Polska

Niemieckie służby uważają, że w Smoleńsku doszło do zamachu? "Dają swoją interpretację"

Polska

"Narracja po 10 kwietnia została narzucona przez Rosjan"
tvn24Gen. Gromosław Czempiński oceniał m.in. działanie polskich służb po 10 kwietnia

- Po 10 kwietnia to Rosjanie narzucili nam swoją narrację - ocenił w "Piaskiem po oczach" były szef Urzędu Ochrony Państwa Gromosław Czempiński. - Daliśmy sobie narzucić, że samolot nie był wojskowy, mimo że leciał nim prezydent - wyjaśnił.

Generał Czempiński odniósł się m.in. do książki Jurgena Rotha na temat katastrofy smoleńskiej, w której wykorzystany został raport Federalnej Służby Wywiadowczej Niemiec (BND). Zdaniem autora książki, z dokumentu BND ma wynikać, iż w Smoleńsku mogło dojść do zamachu przy użyciu materiałów wybuchowych.

- Osoby odchodzące ze służb czy będące poza służbami mają swoje interpretacje. Chcą być czynni na zewnątrz, pokazują, że mają więcej wiedzy niż rzeczywiście mają, chcą być atrakcyjni dla dziennikarzy, dla polityków, stąd dają swoją interpretację - ocenił były szef UOP.

Zauważył, że informacje Rotha mogą pochodzić od informatorów z Polski lub z Rosji. - Ale w to, że taka jest hipoteza niemieckich służb, nie wierzę - dodał.

Reakcja służb na 10 kwietnia

- Sposób badania wypadku narzucili nam Rosjanie, mimo że samolot był wojskowy. Daliśmy sobie narzucić, że samolot taki nie był, mimo że leciał nim prezydent. To są wszystko rzeczy niezrozumiałe dla mnie - powiedział Czempiński.

Zapytany o to, jakie jego zdaniem były powody katastrofy w Smoleńsku, odparł, że „zawsze na wypadek lotniczy składa się szereg czynników”.

- Pierwszym czynnikiem było to, że mimo bardzo trudnych warunków atmosferycznych, pilot podjął próbę lądowania. A potem fatalna współpraca z wieżą plus przygotowanie wizyty, która nie miała alternatywy na stan braku pogody, czyli polecenia (przelotu - red.) w inne miejsce. To wszystko złożyło się na tę katastrofę - ocenił b. szef UOP.

I dodał: - Zasadnicza wina za nią leży po stronie polskiej, jednak gdyby kierownik lotów na lotnisku powiedział, że lotnisko jest nieczynne, to pilot nie miałby wyjścia, chociaż i tak końcową decyzję i tak podejmuje pilot.

Podsłuchy w restauracjach

Gen. Gromosław Czempiński skomentował także informację o odnalezieniu przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego urządzenia podsłuchowego w pomieszczeniu dla VIP-ów w warszawskiej restauracji, o czym jako pierwszy napisał tvn24.pl.

- Służby są zainteresowane każdym typem rozmowy, każdą informacją na temat człowieka, bo buduje się portret tej osoby - zaznaczył.

Ocenił, że "teraz każdy każdego podsłuchuje". - Mąż żonę, żona męża - dodał.

Jego zdaniem, w przypadku restauracji Różana podsłuchu nie założyły obce służby. - Służba, która ma doświadczanie tak by nie zaryzykowała, wiedząc, że lokal będzie badany pod kątem czystości - podkreślił generał.

Tłumaczył, że sam, by zabezpieczyć się przed podsłuchem używa tzw. jammingu. - Czyli zagłuszania. To wytwarzanie w najbliższym otoczeniu pola magnetycznego, które zagłusza możliwość podsłuchiwania - doprecyzował.

Związki Komorowski-WSI?

Generał odniósł się także do zarzutów, że prezydent Bronisław Komorowski jest powiązany z WSI. - Nie dziwię się, że nie reaguje na zaczepki, bo musiałby się bez przerwy tłumaczyć - stwierdził.

Czempiński zaznaczył, że "głosowanie przeciwko likwidacji WSI było wyrazem lojalności wobec ludzi, którzy mu (Komorowskiemu - red.) podlegali".

Czempiński uważa, że "WSI to była bardzo dobra służba". - Świetni ludzie, ale zawsze w takiej dużej masie trafiają się wyjątki, ludzie, którzy zdradzają, sprzedają się za pieniądze - ocenił.

Podkreślił, że problemy z WSI biorą się stąd, iż w odpowiednim czasie nie było tam weryfikacji. - Służby cywilne przeszły weryfikację w 1990 roku, w WSI jej nie było. A jak została zrobiona przez ministra Macierewicza, to została zrobiona w sposób nieprofesjonalny i rzutowała na bezpieczeństwo naszych kontyngentów za granicą - zaznaczył.

Zapytany o to, czy jego zdaniem Józef Oleksy był agentem, odparł, że "był zwykłym gadułą, co pokazało m.in. nagranie późniejsze w czasie rozmowy w restauracji".

- Uważam, że Oleksy nigdy nie był agentem, natomiast był gadułą i nieświadomym źródłem informacji. Ta sprawa (oceny Oleksego - red.) nie powinna zaważyć na relacjach legendy Solidarności Lecha Wałęsy i ministra Andrzeja Milczanowskiego – dodał gen. Czempiński.

Autor: eos//plw/kwoj / Źródło: tvn24

Pozostałe wiadomości