Polska

Młode wilki od czarnej roboty

Polska

Młode wilki. Są tłem dla lidera, kiedyś liderem zostaną
TVN24Młode wilki. Są tłem dla lidera, kiedyś liderem zostaną

Obecnie są tłem dla lidera, kiedyś tymi liderami zostaną. A przynajmniej mają na to duże szanse. Rozpoczynają walkę w brutalnym politycznym świecie. Młode polityczne wilki, bo o nich mowa, pracują w partyjnych młodzieżówkach i niepodważalnie wierzą w swoją partię.

Konrad Michalski - lider młodzieżówki PiS w Legionowie, Paulina Piechna-Więckiewicz - szefowa młodzieżówki SLD i Marek Wójcik - już poseł PO, kiedyś były działacz Młodych Demokratów - młodzieżówki partii Donalda Tuska.

Zrobić, ale co?

Dlaczego wstąpili do córek wielkich politycznych ugrupowań? - Oj, ciężkie pytanie. Żeby coś zrobić - odpowiada Mchalski. I dodaje: - Żeby zrobić coś pozytywnego dla Polski.

Michalski na co dzień jest informatykiem w prywatnej firmie, działa w legionowskiej Radzie Miasta.

- Każdy myśli o tym, przynajmniej na początku, że chciałby zmieniać Polskę - mówi Piechna-Więckiewicz.

Jest radną lewicy w warszawskiej Radzie Miasta. Podczas kampanii prezydenckiej na wiecu wyborczym stała ramię w ramię z Grzegorzem Napieralskim. Można by rzec, że jest w pół drogi do miejsca, które teraz zajmuje jej szef.

Szczebel wyżej jest Marek Wójcik z PO. Na polityczną drogę wszedł 14 lat temu. Zaczynał w Katowicach, gdzie pomagał przy kampanii Leszka Balcerowicza. W czasach ciągłych protestów górniczych.

Teraz jest członkiem komisji do zbadania okoliczności tragicznej śmierci Barbary Blidy.

- Spotkałem bardzo wielu takich ludzi, którzy za wszelką cenę chcą zostać politykami niezależnie od tego, w jakiej młodzieżówce funkcjonują, ważne, żeby im zagwarantować start - mówi Wójcik.

Rozdają ulotki, naklejają plakaty

Do partyjnych młodzieżówek idą ludzie w wieku 17 - 20 lat. Wystarczy, że wypełnią prosty formularz zamieszczony na stronie internetowej organizacji.

- Musi być ktoś od czarnej roboty, ktoś kto będzie oklejał miasta plakatami, zdzierał podeszwy w kampanii chodząc od drzwi do drzwi. To właśnie jest młodzieżówka - wyjaśnia dr Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Młodzieżówki bardzo często traktowane są przedmiotowo - co najlepiej pokazały czwartkowe wydarzenia, gdy komitet polityczny PiS na wniosek prezesa Kaczyńskiego zmienił szefa partyjnej młodzieżówki. Takie rzeczy często mogą zniechęcać do publicznego działania.

- Były takie roczniki u nas na naukach politycznych, gdzie w grupach mieliśmy przedstawicieli z każdej młodzieżówki. Teraz to się pozmieniało tak, że na tych samych naukach politycznych jest jeden, dwóch, trzech działających, próbujących działać dla partii i moim zdaniem to jest niedobre dla partii - mówi dr Anna Materska-Sosnowska, politolog z UW.

Polityk - autorytet żaden

Jest jeszcze jedna rzecz, która zniechęca do wstępowania do młodzieżówek - coraz gorsza opinia o politykach.

Poseł Wójcik przyznaje, że czasem zdarza mu się mieć problem z przyznaniem, czym się zajmuje. - Nie chciałbym, żeby ludzie zwracali uwagę przede wszystkim na to kim jestem - tłumaczy.

Polityków nie można również nazwać autorytetami. Ostatnie badanie TNS OBOP przeprowadzone wśród osób w wieku od 19 do 26 lat pokazuje, że dla młodych ludzi autorytetami są przede wszystkim rodzice i Jan Paweł II. Liderzy trzech największych partii są wzorem jedynie dla co setnego ankietowanego.

- Na pewno są młodzi ludzie, którzy odchodzą zniechęceni, ale polityka jest w ogóle trudną dziedziną i wymaga rzeczywiście specyficznego charakteru, dużej odwagi cywilnej, bo nie zawsze jest miło i sympatycznie - przekonuje Piechna-Więckiewicz.

Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości