"Newsweek": Garnki i miksery za pół miliona. Mąż Ogórek "przywłaszczył cudze rzeczy"?

Polska


Sprzęt kuchenny wart ponad pół miliona złotych miał wyprowadzić z warszawskiej uczelni mąż Magdaleny Ogórek - informuje tygodnik "Newsweek", który dotarł do akt śledztwa w tej sprawie. Zdaniem gazety, sprzęt trafił do innej szkoły, w której rektorem jest mąż kandydatki SLD na prezydenta.

Jak przypomina tygodnik, mąż kandydatki SLD na prezydenta do sierpnia 2014 r. był kanclerzem warszawskiej uczelni Viamoda. Dziś jest rektorem Małopolskiej Wyższej Szkoły im. Józefa Dietla, a także głównym udziałowcem w spółce, która jest założycielem uczelni. Wykłada na niej Magdalena Ogórek.

Sprzęt za ponad pół miliona

Jak podaje "Newsweek", na obu uczelniach istnieje kierunek studiów dotyczący sztuki kulinarnej. Z akt śledztwa, do których dotarła gazeta, wynika, że Viamoda w ramach umów barterowych otrzymała od firm Kenwood oraz Philipiak specjalistyczny sprzęt kuchenny.

Kenwood - jak twierdzi tygodnik - zaopatrzył uczelnię w miksery, blendery, sokowirówki, maszynki do mięs, wyciskarki do owoców i czajniki o łącznej wartości 370 tys. zł. Philipiak dostarczył garnki, noże, miski, patelnie, naczynie i sztućce warte ponad 208 tys. zł.

Viamoda oskarżyła męża Magdaleny Ogórek o wyprowadzenie większości tego sprzętu do Szkoły im. Dietla. W zawiadomieniu do prokuratury jest mowa o "przywłaszczeniu cudzych rzeczy". W doniesieniu, które cytuje tygodnik, napisano, że chciał on otworzyć na krakowskiej uczelni kierunek studiów w zakresie nauki sztuki kulinarnej.

"Przywłaszczony sprzęt jest wykorzystywany (...) do prowadzenia zajęć na tym kierunku, o czym świadczą informacje zamieszczone na stronie internetowej Małopolskiej Wyższej Szkoły im. Józefa Dietla, gdzie wyraźnie jest wskazywane, iż dla studentów sztuki kulinarnej została przygotowana nowoczesna pracownia oraz cukiernia wyposażone w najlepszy sprzęt, w tym m.in. takich firm jak Philipiak (garnki i sztućce)" - brzmi fragment zawiadomienia do prokuratury.

Doniesienie w sprawie męża Ogórek trafiło do prokuratury w połowie grudnia 2014 roku, a decyzja o wszczęciu postępowania zapadła 16 stycznia.

Już w piątek "Newsweek" informował o problemach byłego kanclerza Viamody.

Śledztwo w toku

Mąż Magdaleny Ogórek nie chciał odpowiedzieć na pytania dziennikarzy gazety dotyczące sprzętu kuchennego. W SMS-ie napisał jedynie, że nie ciążą na nim żadne zarzuty prokuratorskie.

Do sprawy nie odniosła się też kandydatka SLD na prezydenta, poproszona przez gazetę o komentarz w tej sprawie.

Po piątkowej publikacji "Newsweeka" Ogórek na Facebooku opublikowała emocjonalny wpis, w którym zapewnia, że nie wycofa się z ubiegania o prezydencki fotel. "Rozpoczęły się próby niszczenia moich przyjaciół, rodziny, znajomych. W ostatnich dniach podjęto starania, by zmusić mnie do wycofania z wyborów" - napisała.

18.01.2015 | Polska Magdaleny Ogórek, czyli debiut w kampanii prezydenckiejFakty TVN

Autor: db/ja / Źródło: newsweek.pl