MSZ nie chce już filmu o "polskich obozach"

Polska

TVN24Mówienie o "polskich obozach śmierci" jest zakazane

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych rezygnuje z promowania filmu dokumentalnego "Upside Down" - dowiedziała się "Rzeczpospolita". Film, który walczy z określeniem "polskie obozy śmierci", miał być rozsyłany do wszystkich polskich ambasad. Teraz okazał się jednak za słaby.

– Film ma jak najgorsze recenzje. Od strony sztuki reżyserskiej pozostawia wiele do życzenia. Jeżeli mielibyśmy cokolwiek załatwiać w sprawie naszego wizerunku za granicą, to nie czymś takim – mówią przedstawiciele MSZ, na których powołują się dziennikarze.

"Polskie obozy" sto razy w roku

Z inicjatywą nakręcenia filmu, który miał walczyć z kłamliwymi określeniami, wyszła kanadyjska Polonia. W kanadyjskich mediach sformułowanie „polskie obozy śmierci” padało bowiem ponad sto razy rocznie. Pomysł zyskał poparcie byłej szefowej dyplomacji Anny Fotygi.

Realizacją zajęła się mieszkającą w Kanadzie polska reżyser Violetta Kardynał. Nie był drogi - oceniają anonimowi dyplomaci w rozmowie z "Rzeczpospolią" - MSZ wydało na niego 250 tysięcy złotych.

Skoro "polskie", to polskie...

Autorka filmu poprzeplatała w nim wspomnienia byłego więźnia Auschwitz z wypowiedziami młodych Kanadyjczyków, którzy pytani o to, kto stworzył obozy śmierci, mówią: „skoro to polskie obozy, to chyba Polacy”. Producenci zatytułowali dokument „Upside down”, czyli do góry nogami, co ma sugerować odwrócenie ról kata i ofiary. Film zakończyli sentencją „ci, którzy nie znają historii, są skłonni ją powtórzyć”.

– Nie mówię, że zasługuje on na Oskara. Ale jest to zrobiony przez profesjonalistów nowoczesny dokument, który jest skierowany do młodzieży. Pokazana w nim ignorancja młodych ludzi robi wstrząsające wrażenie – broni filmu w rozmowie z dziennikarzami pracownik MSZ.

W Kanadzie go pokażą

„Upside down” miał kanadyjską premierę w listopadzie 2007. Jego kopia miała być dołączona do gazety „Toronto Star”, która wyjątkowo często używa określenia „polskie obozy śmierci”. Emisję planowała kanadyjska telewizja. – Film na pewno będzie pokazywany w Kanadzie, bo został wyprodukowany w koprodukcji ze stacją telewizyjną Omni i kontrakt przewiduje, że ma ona prawo do jego dystrybucji – powiedział „Rzeczpospolitej” prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej Władysław Lizoń.

Źródło zdjęcia głównego: TVN24