Polska

Obrona terytorialna ma stawić czoła specnazowi? "Dziwię się, że definiujemy sobie przeciwnika"

Polska

Obrona terytorialna ma stawić czoła specnazowi? "Dziwię się, że definiujemy sobie przeciwnika"
TVN 24Zdaniem Macierewicza do służby w WOT zgłosiło się już co najmniej 10 tys. ochotników

- Ten program szkolenia musi być oparty o regulaminy, o szkolenie podstawowe, o wyszkolenie strzeleckie, o musztrę, o dyscyplinę, o którą będzie bardzo trudno, bo ja widzę, jak te organizacje proobronne i niektóre paramilitarne oddziały się zachowują - ocenił w programie "Wstajesz i wiesz" przygotowania obrony terytorialnej gen. Mieczysław Bieniek, były zastępca dowódcy strategicznego NATO.

Najnowocześniejsze uzbrojenie będzie dostępne dla tych żołnierzy wraz z powstaniem pierwszych brygad Wojsk Obrony Terytorialnej - zapowiedział szef MON. Dodał, że do służby w WOT zgłosiło się już co najmniej 10 tys. ochotników. - Trzeba w związku z tym bardzo poważnie spojrzeć nie tylko na samo powstanie WOT, ale na takie przeszkolenie żołnierzy WOT, żeby byli zdolni stawić czoła siłom o tak skutecznych możliwościach rażenia jak formacje specnazu - powiedział Antoni Macierewicz podczas poniedziałkowej konferencji eksperckiej poświęconej Wojskom Obrony Terytorialnej w Akademii Sztuki Wojennej.

- Ale jest prawdą, że wyszkolenie WOT, żeby były zdolne odeprzeć taki pierwszy atak, to zadanie niesłychanie trudne, na najwyższym poziomie i wymagające bardzo szczególnych zdolności, umiejętności i bardzo szczególnej kadry – dodał.

"Nie wszyscy będą w stanie poddać się tym rygorom"

- Trochę się dziwię, że od razu sobie definiujemy przeciwnika. Nie wiem, czy akurat Federacja Rosyjska ma zamiar napaść na Polskę - skomentował te słowa gen. Mieczysław Bieniek, były zastępca dowódcy strategicznego NATO. Jego zdaniem "idea powołania wojsk obrony terytorialnej jest ideą szczytną", ale niepokoi go "fakt właśnie tego szkolenia". Jak dodał, jeśli żołnierze będą szkoleni tylko jeden weekend w miesiącu przez 10 miesięcy, to będzie to 20 dni szkolenia. - Nie wyobrażam sobie, żeby można było wyszkolić żołnierza do działań regularnych i nieregularnych w ciągu 20 dni szkoleniowych. To jest po prostu raczej nieosiągalne pomimo najlepszych instruktorów - powiedział. - Ten program szkolenia musi być oparty o regulaminy, o szkolenie podstawowe, o wyszkolenie strzeleckie, o musztrę, o dyscyplinę, o którą będzie bardzo trudno, bo ja widzę, jak te organizacje proobronne i niektóre paramilitarne oddziały się zachowują. Oni myślą o zjeżdżaniu na linach, o szkoleniu strzeleckim, o jeżdżeniu quadami po różnych niedostępnych terenach, ale szara rzeczywistość wojskowa jest nieco inna - ocenił gen. Bieniek. - Obawiam się tylko tego, że nie wszyscy będą w stanie poddać się tym rygorom dyscypliny i zderzenie z tą szarą rzeczywistością będzie dla tych młodych ludzi nieco bolesne - dodał.

"Tego trzeba nauczyć"

- W grach zespołowych ważna jest dyscyplina. Jak pan sobie wyobraża grupę 20-30 ludzi, z których każdy będzie robił, co chce. To jest dostęp do broni, to jest dostęp do materiałów wybuchowych, to jest dostęp do niebezpiecznych procederów, więc musi być zachowana dyscyplina, aby uniknąć wypadków - zaznaczył generał. Jak dodał, z tego co widzi, wojska obrony terytorialnej będą miały dostęp m.in. do broni maszynowej, czy też lekkiej brony przeciwlotniczej bądź przeciwpancernej. - Tego trzeba nauczyć, to nie jest tak, jak widzimy na filmach - podkreślił.

Stwierdził też, że bardzo cieszy go "taki pęd młodzieży do szkolenia, do patriotyzmu". - Z tych właśnie ludzi należy wybrać takich, którzy będą poważnie podchodzili do szkolenia, a nie tylko będą się spełniali w chłopięcych, czy dziewczęcych marzeniach o wojsku - powiedział.

Autor: mart/kk / Źródło: TVN 24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości