna, która pozwala opinii publicznej zapoznać się ze stanem spraw państwowych - zaznaczył.

Jak wyjaśniał, komisja sejmowa poprosiła o pisemny raport i dowody na tę tezę o wybuchach na pokładzie tupolewa już 21 kwietnia 2017 roku. - Można było ustalić termin dogodny, tak żeby wszyscy byli na miejscu - podkreślał.

Podkomisja miała przedstawić "raport z pracy"

Podczas posiedzenia, które było planowane na czwartek, dotychczasowe ustalenia i "raport z pracy" przedstawić miała, działająca przy Ministerstwie Obrony Narodowej, Podkomisja do ponownego zbadania katastrofy samolotu Tu-154M zaistniałej w dniu 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku.

Podkomisja działa od lutego 2016 roku. W siódmą rocznicę katastrofy zaprezentowała 42-minutowy film podsumowujący wyniki jej prac i ponad roczne ustalenia. Zdaniem podkomisji samolot został rozerwany eksplozjami w kadłubie, centropłacie i skrzydłach, a destrukcja lewego skrzydła rozpoczęła się jeszcze przed przelotem nad brzozą.

W latach 2010-11 katastrofę smoleńską zbadała Komisja Badania Wypadków Lotniczych, której przewodniczącym był ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 roku raporcie, komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu

Autor: KB/mtom / Źródło: PAP, TVN24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Tagi:
Raporty: