Polska

MSWiA: kierowca BOR miał doświadczenie w prowadzeniu opancerzonych aut

Polska

Prokuratura: kierowca seicento ma status podejrzanego o nieumyślne spowodowanie wypadku
tvn24Prokuratura o przesłuchaniu świadków i kierowcy seicento

Kierowca Biura Ochrony Rządu, który prowadził w piątek limuzynę z premier Beatą Szydło na pokładzie, miał wszelkie uprawnienia i szkolenia oraz niezbędne doświadczenie w prowadzeniu opancerzonych samochodów głównych - poinformowało w komunikacie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Resort podkreśla, że funkcjonariusz BOR był m.in. kierowcą limuzyny opancerzonej byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Dodaje, że tylko w okresie od września 2015 r. do grudnia 2016 r. spędził około 450 godzin za kierownicą opancerzonych pojazdów głównych.

Informuje, że funkcjonariusz służbę w Biurze Ochrony Rządu rozpoczął w 2002 r. Dodaje, że posiada prawo jazdy kategorii B, C i D, stosowne świadectwo kwalifikacji oraz zaliczone kursy specjalistyczne, które uprawniają go do prowadzenia samochodów specjalnych na zasadach uprzywilejowania.

MSWiA przekazało, że medialne informacje jakoby kierowca BOR, który prowadził limuzynę premier "nie miał praktycznie żadnego doświadczenia w prowadzeniu takiego pancernego auta" są nieprawdziwe. Resort dementuje też informację, że "trzech głównych kierowców Pani Premier miało tego dnia wolne".

"Apel o niepoddawanie w wątpliwość zeznań świadków"

Resort podkreśla ponadto, że do poniedziałku w sprawie wypadku przesłuchano w sumie 22 świadków, a część "postronnych" świadków zeznała, iż rządowa kolumna używała sygnałów dźwiękowych.

- Jeden ze świadków zeznał nawet, że nie widział kolumny, a jedynie słyszał sygnały dźwiękowe - dodaje MSWiA.

"Dlatego apelujemy do mediów o rozwagę i niepoddawanie w wątpliwość zeznań świadków. Zwłaszcza, że każda z tych osób została uprzedzona o odpowiedzialności karnej za zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy" - podkreśla ministerstwo.

Zwraca uwagę, że niektóre media cytują lokalnego dziennikarza, który relacjonuje szczegóły wypadku. "Nie było go jednak na miejscu zdarzenia, a jego wypowiedzi bazują na relacjach zasłyszanych od innych osób" - zaznacza resort.

"Wszystkie czynności wykonane na miejscu przez policję i prokuraturę z udziałem biegłych zostały wykonane profesjonalnie, sprawnie i zgodnie z obowiązującymi przepisami. Przytaczanie przez media wypowiedzi osób, które nie były na miejscu zdarzenia i nie mają dostępu do materiałów ze śledztwa, może niestety wprowadzać opinię publiczną w błąd" - podkreśla MSWiA. Resort dodaje, że "z uwagi na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa osobom ochranianym, formy i metody realizacji zadań w Biurze Ochrony Rządu są niejawne".

Wypadek w Oświęcimiu

Do wypadku doszło w piątek ok. godz. 18.30 w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów, w której pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku, wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i zderzył się z autem szefowej rządu, które uderzyło w drzewo. W wypadku poszkodowana została premier oraz dwaj funkcjonariusze BOR - kierowca i szef ochrony premier. Rzecznik rządu informował, że po piątkowym wypadku premier Szydło ma stłuczenia i otarcia.

Kierowca seicento ma status podejrzanego ws. piątkowego wypadku z udziałem premier Beaty Szydło; usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego i - jak przekazała prokuratura - przyznał się do winy. Krakowska prokuratora przekazała, że będzie powtórnie przesłuchany.

"Dowód nie ma żadnego znaczenia dla sprawy"
"Dowód nie ma żadnego znaczenia dla sprawy"tvn24
wideo 2/35

Autor: js/sk / Źródło: tvn24.pl

Raporty:
Pozostałe wiadomości