"Cztery argumenty, z których każdy powinien przesądzić o dymisji Mariana Banasia"

TVN24

Jarosław Jabrzyk we "Wstajesz i wiesz" o sprawie Mariana Banasiatvn24
wideo 2/36

Nie ma najmniejszego merytorycznego zastrzeżenia do reportażu "Pancerny Marian i pokoje na godziny". To, co pisze Marian Banaś w oświadczeniu, to bzdury na papierze firmowym Najwyższej Izby Kontroli - ocenił w piątek we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 redaktor naczelny "Superwizjera" Jarosław Jabrzyk. Dodał, że są cztery powody przemawiające za dymisją prezesa NIK. - Sprawa Mariana Banasia pokazuje pewną kastowość obecnej polityki - zaznaczył.

Prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś powrócił do wykonywania obowiązków, zakończył urlop bezpłatny - poinformowała w czwartek rzeczniczka prasowa NIK Ksenia Maćczak.

Banaś wydał również oświadczenie. Napisał w nim, że będzie "przeciwstawiał się wszelkim próbom ataku na swoją osobę jako Prezesa Najwyższej Izby Kontroli".

"Zmanipulowane i kłamliwe doniesienia medialne mające na celu zdyskredytowanie mojej osoby niewątpliwie stanowią formę zemsty tych środowisk, które w wyniku przeprowadzonej reformy służb skarbowych i celnych utraciły dotychczasowe wpływy na możliwość podejmowania najważniejszych decyzji w Rzeczypospolitej Polskiej" - czytamy w oświadczeniu.

ZOBACZ OŚWIADCZENIE SZEFA NIK >

Prezes, kamienice i hotel na godziny

W wyemitowanym 21 września reportażu dziennikarz "Superwizjera" Bertold Kittel przyjrzał się kamienicy w krakowskim Podgórzu, którą do oświadczeń majątkowych wpisywał Marian Banaś. Trafił na prowadzony tam hotel na godziny i spotkał przestępcę skazanego prawomocnym wyrokiem.

ZOBACZ REPORTAŻ "SUPERWIZJERA" >

Wspomniany przestępca odbył przy dziennikarzu rozmowę telefoniczną, twierdząc, że rozmawia z Banasiem. Po publikacji reportażu prezes NIK tłumaczył, że wynajął kamienicę synowi tego mężczyzny.

- To nie jest mój żaden dobry znajomy, ja nie utrzymuję żadnych bliższych kontaktów z tamtym środowiskiem. Ten, którego pokazano w "Superwizjerze", to jest ojciec młodego człowieka, który wynajął mój dom pod działalność hotelarską - odpowiedział Banaś.

W tym samym wywiadzie Banaś tłumaczył, dlaczego zdecydował się wynająć kamienicę za 5 tysięcy złotych miesięcznie. - Ta niższa cena wzięła się stąd, że ta kamienica miała być kupiona na podstawie umowy przedwstępnej. W finale później, już przy rozliczeniu, ta cena miała być wyrównana - mówił w telewizji państwowej.

"Bzdury na papierze firmowym Najwyższej Izby Kontroli"

Do tej sprawy odniósł się we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 redaktor naczelny "Superwizjera" Jarosław Jabrzyk.

- Jest to oświadczenie dosyć szczególne i mnie szokuje. Dlatego, że na papierze firmowym Najwyższej Izby Kontroli, instytucji, która ma stuletnią tradycję, wypowiada się prezes w sprawach tak naprawdę osobistych - powiedział, odnosząc się do wydanego przez prezesa NIK oświadczenia.

ZOBACZ OŚWIADCZENIE SZEFA NAJWYŻSZEJ IZBY KONTROLI >

Jabrzyk podkreślił, że nie zmieniłby nic w reportażu poświęconym sprawie Banasia.

- Byłem przy tworzeniu tego materiału, jestem przekonany, że nawet przecinka byśmy w nim nie zmienili - podkreślił. - Wszystkie argumenty, które są podnoszone przez Mariana Banasia, tak naprawdę nie są merytoryczne. Nie ma najmniejszego merytorycznego zastrzeżenia do tego reportażu. W związku z tym na dokumencie publicznym, publicznej instytucji, jest pomówienie względem dziennikarzy. Być może reporterom, którzy pracują nad tematami, to nie przystoi, ale ja, jako osoba, która kieruje pracą tego zespołu, mogę to powiedzieć. To, co pisze Marian Banaś w tym oświadczeniu, to są bzdury na papierze firmowym Najwyższej Izby Kontroli - stwierdził redaktor naczelny "Superwizjera".

Jego zdaniem "ta sprawa jest prosta jak drut" i "nie ma drugiego dna". - Wynika z niej jednoznacznie, jak weszliśmy w posiadanie pewnej wiedzy, jak pozyskaliśmy pewne informacje - wyjaśniał.

- Być może już niewiele osób jest czułych na to, że takie oświadczenia na papierze firmowym Najwyższej Izby Kontroli są publikowane - dodał.

"Cztery argumenty, z których każdy powinien przesądzić o dymisji Banasia"

Jak ocenił Jabrzyk, "są cztery poważne argumenty, z których każdy osobno powinien przesądzić o dymisji Mariana Banasia albo usunięciu go z przestrzeni publicznej".

- Pierwszy - kwestia funkcjonowania publicznego jego syna, który zrobił piękną karierę w spółkach skarbu państwa. Moim zdaniem to jest ewidentny nepotyzm. Dla osoby, która chce piastować najważniejsze stanowisko w Najwyższej Izbie Kontroli, to jest kompromitujące. Kwestia niewydawania paragonów w kamienicy, czyli tak naprawdę oszustw podatkowych, oświadczenie majątkowe i kontakty z gangsterami - wymieniał po kolei.

- W tej sytuacji to ponury żart, że Sławomir Nowak został zdymisjonowany za zegarek, którego nie wpisał do oświadczenia majątkowego - skomentował.

Dodał, że "standardy nie upadły, a po prostu ich nie ma".

- Jak sobie teraz wyobrazimy konferencję Mariana Banasia jako szefa NIK-u za trzy miesiące, kiedy będzie na przykład prezentował raport o SOR-ach [Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych - przyp. red.]? Uzna wtedy, że te pytania o oświadczenie majątkowe, o kontakty z gangsterami są już nieaktualne? - zastanawiał się.

Podkreślił, że "to sytuacja głębokiego kryzysu państwa, a nie tylko Mariana Banasia".

"Pokazuje pewną kastowość obecnej polityki"

Redaktor naczelny "Superwizjera" przyznał również, że po wydaniu przez prezesa NIK oświadczenia wyobraża sobie, że Marian Banaś mógłby pozostać przez sześć lat kadencji na swoim stanowisku.

Pytany, czy według niego prokuratura zajmie się tą sprawą, Jarosław Jabrzyk odparł: - Mam duże wątpliwości co do tego, czy cokolwiek to się stanie. Z tego względu, że wszczęcie postępowania oznacza wytworzenie jakiejś dokumentacji, żeby to umorzyć, trzeba to jakoś argumentować. To są wszystko treści, które wcześniej czy później przenikną do przestrzeni publicznej i ktoś będzie musiał się z tego tłumaczyć - stwierdził.

- Uważam, że sprawa Mariana Banasia pokazuje pewną kastowość obecnej polityki - stwierdził. - On po prostu jest z góry uznany za osobę krystaliczną, uczciwą. Mamy certyfikat uczciwości oparty na jakiej podstawie? - pytał gość "Wstajesz i wiesz" w TVN24.

Banaś miał się podać do dymisji?

Centralne Biuro Antykorupcyjne zakończyło w środę 16 października trwającą pół roku kontrolę oświadczeń majątkowych prezesa NIK. Biuro poinformowało w komunikacie, że szef Najwyższej Izby Kontroli ma siedem dni na zgłoszenie uwag do "zastrzeżeń" CBA.

Posłowie klubu Platformy Obywatelskiej - Koalicji Obywatelskiej informowali we wtorek, iż "weszli w posiadanie informacji, że na biurko marszałek Sejmu Elżbiety Witek trafiła rezygnacja pana prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia". Niedługo później marszałek Witek zaprzeczyła tym doniesieniom. W środę dementi w sprawie dymisji wydała też NIK.

Według ustaleń "Rzeczpospolitej" zgodnie z decyzją władz PiS Marian Banaś miał złożyć we wtorek, do godziny 12, dymisję. Sprawa miała być "przesądzona i ostateczna", ale zdaniem rozmówców "Rzeczpospolitej" szef NIK miał się sprzeciwić. Jak napisał dziennik, miał oznajmić, że nie odejdzie ze stanowiska, bo nie ma sobie nic do zarzucenia.

Marian Banaś od 27 września do 17 października przebywał na bezpłatnym urlopie.

Cała rozmowa z Jarosławem Jabrzykiemtvn24

Autor: kb//now / Źródło: tvn24

Raporty: