Polska

MSZ: Za opóźnienia zza granicy odpowiada PKW

Polska


Minister Anna Fotyga odpiera zarzuty Państwowej Komisji Wyborczej. - Winę za opóźnienia ponosi PKW. Komisja przekazała nam wadliwie funkcjonujący system informatyczny - powiedziała szefowa dyplomacji.

Fotyga, jak powiedziała, czuje się osobiście dotknięta listem Państwowej Komisji Wyborczej. Minister podkreśliła, że skontaktowała się ze wszystkim ambasadorami w krajach wymienionych w liście.

- Okazuje się, że PKW ma nieaktualne dane, np. z Wilna. Już w nocy ambasada przekazała nam komplet dokumentów - powiedziała Fotyga. - Problem stanowił wadliwy system informatyczny. Moi pracownicy musieli ręcznie przeliczać dane. Są wycieńczeni - mówiła Fotyga.

Żaden głos się nie zmarnuje - zapewnia Anna Fotyga PAP/Jacek Turczyk

Okazuje się, że informacje PKW nie są precyzyjne. Nasz reporter Maciej Firlej sprawdził, co się stało z wynikami głosowania w Afganistanie i dowiedział się, że dotarły one już do Polski. Zgodnie z jego informacjami frekwencja w tym kraju wyniosła 57 proc. - głosowało 1067 osób na 1864 uprawnionych. Rozkład głosów na poszczególne partie jest nieco inny niż w Polsce - 38 proc. dla PO, 24 proc. dla LiD, 22 proc. dla PiS.

Marcin Firlej z Afganistanu: wszystkie protokoły z głosowania dotarły do Polski do 14.30TVN24
Paweł Łukasik o wyborach w LondynieTVN24

MSZ zapewnia jednak, że żaden głos oddany za granicą nie zostanie zmarnowany, a wyniki zostaną przekazane o czasie.

Przewodniczący PKW Ferdynand Rymarz wysłał do Fotygi pismo mające zmobilizować służby zagraniczne do szybkiego przekazywania wyników wyborów z obwodów za granicą. PKW jest zaniepokojona, bo wystąpiły problemy z przekazywaniem wyników m.in. z Afganistanu, Francji, Hiszpanii, Litwy, w Szwecji, Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej.

Źródło: tvn24