"Minister Banaś nie ma rentgena w oczach"

TVN24

Ryszard Czarnecki i Bartosz Arłukowicz w "Kropce nad i"tvn24
wideo 2/36

Na temat kontaktów z gangsterami prezesa NIK Mariana Banasia nic mi nie wiadomo. Minister Banaś nie ma rentgena w oczach i nie wie, czy osoba, która od niego wynajmuje dom jest gangsterem - powiedział w "Kropce nad i" w TVN24 europoseł PiS Ryszard Czarnecki. - Człowiek ostrzyżony na łyso, z licznymi sygnetami i łańcuchami na szyi mówi do szefa Najwyższej Izby Kontroli do telefonu "no cześć, jakiś facet przyszedł upierdliwy z telewizji". Chce mi pan powiedzieć, że oni się nie znają? - pytał europoseł PO Bartosz Arłukowicz.

ZOBACZ CAŁY PROGRAM "KROPKA NAD I" NA TVN24 GO >

Dziennikarz "Superwizjera" TVN Bertold Kittel w swoim reportażu wskazał na wątpliwości dotyczące oświadczeń majątkowych prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia.

Marian Banaś na stanowisko prezesa NIK został powołany, mimo że jego oświadczenie majątkowe wciąż bada Centralne Biuro Antykorupcyjne. Kontrola ma się zakończyć w drugiej połowie października - już po wyborach parlamentarnych.

We wtorek Marian Banaś poinformował, że od 27 września udaje się na bezpłatny urlop.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Pancerny Marian i pokoje na godziny". Reportaż "Superwizjera">

"Bardzo wysoko oceniam polskie służby specjalne"

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki w "Kropce nad i" w TVN24 stwierdził, że "bardzo wysoko ocenia polskie służby specjalne". - Uważam, że robią bardzo dobrą robotę i na odcinku zewnętrznym, i na odcinku wewnętrznym - powiedział.

- Te procedury sprawdzające zostały podjęte wobec jeszcze wiceministra, potem ministra, a potem prezesa NIK-u już kilka miesięcy temu - dodał.

"Decyzje o wszystkim co się dzieje dzisiaj w Polsce podejmuje Jarosław Kaczyński"

Europoseł PO Bartosz Arłukowicz z kolei zaznaczył, że kiedy był w rządzie, to "procedura była taka, że jeśli chciał zatrudnić wiceministra, szefa ważnej instytucji państwowej, to nie miał prawa jako minister zatrudnić takiego człowieka, czy złożyć wniosku do premiera o zatrudnienie go, jeśli ktoś nie przeszedł 'wirówki'".

- I dopóki nie dostałem czarno na białym na kwicie ze służb specjalnych, że człowiek został sprawdzony, że nadaje się na tę funkcję, nie było możliwości zatrudnienia takiego człowieka - mówił.

Według niego, "problem polega na tym, że tu wyrocznią nie są służby specjalne". - Tu decyzje o wszystkim, co się dzieje dzisiaj w Polsce podejmuje Jarosław Kaczyński - ocenił.

"Na temat kontaktów z gangsterami nic mi nie wiadomo"

Sprawdzając między innymi, dlaczego Banaś nie wpisał do oświadczenia informacji o zabezpieczeniu na hipotece kamienicy na krakowskim Podgórzu, która - jak wynika z oświadczenia majątkowego i zapisów w księdze wieczystej - należy do prezesa Najwyższej Izby Kontroli, autor reportażu "Superwizjera" trafił na prowadzony w tej kamienicy hotel na godziny. Tam spotkał znanego w Krakowie przestępcę skazanego prawomocnym wyrokiem, jednego z braci K. - Wiesława lub Janusza, ps. Paolo - którzy zajmują się w stolicy Małopolski prowadzeniem agencji towarzyskich.

W 2005 roku bracia K. brali udział w krwawych porachunkach między grupami sutenerów. Uzbrojeni w niebezpieczne przedmioty bandyci starli się w rejonie krakowskiego Kazimierza. W czasie zajść ranny został policjant. Za udział w pobiciu z użyciem niebezpiecznego narzędzia obaj bracia zostali prawomocnie skazani.

Wspomniany mężczyzna odbył przy dziennikarzu rozmowę telefoniczną, twierdząc, że rozmawia z Banasiem. "Zadzwonię do Banasia. I spytam się, co mam powiedzieć" - mówił. "Jakiś facet przyszedł, upierdliwy, z telewizji. Z jakiej telewizji? Z TVN-u. Nie życzysz sobie z nim rozmawiać? Dzwoni i zawraca gitarę" - kontynuował.

Banaś w oświadczeniu wydanym po emisji reportażu nie odniósł się do tej rozmowy i nie zaprzeczył, że był telefonicznym rozmówcą gangstera.

Czarnecki pytany w "Kropce nad i" o kontakty Mariana Banasia z gangsterami, odpowiedział, że "na temat kontaktów z gangsterami nic mu nie wiadomo".

- Jak rozumiem, pan minister Banaś nie ma rentgena w oczach i nie wie, czy osoba, która od niego wynajmuje dom jest gangsterem - powiedział. - Nie musiał wiedzieć, że człowiek, któremu wynajmuje dom ma takie czy inne kontakty, z takim czy innym światem - dodał.

"Wynajmowanie pokoi na godziny nie musi wiązać się z działalnością sutenerską"

Zdaniem Czarneckiego, Marian Banaś "na pewno nie wiedział o tym", że w wynajmowanej przez niego kamienicy jest prowadzony hotel na godziny.

Jednak Marian Banaś w poniedziałek w telewizji państwowej tłumaczył: - Żadnej agencji towarzyskiej nie było. Dowiedziałem się później, że to tylko były usługi na godziny. Jak się dowiedziałem, takie usługi świadczą również w innych obiektach hotelowych.

- Wynajmowanie pokoi na godziny nie musi wiązać się z działalnością sutenerską - skomentował w "Kropce nad i" Czarnecki.

"Nie trzeba oglądać chłopców z ferajny, żeby wiedzieć z jakiej ferajny ten człowiek jest"

- Człowiek ostrzyżony na łyso, z licznym sygnetami i łańcuchami na szyi mówi do szefa Najwyższej Izby Kontroli (do telefonu - red.): "no cześć, jakiś facet przyszedł upierdliwy z telewizji". Chce mi pan powiedzieć, że oni się nie znają? - odpowiedział mu Arłukowicz.

- Przecież to jest relacja czysto towarzyska. Nie trzeba oglądać "Chłopców z ferajny", żeby wiedzieć, z jakiej ferajny ten człowiek pokazywany z telewizji jest - skomentował.

- Tego typu relacja szefa NIK-u z ludźmi ze sfer przestępczych to jest zagrożenie bezpieczeństwa państwa, dlatego że ten człowiek jako szef NIK-u, minister finansów mógł być szantażowany, może być szantażowany, można by rzec, że na pewno kiedyś taka sytuacja będzie miała miejsce - ocenił Arłukowicz.

- Metody dyplomacji, jakie stosował ten zgrabnie ostrzyżony mężczyzna, pokazywany w "Superwizjerze", pokazał w 2015 roku w Krakowie, gdzie latały maczety, siekiery, za co zostali skazani prawomocnym wyrokiem. Co wy żeście z Polski zrobili? - pytał.

"Nie trzeba oglądać chłopców z ferajny, żeby wiedzieć z jakiej ferajny ten człowiek jest"
tvn24

"Obecnie nie jestem właścicielem tej nieruchomości"

Marian Banaś nie chciał odpowiadać na pytania Bertolda Kittela w sprawie kamienicy.

Dopiero po emisji reportażu wydał oświadczenie. Stwierdził, że nie jest już właścicielem kamienicy, "nie zarządzał pokazanym w materiale hotelem", a wynajął go w przeszłości "na podstawie umowy zawartej zgodnie z prawem innej osobie".

"Osoba ta prowadziła tam działalność hotelową. Obecnie nie jestem właścicielem tej nieruchomości" - podkreślił Banaś.

Z kamienicy, którą do oświadczenia majątkowego wpisał obecny prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś i w której funkcjonował hotel na godziny, po ukazaniu się reportażu "Superwizjera" TVN zniknęły wszystkie informacje i tabliczki o prowadzonej tam działalności. Strona internetowa firmy także nie działa.

ZOBACZ CAŁY REPORTAŻ "SUPERWIZJERA" W TVN24 GO >

Autor: kb//kg / Źródło: tvn24

Raporty: