Nabici w markową odzież. Nawet 200 tysięcy poszkodowanych

TVN24

"Blisko ludzi" TTVPoszkodowanych może być nawet 200 tys. osób

"Czuję się okradziona", "są to złodzieje i oszuści", "w życiu nikt mnie tak nie oszukał" - mówią klienci kilku "sklepów" internetowych, którzy w poszukiwaniu okazji skusili się na markową odzież i nie otrzymali jej do dziś. Szacuje się, że poszkodowanych może być nawet 200 tys. osób, a straty to 15 mln złotych. Materiał programu "Blisko ludzi" TTV.

Mechanizm procederu jest prosty. Na stronach łudząco podobnych do sklepów internetowych łowcy okazji znajdują ubrania, obuwie czy dodatki w bardzo korzystnej cenie. Kupują, robią przelew i oczekują na przesyłkę. Ta jednak nigdy nie nadchodzi.

Markowa odzież za niewielką cenę

Pan Krzysztof w sklepie internetowym 66prezent.pl znalazł ciekawą promocję: cztery markowe koszulki za 500 złotych. W tradycyjnym sklepie za takie same zakupy musiałby zapłacić nawet trzy razy tyle. - Tam było napisane, że miesiąc się czeka na przesyłkę. No i czekałem, czekałem. Po miesiącu stwierdziłem, że już nie przyjdzie. Zobaczyłem na forum, że to oszustwo i lepiej nie kupować - opowiada.

Dla pana Krzysztofa - podobnie jak dla pozostałych klientów siostrzanych serwisów - było już za późno. Szacuje się, że poszkodowanych może być nawet 200 tys. osób.

Lista takich sklepów jest długa. Kiedy jeden zostaje zdemaskowany, pojawia się kolejny. Wszystkie oferują jednak to samo - markową odzież w promocyjnych cenach. - Mają już na swoim koncie sklep pilkasklep.pl, 66prezent.pl i, jak się potem okazało, rozkręcili też retrobuta (retrobut.pl) - mówi Jakub Wątor, dziennikarz "Gazety Wyborczej" i wyborcza.biz, który opisywał działalność osób stojących za procederem.

Jak relacjonuje reporter programu "Blisko ludzi", w lipcu powstał kolejny serwis z tej długiej listy - to vip-republic.pl, który nadal działa.

UOKiK: Mamy trudności

Każda z zakładanych firm rejestrowana jest w m.in. w Hongkongu, Dubaju czy na Malediwach. - Nie ukrywam, że mamy trudności w prowadzeniu postępowań z przedsiębiorcami "egzotycznymi", czyli takimi, którzy mają siedzibę poza Unią Europejską - wyjaśnia Agnieszka Majchrzak z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Jak relacjonuje reporter "Blisko ludzi", za sklepami stoją 27-letni Mateusz G. i 26-letni Rafał K. Są doskonale znani policji i prokuraturze z wcześniejszych popełnionych przez nich przestępstw na jednym z popularnych serwisów aukcyjnych. W tym momencie mężczyźni mogą przebywać w jednym z azjatyckich krajów. - Krążą po takich krajach, z którymi Polska nie ma żadnych umów ekstradycyjnych, nie ma podpisanych listów o współpracy. Oni mogą czuć się tam bezpiecznie - mówi Jakub Wątor.

Wciąż bez zarzutów

Prokuratura przez dwa lata trwania śledztwa nie zdołała postawić komukolwiek zarzutów. - Prokurator aktualnie analizuje zgromadzony materiał dowodowy. Wystąpił z wnioskami o pomoc prawną do kilku państw i oczekuje na opinie z zakresu badań komputerowych. Po uzyskaniu stosownych dokumentów z tych czynności z pewnością podejmie decyzje co do ewentualnego przedstawienia zarzutów - zapewnia Waldemar Osowiecki z Prokuratury Okręgowej w Płocku.

Szacuje się, że dzięki tylko czterem takim sklepom Mateusz G. i Rafał K. wzbogacili się o 15 mln złotych. - O ile nie robią nowych przekrętów, bo jeżeli robią nowe, wtedy górka się powiększa - mówi Wątor.

Więcej w "Blisko ludzi" TTV

Autor: pk//tka / Źródło: TTV