Polska

Największa łapówka w historii? 5 mln zł za informatyzację

Polska

TVN24CBA wciąż kontroluje CPI

Do 5 mln zł powiększyli śledczy kwotę łapówek, która znalazła się w zarzutach dla Andrzeja M., byłego szefa Centrum Projektów Informatycznych MSWiA - pisze "Dziennik Gazeta Prawna". Jak zauważa gazeta, to największa łapówka w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Jak pisze "DGP", śledczy mają dowody, że Andrzej M. za ustawianie przetargów przyjął od wysoko postawionych menedżerów firm z branży informatycznej około 5 mln zł. Brał nie tylko pieniądze, ale także łapówki w formie np. luksusowego sprzętu AGD i RTV. W zamian M. decydował, że to właśnie ich firmy zdobywały niezwykle intratne rządowe kontrakty na sprzęt oraz na budowę systemów dla administracji państwowej.

Prokurator Waldemar Tyl, zastępca prokuratora apelacyjnego w Warszawie w rozmowie z tvn24.pl stwierdził, że zwiększono w zarzutach kwotę korzyści majątkowych, ale sumy 5 mln zł nie potwierdził.

Śledztwo ws. korupcji w Centrum Projektów Informatycznych (funkcjonującego w ramach dawnego MSWiA a obecnie w resortu cyfryzacji) toczy się od jesień 2011 r. Wczoraj agenci CBA zatrzymali kolejne trzy osoby w tej sprawie. Według nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do sprawy, chodzi o dwa koncerny - IBM i HP.

Kontrola

Od początku grudnia trwa trzymiesięczna kontrola CBA w CPI. Sprawdzane są przetargi i zamówienia przeprowadzane przez Centrum, począwszy od jego powstania w 2008 r. Tego typu kontrola była zapowiadana przez CBA już pod koniec października, gdy zatrzymany został Andrzej M.

W śledztwie prowadzonym przez warszawską prokuraturę apelacyjną CBA zatrzymało oprócz M. także jego zastępcę Piotra K., pracownicę wydziału promocji projektów informatycznych, szefa firmy, która wygrała przetarg - Janusza J. oraz trzech członków rodziny M., w tym jego żonę. Jednemu z bliskich b. dyrektora z MSWiA nie przedstawiono zarzutu ze względu na jego zły stan zdrowia.

Najpoważniejsze zarzuty dotyczące przyjęcia i wręczenia łapówki usłyszeli Andrzej M. i Janusz J. Grozi im do 12 lat więzienia. Z kolei żonie b. dyrektora zarzucono pranie brudnych pieniędzy, czyli ukrywanie łapówki - grozi za to do 10 lat więzienia.

Na dużą skalę

Prokuratura już w październiku informowała, że skala korupcji w związku z projektami informatycznymi realizowanymi w MSWiA może sięgać milionów.

Prokuratura i CBA zaapelowały także, by zgłaszały się do nich osoby, które wiedzą o innych sprawach, w których b. dyrektor CPI żądał łapówek.

B. dyrektor CPI i jego zastępca pracowali w ministerstwie w latach 2008-2010; byli oddelegowani z Komendy Głównej Policji i do chwili zatrzymania pracowali tam w biurach logistycznych. M. został zwolniony z MSWiA w 2010 r. przez ówczesnego szefa resortu Jerzego Millera. Minister tłumaczył, że przyczyną tej decyzji były wyniki pracy b. dyrektora.

Działające od 14 lat MSWiA 21 listopada tego roku formalnie zostało podzielone na Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Szefem MSW został Jacek Cichocki, szefem MAiC Michał Boni. CPI od niedawna podlega temu drugiemu.

Jak informowała "Rz" w październiku podczas posiedzenia sądu, który rozpatrywał wniosek o areszt, były dyrektor CPI Przyznał się do wzięcia korzyści majątkowych.

Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna", tvn24.pl, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości