"Śledczy muszą rozstrzygnąć, czy zgłoszenie matki zostało potraktowane poważnie"

Polska

Aktualizacja:
Matka Stefana W. ostrzegała policję przez synemtvn24
wideo 2/36

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zginął od ciosów nożem zadanych przez Stefana W., który pięć tygodni temu wyszedł z więzienia. Na krótko przed opuszczeniem zakładu karnego, na policję zgłosiła się jego matka. Była zaniepokojona stanem psychicznym syna i tym co mówił o swoich zamiarach. Materiał programu "Polska i Świat".

Matka Stefana W., który w niedzielę zaatakował nożem prezydenta Gdańska, znajduje się pod opieką miasta. W trakcie rozmowy z dotychczasowym wiceprezydentem miasta Piotrem Kowalczukiem przekazała nowe informacje.

Dokładnie 30 listopada matka Stefana W., gdy ten jeszcze był w więzieniu, miała poinformować policjantów, że jej syn ma agresywne zamiary i zapowiada, że zrobi coś spektakularnego, by wszyscy się dowiedzieli o jego krzywdzie. Za swoją sytuację miał obwiniać polityków. W rozmowie z TVN24 Piotr Kowalczuk podkreśla, że "śledczy muszą rozstrzygnąć, czy działania mamy sprawcy i jej zgłoszenie zostały potraktowane poważnie". - Została wysłuchana, na pewno sporządzono notatki, które - jak twierdzi - podpisała - dodaje.

"Jak wyjdzie z więzienia, to teraz dopiero zrobi napad z prawdziwą bronią, weźmie maczetę"

Policja w krótkim oświadczeniu potwierdza tylko, że w listopadzie zgłosiła się do nich osoba zaniepokojona stanem Stefana W. oraz że policjanci tego samego dnia poinformowali o całej sprawie zakład karny.

Wirtualna Polska dotarła do treści notatki, którą funkcjonariusz miał wysłać faksem do więzienia: "Z ustaleń wynika, że Stefan W. składał deklaracje słownie, w których oznajmia, że niesłusznie dostał taki wysoki wyrok, bo to nie była prawdziwa broń [której użył do napadów na banki - red.], tylko atrapa i że jak wyjdzie z więzienia, to teraz dopiero zrobi napad z prawdziwą bronią, weźmie maczetę, pojedzie do Warszawy i tam zrobi napad, albo wykorzysta tę atrapę broni, którą ma w więziennym depozycie".

Służba Więzienna potwierdza, że dostała ostrzeżenie od policji i podjęła konkretne działania, w tym rozmowy z samym skazanym oraz jego współwięźniami. - Zamiary tego, że skazany może nie przestrzegać porządku i może zagrażać bezpieczeństwu nie zostały w czasie tych rozmów potwierdzone. Dodatkowo została zlecona konsultacja psychologiczna, konsultacja lekarska i też te konsultacje wykluczyły takie zagrożenie - mówi podpułkownik Elżbieta Krakowska, rzeczniczka Służby Więziennej. Taka informacja zwrotna została też przekazana policjantom. Rzeczniczka tłumaczy, że pracownicy zakładu karnego zrobili to, co mogli, ale przyznaje, że być może zrobiliby więcej, gdyby dostali od policji pełną informacje.

- Może bardzo niedobrze się stało, że policja nie poinformowała nas o tym, że te informacje posiada od matki. My kontakt z rodziną osadzonego mamy i gdybyśmy wiedzieli, że matka formułuje jakieś obawy, można by było pozyskać więcej informacji - wskazuje Elżbieta Krakowska.

Jaki: gdyby sąd dał odpowiednio wysoką karę, to nie mielibyśmy problemu

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki pytany w czwartek w Sejmie o działania Służby Więziennej w związku z informacjami, które przekazywała matka zamachowca odpowiada: - Matka ewentualnie informowała policję, nie Służbę Więzienną.

Dodał, że "gdyby sąd dał odpowiednio wysoką karę, taką jaką pewnie by dostał przestępca w większości państw, to dzisiaj nie mielibyśmy problemu". Jaki stwierdził też, że teraz "sędzia powinien wytłumaczyć, dlaczego dał taki niski wyrok". - Jeżeli państwo uważacie, że wszystkich da się zresocjalizować, to przepraszam, ale w żadnym państwie świata nie da się tego zrobić - zwrócił się do dziennikarzy.

Patryk Jaki o sprawcy ataku na Adamowiczatvn24

Sprawę przepływu informacji między poszczególnymi służbami bada prokuratura. Śledczy sprawdzą, czy na podstawie doniesień od matki nożownika można było zrobić więcej. Stefan W. wyszedł na wolność 8 grudnia, pięć tygodni przed zamachem na prezydenta Pawła Adamowicza.

Prezydent Gdańska nie żyje

27- letni Stefan W. zaatakował Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza w niedzielę na scenie WOŚP podczas Światełka do Nieba. Prezydent na miejscu był reanimowany, a w szpitalu przeszedł kilkugodzinną operację. Jego stan był bardzo ciężki. W poniedziałek zmarł. Miał 53 lata. Prezydentem Gdańska był od 20 lat.

Od wtorku do soboty - dnia pogrzebu Pawła Adamowicza - obowiązuje w Gdańsku żałoba. Decyzję o wprowadzeniu żałoby podjęło także kilka innych miast, między innymi Warszawa i Sopot.

Prezydent Andrzej Duda ogłosił żałobę narodową od dnia 18 stycznia, od godziny 17, do 19 stycznia, do godziny 19.

Autor: ads / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: