"Decyzja prokuratury nie zaskakuje, ale uzasadnienie kuriozalne"

TVN24

Posłanka PO o decyzji prokuraturytvn24
wideo 2/35

PO złoży zażalenie na decyzję Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która umorzyła w poniedziałek śledztwo w sprawie obrad Sejmu w Sali Kolumnowej - poinformował poseł Platformy Cezary Tomczyk. Politycy opozycji krytykują decyzję prokuratury, choć - jak mówią - nie są nią zaskoczeni. Chwali natomiast PiS. - Od początku mówiliśmy, że marszałek Sejmu Marek Kuchciński działał zgodnie z prawem - powiedziała rzeczniczka tej partii Beata Mazurek.

Posiedzenie Sejmu z 16 grudnia 2016 r., podczas którego uchwalono ustawę budżetową, miało prawidłowy przebieg, a przeniesienie obrad z sali plenarnej do Sali Kolumnowej było zgodne z prawem – oceniła prokuratura i umorzyła śledztwo.

- Nie zaskoczyła mnie ta decyzja, nie spodziewałam się, że prokuratura pod rządami Zbigniewa Ziobry skieruje sprawę do sądu, ale opinia, że posiedzenie przebiegło prawidłowo, jest kuriozalna – powiedziała Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca klubu parlamentarnego Nowoczesnej. Jej zdaniem, cały czas nie ma pewności, czy podczas głosowań w Sali Kolumnowej było kworum.

- Na sali były osoby, które nie były posłami. Liczenie odbyło się w taki sposób, że - według protokołu w pierwszej wersji - liczyły osoby, których nie było na sali, i tak naprawdę nikt nie wie, kto jak głosował. Wydaje się, że to daleko odbiega od czegoś, co nazwalibyśmy zgodnym z prawem i normą – powiedziała posłanka Nowoczesnej. - Byłam w tym czasie w Sejmie, widziałam, jak to przebiegało, i nie nazwałabym tego w żaden sposób posiedzeniem - podkreśliła Lubnauer. Jak oceniła, "było to posiedzenie klubu poselskiego jednego ugrupowania, które jakimś dziwnym trafem przerodziło się w posiedzenie Sejmu, na które nie byli wpuszczani przez pewien czas posłowie, na którym nie były dopuszczane żadne wnioski formalne".

PO: złożymy zażalenie

Poseł Platformy Obywatelskiej Cezary Tomczyk zapowiedział w poniedziałek, że PO złoży zażalenie na decyzję prokuratury. Poinformował o tym na Twitterze.

- Z informacji medialnych, które mamy wynika, że prokuratura nie potraktowała sprawy poważnie, że potraktowała sprawę politycznie, a nie podeszła do tego pod kątem prawnym. W związku z tym złożymy na pewno razem z posłem Tomczykiem zażalenie na decyzję prokuratury do sądu - potwierdziła w rozmowie z TVN24 Agnieszka Pomaska (PO).

Dodała, że mamy jeszcze "na szczęście" niezależne sądy.

- Takie decyzje prokuratury nie dziwią, dlatego że od blisko dwóch lat prokuratura jest podległa politykowi. Trudno, żeby prokurator, który bezpośrednio lub pośrednio podlega swojemu zwierzchnikowi Zbigniewowi Ziobrze uznał, że minister brał udział w przestępstwie - komentował Borys Budka. Jak dodał, "decyzja prokuratury pokazuje, że niezbędnym elementem demokracji jest prokuratura, która nie jest zależna wprost od polityka, członka rządu". - Innej decyzji się nie spodziewałem. Podejrzewam, że prokurator, który podjąłby inną decyzję, następnego dnia mógłby wylądować na zesłaniu, bądź pożegnać się z pracą w prokuraturze. Takie sprawy pokazują, że niezależny nadzór nad prokuraturą jest niezbędny. To nie pierwsza sprawa, w której w sposób polityczny umarza się postępowanie - podkreślił Budka.

"Nie spodziewam się po prokuraturze niczego innego"

Marek Sawicki (PSL) powiedział, że widać wyraźnie, iż prokuratura podporządkowana ministrowi sprawiedliwości, politykowi, działa zdecydowanie politycznie.

