Marcin Romanowski w Naddniestrzu? Były szef CBA Paweł Wojtunik: odprawę obcokrajowców nadzorują oficerowie KGB

Marcin Romanowski
Rosati: jeżeli pan Romanowski faktycznie przebywa w Naddniestrzu to szansa na sprowadzenie go jest zerowa
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Radek Pietruszka/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Odprawę obcokrajowców w Naddniestrzu nadzorują na miejscu oficerowie KGB. Bez ich zgody strażnik nie zezwoli na wjazd - napisał w mediach społecznościowych były szef CBA Paweł Wojtunik. Odnosił się do sprawy polityka PiS i byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, który wysłał do polskiego sądu list nadany z Naddniestrza.

Marcin Romanowski wysłał do Sądu Okręgowego w Warszawie wniosek o wydanie mu listu żelaznego. Z pisma oraz z koperty wynika, że przesyłka została nadana w Tyraspolu - stolicy prorosyjskiego Naddniestrza, separatystycznego regionu Mołdawii.

Do sprawy odniósł się były szef CBA Paweł Wojtunik, obecnie wiceprezes Orlenu. Jak twierdzi, "mieszkał i pracował w Mołdawii 8 lat" i poznał specyfikę Naddniestrza. "Nie da się tam wjechać bez zgody tamtejszego KGB, które jest zarządzane bezpośrednio przez ruskie GRU i FSB. A co dopiero tam zamieszkać" - napisał na X.

Przejście graniczne między Naddniestrzem a Mołdawią
Przejście graniczne między Naddniestrzem a Mołdawią
Źródło zdjęcia: Pierre Crom/Getty Images

Wojtunik: turyści przechodzą odprawę nadzorowaną przez KGB

Z byłym szefem CBA polemizował dziennikarz i podróżnik Tomasz Grzywaczewski. Według niego "oczywistą nieprawdą" jest, że "do Naddniestrza nie da się wjechać bez zgody tamtejszego KGB". "Co nie zmienia faktu, że oczywiście zamieszkanie wymagałoby zgody KGB" - przyznał Grzywaczewski.

Wojtunik w odpowiedzi napisał, że "turyści, jeżdżący do Naddniestrza, przechodzą przez odprawę służby granicznej, która podlega KGB". Jak zaznaczył, odprawę obcokrajowców "nadzorują na miejscu oficerowie KGB". "Bez ich zgody strażnik nie zezwoli na wjazd" - podkreślił Wojtunik. Jak dodał, "ci, których wpuszczono, nieraz mają 'ogon'".

Rosati: jeśli rzeczywiście tam jest, szansa sprowadzenia go jest zerowa

Możliwy pobyt Romanowskiego w Naddniestrzu komentował w czwartek w "Jeden na jeden" w TVN24 prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati. Podkreślił, że sam fakt wysłania dokumentu z Tyraspola "nie oznacza, że on faktycznie tam jest". - Nie można wykluczyć, że to jest tylko i wyłącznie deklaracja zawarta na piśmie, aby stworzyć sobie możliwość i spełnić warunki formalne do złożenia wniosku o wydanie listu żelaznego - powiedział.

Przyznał jednak, że jeśli faktycznie mieszka on obecnie w Naddniestrzu, polskie organy ścigania mają związane ręce. - Jeżeli pan Romanowski przebywa w tej separatystycznej części państwa mołdawskiego, to szansa na sprowadzenie go dzisiaj jest zerowa - powiedział.

Zaznaczył, że "realnie nie ma żadnej jurysdykcji państwa mołdawskiego nad tym terytorium". Dodał, że również z samą Mołdawią "nie mamy dwustronnej umowy o ekstradycji". - Jest tylko umowa dwustronna o ściganiu przestępstw, ale to nie jest absolutnie nic, co przypomina ekstradycję - tłumaczył.

OGLĄDAJ: List Romanowskiego. Rosati: to pomieszanie desperacji i sprytu
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: