Polska

"Mieszkał u mnie w domu, to mój syn"

Polska

Aktualizacja:
"Mieszkał u mnie w domu, to mój syn"
TVN24"Mieszkał u mnie w domu, to mój syn"

Strasznie to przeżywam, to mój syn. Nie chcę nic więcej mówić - tyle powiedział reporterowi TVN24 ojciec 17-latka, który w środę śmiertelnie ranił policjanta. Reporter, na warszawskiej Woli, gdzie mieszkał podejrzany o zabójstwo, rozmawiał także z sąsiadami nastolatka. Ci spotkani mówią, że "był dobrym chłopakiem". O jego ofierze pamiętają policjanci z całego kraju. Ci, którzy z nim pracowali określają go dwoma słowami: prawdziwy policjant.

Z ustaleń śledczych wynika, że to właśnie Mateusz N. w środę zadał funkcjonariuszowi ciosy nożem w wyniku, których mężczyzna zmarł.

"Niebezpiecznie mówić o ludziach, którzy tu mieszkają"

- Niebezpiecznie jest się wypowiadać, tu mieszkają ludzie, którzy źle reagują, jak się na nich coś powie - mówi jedna z mieszkanek warszawskiej Woli. W opinii o nastoletnim mordercy pojawiają się, też głosy obojętności. - Mateusz to bardzo dobry dzieciak i to, co się stało, to się stanie i już się nie odstanie - mówi jedna z kobiet.

"Ten chłopak zawsze był najlepszy"

Zaskakująca jest też opinia jednego z przypadkowo spotkanych przez reportera kolegów zabójcy. - Ten chłopak był zawsze najlepszy - mówi rówieśnik.

To właśnie ten, według kolegów z podwórka najlepszy chłopak, trzy a może nawet osiem razy wbił nóż w klatkę piersiową policjanta. Do tragedii doszło w środę na przystanku tramwajowym na warszawskiej Woli. Nastolatek rzucił koszem na śmieci w stojący tramwaj. Interweniował policjant w cywilu.

Gdzie byli inni?

W odpowiedzi - chłopak zaatakował funkcjonariusza nożem. Obrażenia były na tyle poważne, że mimo natychmiastowej pomocy lekarzy mężczyzna zmarł. 42-letni Andrzej Struj osierocił dwoje dzieci. Miał za sobą 15 lat służby. Pracował w wydziale wywiadowczo-patrolowym.

Sprawca został schwytany kilka godzin po napadzie. Jak się okazało, działał wraz z kolegą. W czwartek warszawski sąd zdecydował o aresztowaniu obu nastolatków. Sąd uzasadnił swoją decyzję wysokością grożącej im kary - ponieważ nie mają 18 lat, odpowiadać będą jak nieletni, grozi im maksymalnie 25 lat więzienia.

Bliscy zabitego wiedzą, że żadna kara nie będzie dla morderców sprawiedliwa.

On dał w środę odpowiedź tym, którzy zastanawiają się, gdzie jest policja, kiedy sytuacja tego wymaga policjant

Ale Andrzej Struj, co zgodnie powtarzają jego koledzy z pracy, nigdy w takich sytuacjach nie czekał na to, jak zareagują "inni". - Bo policjantem się jest, a nie się bywa. Andrzej policjantem był - zaznacza jeden z oficerów operacyjnych policji. - On dał w środę odpowiedź tym, którzy zastanawiają się, gdzie jest policja, kiedy sytuacja tego wymaga - dodaje aspirant Mariusz Wasilewski, kolega zabitego policjanta z wydziału wywiadowczo-patrolowego KSP.

Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości