Polska

Żołnierze na specjalnych urlopach do walki z dzikami. Ujawnione pismo MON

Polska

Żołnierze mogą dostać urlopy na walkę z dzikami (archiwalny materiał o rozprzestrzenianiu sie ASF)
Żołnierze mogą dostać urlopy na walkę z dzikami (archiwalny materiał o rozprzestrzenianiu sie ASF)tvn24
wideo 2/5

Z nagłówkiem "BARDZO PILNE" po sieci wewnętrznej MON rozszedł się rozkaz sprawdzenia, ilu żołnierzy, będących jednocześnie myśliwymi, byłoby zainteresowanych otrzymaniem specjalnego urlopu, żeby w jego trakcie polować na dziki na Mazowszu, zagrożonym epidemią afrykańskiego pomoru świń. - To wszystko na głowie stoi - mówi Tomasz Siemoniak, szef MON z okresu rządów PO.

Treść wewnętrznego listu ujawnił Siemoniak. Jak mówi tvn24.pl, otrzymał go "od oburzonego żołnierza". Rzecznik prasowy Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych (DGRSZ) potwierdził, że list jest autentyczny i rzeczywiście został rozesłany. Widnieje na nim podpis szefa sztabu DGRSZ, pułkownika Romana Ćwiklińskiego.

- To normalne działania w ramach systemu reagowania kryzysowego państwa - mówi tvn24.pl komandor porucznik Czesław Cichy, rzecznik DGRSZ.

Ma chodzić o ustalenie, jakimi właściwie możliwościami MON dysponuje, jeśli chodzi o żołnierzy-myśliwych, którzy mogliby wesprzeć władze cywilne w walce z ewentualną epidemią ASF na Mazowszu.

- To rozpoznanie możliwości. Nie planujemy na razie żadnych konkretnych działań - dodaje kmdr por. Cichy.

Ujawnione przez Siemoniaka pismo MON

"Prace analityczno-planistyczne"

Siemoniak twierdzi, że tłumaczenie szefa sztabu DGRSZ, polegające na tym, iż MON sprawdza możliwości wsparcia przez żołnierzy-myśliwych w walce z ewentualną epidemią ASF, jest "kompromitujące".

- Rozumiem, gdyby robiono to w ramach jakiejś zorganizowanej akcji, w ramach służby, z wydanymi rozkazami, ale dawanie żołnierzom urlopów okolicznościowych, które normalnie przysługują na takie okazje jak ślub, czy narodziny dziecka, żeby strzelali do dzików? - mówi poseł PO.

Z komunikatu wynika, że dowództwo DGRSZ obliguje podległe mu komórki (czyli w praktyce całe wojsko znajdujące się w kraju) do stworzenia list żołnierzy mających uprawnienia myśliwskie i chcących wziąć udział w potencjalnej akcji odstrzału dzików na Mazowszu. Miałoby to nastąpić "na przełomie listopada i grudnia" tego roku. Żołnierze mieliby dostać na tą okazję urlopy okolicznościowe. Strzelać mieliby ze swojej prywatnej broni.

W liście pada stwierdzenie, że w MON na razie "prowadzone są prace analityczno-planistyczne" co do tego, jak właściwie akcja walki z dzikami miałaby wyglądać. Niezależnie od tego, wykaz zainteresowanych żołnierzy-myśliwych miał być przesyłany do dowództwa DGRSZ do godziny 14 w czwartek.

Zamiast zorganizowanej akcji, specjalne urlopy

Zaangażowanie wojska w zwalczanie afrykańskiego pomoru świń (AFS), nie jest czymś nadzwyczajnym. W listopadzie 2016 roku stworzono cztery Wojskowe Zgrupowania Zadaniowe, liczące łącznie kilkuset żołnierzy, które na terenie kilku województw wspomagały służby cywilne. Uczyniono to w ramach reagowania kryzysowego na wniosek wojewodów.

W ujawnionym liście nie ma jednak mowy o formalnej procedurze, rozkazach i Wojskowych Zgrupowaniach Zadaniowych. Jest tylko pomysł udzielania urlopów. - W ramach reagowania kryzysowego działają służby państwowe, a nie żołnierze na urlopie. To wszystko stoi na głowie. Dziwie się, że ktoś zdecydował się pod tym podpisać - twierdzi Siemoniak.

Zdaniem byłego szefa MON to wbrew pozorom poważna sprawa, ponieważ tak mają być przekraczane kolejne granice traktowania wojska jako "prywatnego folwarku". - Dziś dziki, a jutro urlopy na wykopki, bo gdzieś nie będzie komu zbierać ziemniaków - mówi poseł PO.

Przypomina przy tym sprawę przewiezienia w 2016 roku figury Chrystusa w Poznaniu przez wojskowych na służbie. - Choć sama akcja była kontrowersyjna, to przynajmniej działo się to oficjalnie, na podstawie rozkazów, a nie podczas jakiegoś urlopu okolicznościowego - stwierdza Siemoniak.

Zdaniem posła PO, minister środowiska Jan Szyszko w rozmowie z Antonim Macierewiczem poprosił o pomoc w trudnej sytuacji związanej z rozprzestrzenianiem się ASF. Minister obrony miał natomiast przekazać polecenie zrobienia czegoś podległym sobie wojskowym. - A wola ministra, zwłaszcza takiego, jest traktowana bardzo poważnie - twierdzi Siemoniak.

Wieczorem oświadczenie MON

W czwartek wieczorem na jednym z portali społecznościowych pojawił komunikat biura prasowego Ministerstwa Obrony Narodowej w prawie polowania na dziki.

- Pismo skierowane do jednostek wojskowych miało na celu jedynie wysondowanie, jaka liczba żołnierzy posiada uprawnienia myśliwego. Wszystkie inne informacje zawarte w korespondencji nie były przewidziane do realizacji - napisała rzeczniczka MON ppłk Anna Pęzioł-Wójtowicz.

Autor: mk/sk / Źródło: tvn24.pl, PAP

Źródło zdjęcia głównego: shutterstock/twitter

Pozostałe wiadomości