Polska

Ocalał z katastrofy samolotu: Mam nastawienie bojowe. A życie pokaże, jak będzie

Polska

tvn24Katastrofę należącego do prywatnej szkoły spadochroniarskiej samolotu przeżyła jedna osoba - 40-letni instruktor

Mężczyzna ocalały z lipcowej katastrofy samolotu w Topolowie zakończył leczenie chirurgiczne. - Chory może chodzić. Sądzę, że w najbliższych miesiącach czy tygodniach, dzięki rehabilitacji, będzie miał dużą szansę na powrót do całkowitej sprawności - zapewnił ordynator oddziału neurochirurgii szpitala w Tarnowie Andrzej Maciejczak. - Mam nastawienie bojowe. A życie pokaże jak będzie - powiedział ocalały mężczyzna.

5 lipca w katastrofie samolotu piper navajo, należącego do prywatnej szkoły spadochroniarskiej, zginęło 11 osób. Po wypadku wrak palił się, a ciała znajdujących się w środku zostały zwęglone. Przeżyła jedna osoba - 40-letni instruktor. Do zdarzenia doszło w Topolowie niedaleko Częstochowy.

"Wsiadam na pokład i wyskakuje z samolotu"

To był jeden z wielu lotów wykonywanych tego dnia. - Na strefach spadochronowych wykonuje się od kilku do kilkunastu lotów dziennie - wyjaśnił mężczyzna.

Nie było żadnych sygnałów, że samolot jest niesprawny. Chociaż badający wrak eksperci uznali, że w chwili katastrofy jeden z silników nie działał.

- Był inny dźwięk silników - przyznał ocalały z katastrofy mężczyzna. - Ale nie potrafię określić, czy jeden z nich przestał działać, czy nie. Jest takie przypuszczanie, ale ja go nie potwierdzę ani mu nie zaprzeczę, ponieważ się na tym nie znam. Nie jestem pilotem, ale skoczkiem spadochronowym. Wsiadam na pokład i wyskakuje z samolotu - podkreślił.

Pamięć dla ofiar i szacunek dla ich rodzin

Mężczyzna przyznał, że po uderzeniu w ziemię na chwilę stracił przytomność. O tym, co się działo, gdy ją odzyskał, mężczyzna nie chciał opowiadać. - Nie chciałbym opowiadać o tych rzeczach. Ze względu na pamięć dla ofiar i szacunek dla ich rodzin - powiedział.

Do drzwi wraku doszedł sam. Później pomogli mu ratownicy. Im zawdzięcza życie. - Odczepili zaczepiony jeszcze gdzieś tam spadochron. I odciągnęli w bezpieczne miejsce. Wszyscy pomagali. Jestem im bardzo wdzięczny - wspomina.

Na pytanie, czy wróci do skoków odpowiedział: - To nie był wypadek spadochronowy, ale wypadek lotniczy. Mam nastawienie bojowe. A życie pokaże, jak będzie.

Droga ku wyzdrowieniu

Pacjent jest po ciężkiej operacji kręgosłupa. Jak zapewnił ordynator oddziału neurochirurgii szpitala w Tarnowie Andrzej Maciejczak, "na na drodze ku wyzdrowieniu jest już bardzo daleko".

- Zakończył leczenie chirurgiczne wszystkich urazów, których doznał podczas katastrofy: klatki piersiowej, kończyny górnej i nade wszystko kręgosłupa - wyjaśnił lekarz.

- Chory może chodzić. I sądzę, że w najbliższych miesiącach, czy tygodniach, dzięki rehabilitacji, będzie miał dużą szanse na powrót do całkowitej sprawności - skwitował.

Ustalenia PKBWL

Według ustaleń Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych bezpośrednio przed katastrofą samolot powinien znajdować się 200-300 m wyżej. Możliwe, że wpływ na to miała wysoka tego dnia temperatura. Ustalono, że w chwili uderzenia o ziemię nie pracował lewy silnik samolotu.

Śledczy nadal biorą pod uwagę trzy główne wersje śledcze: awarię samolotu, błąd pilota i nieprawidłowości w organizacji lotu.

Autor: jl\mtom/zp / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24