"Nie dziwię się, że tam był trotyl"

TVN24

tvn24Ryszard Kalisz był gościem "Kropki nad i"

- Wcale się nie dziwię, że był tam trotyl - powiedział w "Kropce nad i" w TVN24 Ryszard Kalisz komentując środowe oświadczenie prokuratury, że na tupolewie wykryto cząstki TNT. Poseł SLD błędem nazwał jednak fakt, że badań wraku pod kątem obecności materiałów wybuchowych nie przeprowadzono dwa lata temu, tuż po katastrofie smoleńskiej.

Podczas środowego posiedzenia komisji sprawiedliwości i praw człowieka wojskowi prokuratorzy przyznali, że na tupolewie znaleziono trotyl. - Według mojej wiedzy niektóre urządzenia, detektory w Smoleńsku (...) wykazały faktycznie TNT - powiedział szef wojskowej prokuratury Jerzy Artymiak.

Niewiele ponad miesiąc temu prokuratura jednak jednoznacznie twierdziła: - Biegli pracujący w Smoleńsku nie stwierdzili na wraku TU-154M trotylu, ani żadnego innego materiału wybuchowego. "Trotyl na siedzeniach, nie na ubraniach"

- Wielokrotnie mówiłem, że trotyl mógł być, dlatego że to jest zwykła poszlaka i wcale dla mnie nie jest dziwna. Ale z niej nie można wyciągnąć wniosku, że był zamach czy wybuch - komentował Rydzard Kalisz, który jest szefem sejmowej komisji sprawiedliwości i przewodniczył dzisiejszemu posiedzeniu.

Jak tłumaczył, samolotem TU-154M wożeni byli m.in. żołnierze do Afganistanu czy Iraku. - Jeżeli żołnierze mieli mundury, w których wcześniej dwa tygodnie czy trzy, czy miesiąc strzelali na poligonie, to te ślady trotylu mogły na siedzeniach się zostawić - dodał.

Zwrócił przy tym uwagę, że ślady trotylu znaleziono na siedzeniach samolotu czy pasach, a nie na ubraniach ofiar. - Zdziwił bym się, gdyby tych śladowych ilości trotylu czy innych materiałów wybuchowych nie było w samolocie - ocenił. Kalisz zdziwiony Kalisz nie ukrywał jednak, że zdziwiony jest, że trotylu nie stwierdzono już dwa lata temu, tuż po katastrofie. - Być może nie posiadano tych urządzeń. Uważam, że to jest błąd - mówił poseł. Następnie dodał: - Dla mnie to jest naturalne i dla śledczych powinno być naturalne, że na szczątkach tego samolotu ze względu na to, że był używany (...), często latał do Afganistanu, mogą się znajdować jakieś ślady trotylu na siedzeniach, pasach bezpieczeństwa. Dziwne, że wcześniej (tego) nie badano - powtórzył.

Szef wojskowej prokuratury płk Jerzy Artymiak podczas posiedzenia komisji powtarzał wcześniejsze informacje śledczych, że liczne opinie polskich i rosyjskich ekspertów nie stwierdziły śladów materiałów wybuchowych we wraku Tu-154M. - Także inne dowody nie pozwalają na przypuszczenia, aby doszło do wybuchu - podkreślił.

Autor: nsz//kdj / Źródło: tvn24

Raporty: