Przed głosowaniem w sprawie kandydatury Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego wywiązała się burzliwa dyskusja pomiędzy szefem kancelarii prezydenta Zbigniewem Boguckim a wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.
Bogucki przekonywał, że większość rządząca "próbuje dzisiaj obsadzić polityka w funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego". - Zapomnieliście o swoich wyborcach, zapomnieliście o swoich hasłach, zapomnieliście o tych okrzykach - konstytucja, praworządność - mówił.
- Nie znacie, czym jest wstyd, bo gdybyście wiedzieli, czym jest wstyd, to nie forsowalibyście tej kandydatury pana ministra Berka - mówił. Bogucki przypomniał, że "do tej pory pan minister Berek jako prawa ręka pana premiera Tuska miał wdrażać politykę rządu w istocie jako realny wicepremier". - A teraz tę politykę ma wdrażać w Trybunale Konstytucyjnym - ciągnął.
Zbigniew Bogucki o wątpliwościach w sprawie kandydatury Macieja Berka do TK
Szef prezydenckiej kancelarii powiedział, że "jest wielkie prawdopodobieństwo, że pan minister Berek, dzisiaj kandydat na sędziego TK, w ogóle nie spełnia wymagań formalnych". Mówił, że nawet radca prawny, który chce zostać sędzią sądu powszechnego, "musi wykazać, że wykonywał ten zawód (radcy prawnego), a nie tylko, że był wpisany na listę" radców. - A tu nie ma właściwie żadnych dokumentów - stwierdził szef KPRP.
Zwrócił też uwagę, że Berek opublikował w czwartek skan zaświadczenia Dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych, lecz zrobił to dopiero po posiedzeniu komisji sprawiedliwości i praw człowieka, która zdążyła już zarekomendować Sejmowi jego kandydaturę na sędziego TK. - Na czym procedowaliście, na jakich dokumentach? - pytał Bogucki, zwracając się do członków komisji.
Szef kancelarii prezydenta podkreślił, że skoro kandydat na sędziego sądu powszechnego musi wykazać, że spełnia wymagania formalne niezbędne do pełnienia tej funkcji, "tym bardziej musi to zrobić osoba, która aspiruje na stanowisko sędziego najwyższego w Polsce trybunału, sądu konstytucyjnego, jakim jest Trybunał Konstytucyjny". - W tych okolicznościach nie sposób o tym powiedzieć - dodał Bogucki.
- Dzisiaj są tak daleko idące wątpliwości co do wykonywania (przez Berka - red.) zawodu radcy prawnego przez 10 lat - rzeczywistego, a nie wpisania na listę - że ta kandydatura z powodów formalnych nie powinna być po prostu procedowana - ocenił szef KPRP.
Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiada Zbigniewowi Boguckiemu
Po Boguckim na mównicę sejmową wyszedł wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. - Zacznę od oceny sytuacji, która miała miejsce przed chwilą, bo ona jest bez precedensu jednak w tej izbie - rozpoczął.
- Przedstawiciel prezydenta, w momencie, kiedy to nie prezydent wybiera sędziów Trybunału Konstytucyjnego, próbuje wpłynąć na suwerena, przedstawicieli narodu, i zabiera głos w tej izbie, żeby zablokować demokratyczny wybór sędziego Trybunału Konstytucyjnego - grzmiał.
Zdaniem szefa MON "to jest niebywały skandal". - Żaden przedstawiciel Prezydenta Rzeczpospolitej w historii nie posuwał się do takich zachowań, żeby wpływać na tego suwerena, na którego się pan przed chwilą powoływał - powiedział Kosiniak-Kamysz.
Wicepremier pytał, "komu ma służyć ta dzisiejsza debata". - Pana głos miał służyć ochronie politycznych interesów pańskiego środowiska tylko i wyłącznie - ocenił, zwracając się do Boguckiego.
- Pański głos wynika z potwornego strachu, bo waszą działalność przez osiem lat, szczególnie w obszarze wymiaru sprawiedliwości i praworządności, można opisać w ten sposób - wszystko, co robiliście było, żeby zawłaszczyć państwo, zniszczyć demokratyczne podstawy, stworzyć ustrój autorytarny - przekonywał Kosiniak-Kamysz.
Wicepremier, zwracając się do opozycji, mówił, że ta "zniszczyła Trybunał, skrajnie go upolityczniła". - To pokazuje, jak wielki jest strach, że eksperci, specjaliści z potwierdzonym - jak pokazują samorządy zawodowe - prawem do ubiegania się o tę funkcję, jak pan doktor Maciej Berek, mogą być w Trybunale Konstytucyjnym i go mogą naprawiać - mówił.
- To jest strach przed naprawą wymiaru sprawiedliwości, bo ten wymiar sprawiedliwości wtedy ich dosięgnie - podsumował Kosiniak-Kamysz. Sejm ostatecznie zagłosował za kandydaturą Berka do TK.