Po tygodniach napięć wewnątrz Polski 2050 i publicznych kłótniach jej członków, kilkunastu parlamentarzystów ugrupowania ogłosiło w środę utworzenie nowego klubu parlamentarnego Centrum. Były przewodniczący Polski 2050 Szymon Hołownia w ostrych słowach skrytykował decyzję. Powiedział, że największym rozczarowaniem dla niego jest Paulina Hennig-Kloska - ministra klimatu i środowiska, która bez powodzenia ubiegała się o przywództwo w Polsce 2050. - Uważam, że na oszustwie i na tego rodzaju zachowaniach, na zdradach, nie buduje się obecności politycznej - oznajmił.
O te słowa był pytany w "Faktach po Faktach" w TVN24 Mirosław Suchoń. To jeden z grupy posłów, którzy zdecydowali o przejściu do klubu Centrum. - To, o co bym prosił Szymona Hołownię, to żeby miarkował swoje opinie. Paulina Hennig-Kloska jest znakomitą osobą, która ma bardzo wysokie kompetencje, także w zakresie współpracy z ludźmi. Jestem przekonany, że takie słowa są krzywdzące. Jeżeli już musi kogoś obrażać, niech obraża mnie - odpowiedział Suchoń.
>>> Zobacz też: Oni założą nowy klub parlamentarny Centrum. Lista
Suchoń: tu nie chodzi o uczucia
Zdaniem Hołowni osobami, które opuściły Polskę 2050, kierowała "nienawiść" wobec Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. - Dziwię się, że takie słowa padają, dlatego że czasem są trudne momenty w polityce. Wtedy trzeba przejść je z godnością, wykazać dużą dozę sceptycyzmu wobec własnych myśli, dlatego że z reguły później utrudnia to współpracę - komentował Suchoń.
- Nie do końca rozumiem tego rodzaju określenie, dlatego że tu nie chodzi o uczucia, tu chodzi o fakty, procedury, przyszłość, o zasady. Tu chodzi o te sprawy, na które umówiliśmy się z obywatelami, i o wartości - kontynuował.
Poseł ocenił, że Hołownia "ewidentnie trudno przeżywa tę sytuację". - Ja go nie będę krytykował, nie będę się do tego odnosił. Dziękuję mu za to, że mogłem [z nim - red.] współpracować. Nasze drogi dzisiaj się rozchodzą, dlatego że Polska 2050 odeszła od tych wartości i od tych postulatów, które obiecywaliśmy obywatelom - podsumował.
Pytany o kolejne kroki klubu parlamentarnego Centrum, Suchoń odpowiedział, że "czeka nas powołanie stowarzyszenia" i nie wykluczył utworzenia partii politycznej.
Żywno: nie staniemy plecami do dawnych kolegów i koleżanek
Kolejnym gościem "Faktów po Faktach" był wicemarszałek Senatu Maciej Żywno, który zdecydował się pozostać w klubie parlamentarnym Polski 2050. Był pytany o to, czy w związku z rozłamem w partii może dojść także do zmian personalnych w rządzie.
- Dla tych, którzy wyszli z Polski 2050, naturalne jest to, że cofa im się rekomendacja w imieniu Polski 2050. I teraz do całości koalicji 15 października, w tym premiera rządu, należy podjęcie decyzji, czy te osoby pozostają w rządzie, czy też Polska 2050 wskaże kogoś kolejnego - mówił.
Jak zauważył, "na mapie współpracy pojawia się nowy podmiot", który jego zdaniem będzie uwzględniany przez szefa rządu. - Dla nas jest to dosyć naturalne. Nie jest tak, że staniemy jakoś kompletnie plecami do dawnych koleżanek i kolegów. Teraz są trudne emocje - przekonywał gość "Faktów po Faktach".
Śliz: mam nadzieję, że wrócą
Wcześniej przewodniczący klubu Polska 2050 Paweł Śliz był gościem "Tak jest" w TVN24. Powiedział, że decyzję swoich partyjnych kolegów i koleżanek "przyjął z wielką przykrością". Jego zdaniem była związana z tym, że "niektórzy nie byli w stanie pogodzić się z porażką wyborczą". - Decyzja jest trochę impulsywna w mojej ocenie, ale mam nadzieję, że wrócą koleżanki i koledzy do klubu Polska 2050 - komentował w TVN24.
Klub Polski 2050 opuścili wszyscy kontrkandydaci Pełczyńskiej-Nałęcz w wyborach na przewodniczącą partii. Do Centrum zdecydowali się dołączyć: Rafał Kasprzyk, Ryszard Petru i Paulina Hennig-Kloska. Joanna Mucha oświadczyła, że pozostanie posłanką niezrzeszoną.
Przewodniczący odniósł się również do zarzutów pod jego adresem. Część parlamentarzystów domagała się odwołania go z funkcji. - Przewodniczącym klubu jestem przez półtora roku. Żaden członek klubu parlamentarnego nigdy nie przyszedł do mnie czy do całego prezydium i nie mówił: słuchajcie, źle funkcjonujecie - przekonywał.
Jak wskazał, wśród członków prezydium klubu byli także Aleksandra Leo i Jacek Trela. - Nigdy nie przyszli i nigdy żadnego konkretnego zarzutu nie przynieśli - podkreślił poseł.
Śliz był pytany też, jak na kryzys w partii wpłynęły wydarzenia sprzed wyborów nowej przewodniczącej Polski 2050, w tym sposób komunikacji pomiędzy działaczami na wewnętrznych grupach. - Bardzo jest mi przykro, że takie wpisy z wewnętrznych grup wychodzą na zewnątrz (…). Wiemy, kto te wpisy udostępniał na zewnątrz i w tej części Polski 2050, która została, to się już więcej nie powtórzy, bo tej osoby już nie ma w naszych szeregach, więc tu jesteśmy na tyle spokojni - odpowiedział gość TVN24.
Dopytywany, czy problemem nie jest udostępnienie, a komunikacja w partii, odpowiedział: - My naprawdę ze sobą rozmawialiśmy. To były rozmowy, które dotyczyły okresu przed jakimikolwiek wyborami. Grupa osób zastanawiała się, jak dalej pokierować tą łódką [Polską 2050 - red.]. Wyłącznie tyle. Natomiast tak naprawdę sprawa eskalowała dopiero po zakończeniu procesu wyborczego - dodał.
Autorka/Autor: Aleksandra Sapeta/akr
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24