"Na szczęście złamał rękę". Morawiecki o sponsorowaniu Kubicy

Polska

Morawiecki nie chciał sponsorować Kubicy. Kolejny wątek afery taśmowejtvn24.pl/onet.pl
wideo 2/35

Mateusz Morawiecki jako prezes BZ WBK uznawał za nieopłacalne sponsorowanie polskiego kierowcy Roberta Kubicy - wynika z ujawnionego przez Onet kolejnego nagrania z restauracji Sowa i Przyjaciele. "Nie chcę, k***a, pięć dych co roku płacić. Sp*****laj" - tak Morawiecki mówił o potencjalnym kontrakcie Kubicy z BZ WBK. Gdyby nie wypadek Kubicy, podpisałby on umowę z Ferrari, a bank BZ WBK prawdopodobnie zostałby sponsorem polskiego kierowcy. - Na szczęście złamał rękę, raz, drugi - stwierdził na nagraniu Morawiecki.

Portal Onet opublikował taśmę, na której znalazł się zapis rozmowy Mateusza Morawieckiego w 2013 roku z prezesem PKO BP Zbigniewem Jagiełłą, prezesem PGE Krzysztofem Kilianem i jego zastępczynią Bogusławą Matuszewską.

Nagranie, które pochodzi z akt afery taśmowej, trwa około 3,5 godziny. Dziennikarze Onetu skupili się na kilku fragmentach rozmów. Portal tvn24.pl opisał dwa nieznane wcześniej wątki. Z nagrania wynika, że Mateusz Morawiecki jako prezes banku BZ WBK miał oferować kilkadziesiąt tysięcy złotych "cichego" wsparcia dla Aleksandra Grada, byłego ministra skarbu z koalicyjnego rządu PO-PSL. Morawiecki miał również interweniować w sprawie pracy dla syna Ryszarda Czarneckiego, europosła Prawa i Sprawiedliwości.

W ubiegłym tygodniu dziennikarze Onetu opublikowali kolejny fragment rozmowy, z którego wynika, że Morawiecki wiedział, iż został nagrany.

Wątek Roberta Kubicy w rozmowach Morawieckiego

W poniedziałek w kolejnym ujawnionym przez Onet fragmencie rozmowy pojawił się wątek Roberta Kubicy. W trakcie spotkania czwórki znajomych Mateusz Morawiecki zaproponował współrozmówcom wyjazd na wyścig Formuły 1 do Mediolanu.

BZ WBK był wówczas częścią hiszpańskiego banku Santander, który był głównym sponsorem teamu Ferrari, biorącego udział w Formule 1. Obecnie BZ WBK funkcjonuje już pod nazwą Santander.

Morawiecki: A chcielibyście pojechać na Formułę 1 do Mediolanu we wrześniu? Chciałbyś pojechać?

Kilian: Kiedy to jest?

(…)

Matuszewska: We wrześniu do Mediolanu jest ok. Mediolan jest ok.

Kilian: Fiat robił takie akcje.

Matuszewska: No, ale to nie Fiat.

Jagiełło: Ale Santander właśnie jeździ tam.

Kilian: Tak, jeździ fiatem. Bo Fiat to jest Ferrari, nie?

Morawiecki: No tak, tak.

Matuszewska: A wy kogo (sponsorujecie - red.)?

Morawiecki: Fernando Alonso i Lewis Hamilton.

Matuszewska: A, czyli McLarena, tak?

Morawiecki: Nie, Ferrari.

Matuszewska: Ferrari?

Morawiecki: Tak. Miał być jeszcze Kubica, ale na szczęście złamał rękę raz, drugi...

Matuszewska: Ale on jest wariat, kurczę. Przecież on ciągle ma te wypadki.

Morawiecki: Nie, nie z ich punktu widzenia to jest... Zobacz, oni są tak... (Santander - red.) w krajach, które kochają Formułę 1. Niemcy, Anglia, Stany i Brazylia. I Hiszpania. Kraje, które kochają Formułę 1 i oni tam są. To z ich punktu widzenia ok. Z mojego, ja mówię, ja tego nie chcę, kur... Pięć dych co roku płacić. Sp...laj.

Gdyby nie wypadek, bank Morawieckiego byłby sponsorem Kubicy

Robert Kubica robił karierę jako kierowca F1, jeździł obiecująco. Wygrał jeden wyścig, dwunastokrotnie stawał na podium, z czasem zamienił BMW Sauber na Lotus Renault. W lutym 2011 roku z pilotem Jakubem Gerberem wybrali się do Ligurii we Włoszech na rajd Ronde di Andora.

Na jednym z zakrętów ich skoda wpadła w stalową barierę, która pękła i wbiła się w samochód. Przygniotła Roberta i zraniła go w prawą nogę i prawą rękę. Wszystko to na miesiąc przed startem nowego sezonu F1. Obrażenia były poważne, potrzebne były liczne operacje. Pierwsze doniesienia mówiły nawet o możliwej amputacji. Na szczęście to były plotki. Lekarze opanowali sytuację.

Gdyby nie wypadek, Kubica najprawdopodobniej zostałby kierowcą legendarnego Ferrari. Plotki o jego przenosinach do teamu z Maranello pojawiały się we włoskich mediach już w 2009 roku, a podsycone zostały rok później, kiedy Kubica widziany był na pokładzie samolotu wraz z tą ekipą. Sam zainteresowany w 2014 roku udzielił wywiadu, w którym stwierdził, że w tamtym okresie był "niemal pewien zmiany barw".

Jak zauważył Onet, sponsorem teamu Ferrari od 2009 r. był hiszpański Santander Bank, który jesienią 2010 r. kupił polski bank BZ WBK. Prezesem BZ WBK był już wtedy Mateusz Morawiecki. Gdyby nie wypadek Roberta Kubicy, trafiłby on pewnie do Ferrari i prawdopodobnie stałby się jedną z twarzy reklamowych polskiego banku. Tak jak twarzami Santandera stali się inni kierowcy włoskiego zespołu - Fernando Alonso czy Lewis Hamilton. Właśnie o nich w trakcie nagrania rozmawiali Morawiecki z Kilianem, Jagiełło i Matuszewską.

"Na szczęście złamał rękę, raz, drugi"

Z zarejestrowanej rozmowy w restauracji Sowa i Przyjaciele wynika, że finansowanie polskiego kierowcy z pieniędzy BZ WBK zdaniem jego prezesa było nieopłacalne - wnioskuje portal.

Morawiecki tłumaczył, że sponsorowanie Formuły 1 opłaca się w krajach, gdzie sport ten cieszy się zainteresowaniem - wymienił tu Niemcy, Wielką Brytanię, USA, Brazylię, czy Hiszpanię.

- Na szczęście złamał rękę, raz, drugi - mówił o Kubicy.

Marcin Czachorski, przyjaciel i wieloletni rzecznik prasowy Roberta Kubicy, pytany przez Onet o fragment tej rozmowy, odparł: - Bez komentarza.

Robert Kubica wrócił do jazdy wyścigowej, ale ostatecznie do Ferrari nigdy nie trafił. Dziś jest kierowcą testowym Williamsa.

PRZECZYTAJ O REAKCJI ROBERTA KUBICY

Autor: kb//kg / Źródło: Onet

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock