"Nie wierzę Kaczyńskiemu". Petru z sali Sejmu okupowanej przez posłów opozycji

Polska

Petru odniósł się do zapowiedzi Kaczyńskiegotvn24/ Facebook/Nowoczesna
wideo 2/35

Wielokrotnie widziałem sytuację, kiedy Jarosław Kaczyński markował chęć porozumienia - powiedział w rozmowie telefonicznej z TVN24 lider Nowoczesnej Ryszard Petru. Odniósł się w ten sposób do informacji PAP, że prezes PiS zwrócił się do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego o zorganizowanie spotkania z przedstawicielami mediów, by uzgodnić zasady współpracy w parlamencie.

Spotkanie z dziennikarzami ma się odbyć w niedzielę.

Do tych słów odniósł się lider Nowoczesnej Ryszard Petru, który rozmawiał z TVN24 z sali posiedzeń plenarnych Sejmu, gdzie wciąż przebywa grupa posłów opozycji. Media nie zostały wpuszczone w sobotę do gmachu parlamentu.

Pytany, czy to może być dobry zwiastun na drodze do porozumienia, nie złożył jednoznacznej deklaracji. - Mogę powiedzieć, że na konwencie seniorów kilkakrotnie marszałka prosiliśmy, żeby zweryfikował swoją decyzję (w sprawie ograniczeń dla mediów - red.) Mówił, że "nie ma mowy" - powiedział Petru. Dodał, że w ten sam sposób Marek Kuchciński odpowiedział na prośby o przywrócenie do obrad Sejmu posła PO Michała Szczerby.

- Dotychczas nie widziałem jakiejkolwiek chęci porozumienia z drugiej strony. Wielokrotnie widziałem sytuację, kiedy Jarosław Kaczyński markował chęć porozumienia - zauważył Petru. - Za kilka dni są święta i może im chodzić o to, żeby wyciszyć ten konflikt. A dziennikarze jak nie będą mieli wstępu do Sejmu, tak nie będą mieli dalej. Nie wierzę Kaczyńskiemu - oświadczył.

Prezydent "potrzebował 24 godzin"

Petru odniósł się również do oświadczenia prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie wydarzeń w Sejmie. Głowa państwa zaapelowała do wszystkich stron sceny politycznej o uspokojenie nastrojów. - Jestem gotów do mediacji - oświadczył prezydent.

Lider Nowoczesnej zwrócił uwagę, że Duda potrzebował 24 godzin, żeby zrozumieć, co się dzieje. - Dziwi mnie, że aż tak długo nie było go w ogóle w polskiej polityce - dodał. Podkreślił, że mediator ma być obiektywny, niezaangażowany. - On wielokrotnie pokazał, że jest zaangażowany po jednej stronie, bardzo związanej z PiS-em i nie może być moim zdaniem mediatorem, bo nie spełnia podstawowego warunku, jakim jest bezstronność - dodał.

Petru zapowiedział, że posłowie znajdujący się wciąż w sejmowej sali posiedzeń pozostaną tam do wtorku do godz. 12. PO, Nowoczesna i PSL żądają od marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego zwołania na wtorek posiedzenia Izby.

W Sejmie i przed nim

Impulsem do manifestacji przed Pałacem Prezydenckim były piątkowe zajścia w Sejmie i przed nim.

Na początku piątkowych głosowań nad projektem budżetu na 2017 r. posłowie PO zwrócili się do marszałka Marka Kuchcińskiego o informację na temat planowanych ograniczeń pracy dziennikarzy. Jednym z posłów, którzy weszli na mównicę i zabrali głos był Michał Szczerba (PO). Marszałek przywoływał kilka razu Szczerbę do porządku, gdy ten nie chciał opuścić mównicy, po czym wykluczył go z obrad Sejmu i poprosił o opuszczenie sali obrad. Następnie marszałek ogłosił przerwę w obradach. Wtedy na podwyższenie, na którym znajduje się sejmowa mównica, weszła duża grupa posłów opozycji. Skandując m.in.: "bez cenzury", "wolne media", zablokowali mównicę. Kuchciński zdecydował o przeniesieniu obrad Sejmu do Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania, m.in. nad projektem ustawy budżetowej na 2017 r. Opozycja uważa, że były one nielegalne. Według PiS wszystko odbyło się zgodnie z prawem.

W związku z wydarzeniami w Sejmie po godz. 20 przed budynkiem parlamentu zaczęli się zbierać zwolennicy KOD, partii Razem, Obywatele RP; przeszli w marszu wokół sejmowych gmachów, a wcześniej zablokowali wyjścia z Sejmu, uniemożliwiając posłom wyjazd samochodami. Po północy policja rozwiązała zgromadzenie, a "uczestnicy zostali bardzo intensywnie informowani, że ich działania są nielegalne i stoją w sprzeczności z obowiązującym prawem". Jak zapewnia policja, wobec pikietujących użyto "tylko i wyłącznie siły fizycznej, żaden inny środek przymusu nie został użyty". Ostatecznie kolumna samochodów z politykami PiS opuściła Sejm w sobotę przed godz. 3 w nocy.

Autor: js//rzw / Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: Facebook/Nowczesna

Raporty: