9 stycznia rolnicy protestowali w Warszawie przeciwko umowie Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Tego dnia wieczorem minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował, że ktoś rozlał gnojowicę w pobliżu jego posesji w województwie podlaskim, próbował uszkodzić ogrodzenie oraz kierował wobec niego groźby.
Policja zatrzymała 35-latka z województwa lubelskiego. Prokuratura Rejonowa w Zambrowie wszczęła śledztwo. Podejrzanemu zostały postawione zarzuty stosowania gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej wobec ministra Krajewskiego, znieważenia konstytucyjnego organu RP oraz gróźb karalnych – w tym wypadku chodzi o premiera, trzech ministrów (w tym również o ministra Krajewskiego) oraz o prezydenta Warszawy. Groźby dotyczyły również żony ministra rolnictwa. 12 stycznia Sąd Rejonowy w Zambrowie zdecydował o dwumiesięcznym areszcie dla mężczyzny.
"Z pospolitej bandyterki próbuje się zrobić akt odwagi"
W niedzielę po południu Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi opublikowało na platformie X komunikat rzecznika resortu. Napisano w nim, że "niektórzy politycy oraz media" mają "trywializować" zdarzenie przed domem szefa MRiRW. We wpisie wspomniano autorów programu w "Kanale Zero" - Krzysztofa Stanowskiego oraz Roberta Mazurka.
"Pewien mężczyzna, który nie jest nawet rolnikiem, przyjeżdża pod dom Ministra Rolnictwa Stefana Krajewskiego. Grozi jego Żonie, straszy dzieci, wylewa gnojowicę, niszczy bramę posesji, a następnie nagrywa film, w którym mówi, że 'pewne osoby powinny wisieć'. I ten człowiek jest dziś przedstawiany jako 'bohater'. Pomagają w tym niektórzy politycy oraz media różnego kalibru - od społecznościowych po portale, które same określają się jako poważne" - czytamy we wpisie.
"Trywializowanie tej sytuacji hasłami w rodzaju: 'Ministrowi rolnictwa gnojówka śmierdzi', bo to się dobrze klika, jest nie tylko nieuczciwe, ale i niebezpieczne" - oceniono.
"@OficjalneZero Serio??? Panowie Mazurek i Stanowski, nie będę nikogo obrażała ani używała epitetów. Wystarczy telefon. Pytanie podobno nie boli. A my w @MRiRW_GOV_PL jesteśmy znani z tego, że nie pozostawiamy pytań bez odpowiedzi. Nazwijmy rzeczy po imieniu: bez słowa 'bohater'. Z pospolitej bandyterki próbuje się dziś zrobić akt odwagi i obywatelskiego sprzeciwu. Na to nie ma i nie będzie zgody" - podkreślono we wpisie.
"Tu nie chodzi o zapachy, a bezpieczeństwo rodziny"
Redakcja tvn24.pl zwróciła się do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z pytaniem, jaka wypowiedź na "Kanale Zero" wzbudziła niepokój resortu. Zapytaliśmy też, jakich polityków i jakie media MRiRW ma na myśli we wpisie.
Rzeczniczka Iwona Pacholska wskazała w odpowiedzi fragment programu, w którym "Mazurek i Stanowski żartują z tego, że Ministrowi rolnictwa śmierdzi gnojówka".
"W internecie ogólnie nie brakuje takich komentarzy. Stąd mój komentarz do tej sytuacji, bo tu nie chodzi o zapachy, a bezpieczeństwo rodziny. Na każdym spotkaniu z rolnikami Pan Minister Stefan Krajewski musi to tłumaczyć, bo ludzie nie rozumieją, co to była za akcja" - dodała.
Podała też kilka przykładów nieprzychylnych komentarzy wobec ministra. "Pytanie, kiedy żarty się skończą? Jak ktoś wyląduje w szpitalu?" - napisała. .
Co mówili Mazurek i Stanowski?
Resort nie podał nazwy audycji, ale Krzysztof Stanowski i Robert Mazurek wspomnieli o ministrze rolnictwa w programie "MAZUREK & STANOWSKI" w "Kanale Zero". Jak głosi jego opis, "prowadzący z humorem opowiadają o ostatnich wydarzeniach z naszego kraju".
- Stefan Krajewski, minister rolnictwa padł ofiarą tych, co tu gadać, awanturników, tych śmierdzieli, którzy mu wylali gnojowicę przed posesję. To rolnicy, pseudorolnicy, bo prawdziwi rolnicy by tak nie zrobili. To oburzające. Nawet tam interweniowała policja i prokuratura stawia zarzuty, zatrzymuje tych ludzi. To jest jednak skandal, prawda? I minister Krajewski się bardzo, ale to bardzo oburzył, że mu śmierdzi pod domem - ironizował Mazurek. Stanowski dodał, że "takie osoby, które to robią, nie powinny chodzić na wolności". - One powinni siedzieć w więzieniu na zawsze - ironizował Mazurek.
Stanowski wspomniał, że dziennikarka Radia Zet Beata Lubecka "przypomniała pewien fakt panu ministrowi". Jak mówił Mazurek okazało się, że kilka lat temu pod domem posła z PiS też wylano gnojowicę. - Tam mu rzeczywiście strasznego syfu pod domem narobiono. Wiecie, kto to zrobił? Zrobił to niejaki Michał Zarzecki, a niejaki Michał Zarzecki jest teraz, uwaga, szefem gabinetu politycznego Stefana Krajewskiego - kontynuował.
- Czyli nie można wylewać gnojowicy pod warunkiem, że nie jest to dom pisiora, bo wtedy można - ironizował Stanowski. - Tak, wtedy można, a nawet trzeba. I tego się nauczcie. Jakbyście mieli wolną gnojowicę, to pamiętajcie: pod dom posła PiS-u. Tylko pamiętajcie: PiS-u, a nie PSL-u - Mazurek.
Autorka/Autor: os,js/lulu
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Paweł Supernak/PAP