W środę ukazał się nowy sondaż Opinia24 dla "Gazety Wyborczej". Zapytano w nim Polaków o to, na kogo zagłosowaliby, gdyby teraz odbywały się wybory parlamentarne.
Z badania wynika, że największe poparcie uzyskałaby Koalicja Obywatelska z wynikiem 31,6 procent. 10 punktów procentowych mniej miałoby Prawo i Sprawiedliwość - 21,6 procent. Konfederacja mogłaby liczyć na 12,2 procent głosów, a Konfederacja Korony Polskiej na 8,2 procent. Do Sejmu weszłaby jeszcze Nowa Lewica z poparciem rzędu siedem procent.
Pod progiem wyborczym znalazły się trzy ugrupowania: Razem - 3,5 procent, PSL - 2,8 procent i Polska 2050 - 2,2 procent. Opcję "inna partia" wybrało 3,1 procent pytanych, a 7,9 procent nie wie, na kogo oddałoby swój głos.
Podział mandatów w Sejmie
"Gazeta Wyborcza" zauważa, że na partie tworzące dzisiejszą koalicję 15 października (KO, Lewicę, PSL i PL2050) chce głosować łącznie 43,6 procent wyborców, a łącznie na PiS, Konfederację i Koronę Grzegorza Brauna - 41,9 procent. Jednak biorąc pod uwagę, że dwa ugrupowania z dzisiejszej koalicji rządzącej nie przekroczyłyby progu wyborczego, w ostatecznym rozrachunku to strona prawicowa miałaby więcej mandatów w Sejmie.
Na podstawie sondażu "GW" szacuje, że KO miałaby w Sejmie 196 miejsc, a Lewica 24, czyli łącznie 220. Z kolei PiS miałby 135 miejsc, Konfederacja 63, a KKP - 42, co razem daje 240 mandatów.
"Oczekiwanego przez PiS 'efektu Czarnka' jak nie było, tak nie ma. Być może obserwujemy jednak 'efekt Kaczyńskiego'" - pisze "GW", podkreślając, że w sondażach PiS systematycznie słabnie. Dodaje jednak, że turbulencje są także w obozie władzy.
Sondaż przeprowadzono od 27 do 30 kwietnia na reprezentatywnej próbie 1002 dorosłych Polaków techniką CATI i CAWI.