Jak dodał, "obrady w Sali Kolumnowej nie miały żadnych znamion posiedzenia Sejmu, przede wszystkim opozycja przez jakiś czas nie była wpuszczana na salę". - Dopiero później sala została dla opozycji otwarta, ale poza miejscami wyznaczonymi dla klubu PiS, nie było swobody udziału w tym posiedzeniu. A jeżeli większość parlamentarna boi się obrad na sali plenarnej, to źle świadczy o demokracji i o rozumieniu demokracji przez tę większość – ocenił Sawicki. Poseł ludowców przyznał, że nie zaskoczyła go decyzja prokuratury. - Ja się nie spodziewam po prokuraturze niczego innego, czekam na kolejne decyzje prokuratury podejmowane już typowo na zlecenie, jak to zapowiada chociażby prezes PiS Jarosław Kaczyński – powiedział Sawicki.

Tyszka: przeniesienie obrad legalne, choć nie służyło kulturze politycznej

- Uważam, że przeniesienie obrad było formalnie legalne, to była decyzja marszałka Sejmu, natomiast z naszego punktu widzenia było posunięciem niesłużącym kulturze politycznej, dlatego że to była ucieczka przed osobami, które łamały w sposób ewidentny regulamin Sejmu, okupując mównicę i fotel marszałka - powiedział wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15).

Ocenił, że przeniesienie obrad do Sali Kolumnowej, to była wewnętrzna sprawa Sejmu, jako władzy ustawodawczej. - Dlatego powinniśmy myśleć bardziej w kategoriach pewnej kultury politycznej, a niekoniecznie tylko w kategoriach formalno-prawnych - podkreślił wicemarszałek Sejmu. Tyszka zaznaczył przy tym, że największym skandalem było to, że obywatele nie mogli w cywilizowany sposób obejrzeć debaty budżetowej.

Rzeczniczka PiS: prokuratura nie mogła podjąć innej decyzji

- Od początku mówiliśmy, że działania marszałka Marka Kuchcińskiego, polegające na przeniesieniu posiedzenia do Sali Kolumnowej były zgodne z prawem - powiedziała rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

Jak dodała, wobec blokady mównicy sejmowej przez opozycję i uniemożliwienia prowadzenia obrad Sejmu, marszałek Kuchciński nie mógł podjąć innej decyzji, niż przeniesienie posiedzenia do Sali Kolumnowej. Zdaniem Mazurek "prokuratura w oparciu o obowiązujące przepisy, nie mogła podjąć innej decyzji, niż o umorzeniu śledztwa". - Jesteśmy zadowoleni z decyzji prokuratury, od początku podkreślaliśmy, że działamy zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi - podkreśliła. - Trzymając się literalnie prawa, prokuratura nie mogła zrobić nic innego, jak tylko umorzyć śledztwo, opozycja histerycznie uniemożliwiała prowadzenie obrad, blokowała mównicę, więc marszałek Kuchciński absolutnie miał prawo, żeby przenieść to posiedzenie. Byliśmy też pewni - bo to sprawdzaliśmy - że było kworum - powiedziała Mazurek.

Prokuratura umorzyła śledztwo

Według prokuratury posiedzenie Sejmu z 16 grudnia 2016 r., podczas którego uchwalono ustawę budżetową, miało prawidłowy przebieg, a przeniesienie obrad z sali plenarnej do Sali Kolumnowej było zgodne z prawem. Prokuratura oceniła też, że "we wszystkich przeprowadzonych w Sali Kolumnowej głosowaniach, w tym nad ustawą budżetową, brała udział wystarczająca do podjęcia decyzji liczba posłów – od 236 do 237, a więc zostało zapewnione tzw. kworum". Nie stwierdziła przy tym, by głos oddawały osoby nieuprawnione.

Postępowanie prokuratury prowadzone było od 19 grudnia ubiegłego roku. Dotyczyło przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych oraz działania na szkodę interesu publicznego przez funkcjonariuszy publicznych. Zawiadomienie w tej sprawie złożyły m.in. PO i Nowoczesna. Chodzi o posiedzenie Sejmu 16 grudnia 2016 r. W związku z planami ograniczeń w pracy dziennikarzy w Sejmie oraz wykluczeniem z obrad jednego z posłów PO Michała Szczerby, opozycja rozpoczęła wówczas blokowanie sejmowej mównicy. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, tam też przeprowadzono głosowanie m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r.

Autor: js//rzw / Źródło: PAP, TVN24