"Maleszka chce być jak de Sade"

Polska

Krauze: Maleszka chce być jak de Sade\TVN24Krauze: Maleszka chce być jak de Sade

- Lesław Maleszka boi się być nikim, dlatego teraz kreuje się na markiza de Sade opozycji komunistycznej - uważa reżyser Krzysztof Krauze. Czy Maleszka jest odpowiedzialny za śmierć Stanisława Pyjasa? - Musielibyśmy udowodnić, że po to dawał informacje SB, żeby Pyjas zginął. Bez tego nie można mówić o odpowiedzialności karnej - wyjaśnia prokurator Krzysztof Urbaniak, który prowadził sprawę śmierci opozycjonisty.

W latach 70-tych w krakowskiej opozycji działało trzech przyjaciół. Pierwszy, Stanisław Pyjas, zginął, najprawdopodobniej z rąk SB. Drugi, Lesław Maleszka, okazał się konfidentem bezpieki. Trzeci, Bronisław Wildstein, zdemaskował go. O ich losach opowiada wyprodukowany przez TVN film "Trzech kumpli" (ZOBACZ)

Krzysztof Krauze jest reżyserem dwóch innych produkcji o Stanisławie Pyjasie – dokumentu „Spadł, umarł, utonął” z 1994 i filmu fabularnego „Gry uliczne” z 1996 roku. – Kręcąc „Gry uliczne” już od trzech lat wiedzieliśmy, kto był Ketmanem. Podczas powstawania filmu jeden z esbeków się sypnął – zdradził Krauze. – Oni byli zaskoczeni, że my nie wiemy. To była w SB tajemnica poliszynela. Pytaliśmy czy Wildstein był agentem, oni się obruszyli i wtedy usłyszeliśmy, że to Lesław Maleszka – dodał.

"W SB wszyscy chlali"

"Wiedziałem, że Maleszka to Ketman"

Według reżysera było to tak szczere i spontaniczne, że „pojawił się duży znak zapytania” - Powiedzieliśmy Bronkowi (Wildsteinowi, red.), ten nie uwierzył. Chylę czapkę, że dopiero w 2001, jak obejrzał swoją teczkę, poszedł do Maleszki – dodał.

Także prokurator Krzysztof Urbaniak stwierdził, że oglądając „Gry uliczne” już wiedział, że Maleszka to Ketman. – Obowiązywała ustawa z 1982 roku, która nie pozwalała na ujawnienie tych informacji. Oglądałem film z uśmiechem, bo wiedziałem, że to jest dziennikarz, a tam był to senator. Myślałem, że nie wiedzą – dodał.

Materiały SB nami wstrząsnęły. Pamiętam kobietę, świadka rozmowy z tym strzępem człowieka, byłym esbekiem. Oni tam strasznie chlali, niektórzy byli ciężko chorzy. Ta kobieta po dwóch godzinach rozmowy zwymiotowała, nie była w stanie znieść tej wiedzy, tych emocji. Krzysztof Krauze

"Maleszka chce być de Sadem opozycji"

Krauze wyjaśnił, że gdy kręcił „Gry uliczne”, jego wiedza o Ketmanie pochodziła z jednego źródła i „nie chciał skrzywdzić człowieka”. Przyznaje, że nie poszedł porozmawiać z Maleszką, choć teraz by to zrobił. – Te materiały nami wstrząsnęły. Pamiętam kobietę, świadka rozmowy z tym strzępem człowieka, byłym esbekiem. Oni tam strasznie chlali, niektórzy byli ciężko chorzy. Ta kobieta po dwóch godzinach rozmowy zwymiotowała, nie była w stanie znieść tej wiedzy, tych emocji. Nie spotkałem zdrowego esbeka, to są strzępy ludzi – powtórzył reżyser.

Jego zdaniem zadowolenie, jakie w filmie „Trzech kumpli” prezentują byli funkcjonariusze oraz sam Maleszka, to maska. – Maleszka może sprawiać takie wrażenie, ale on założył szaty markiza de Sade opozycji komunistycznej. On się boi być nikim. W latach 80-90 udało mu się wyrosnąć na moralistę, teraz nie ma wyjścia, tylko markiz de Sade – uważa Krauze.

"Jak donosił, czuł przewagę nad grupą"

Prokurator pytany, czy rozmawiał z Maleszką, odparł: - Zaprosiłem Maleszkę na przesłuchanie i zakomunikowałem mu decyzję, jaką wydał MSW, że jest zwolniony z tajemnicy i może mi powiedzieć wszystko – relacjonował prokurator. – Mówił bardzo naturalnie, wylewnie, podał przyczyny, dlaczego się zgodził na współpracę, jakiego była ona rodzaju – dodał.

"Jak donosił, czuł przewagę nad grupą"

Maleszka miał wytłumaczyć, dlaczego wybrał swój pseudonim Ketman (oznaczający człowieka o podwójnym obliczu). - Mówił, że był początkowo niedoceniany przez swoje środowisko, a jak donosił, czuł wewnętrzną przewagę nad grupą. Przyznawał, że brał pieniądze – opowiadał Urbaniak.

Nie chciał przesądzać, czy Maleszka jest winien śmierci Pyjasa. – Tu trzeba dwie kwestie odróżnić - odpowiedzialność moralną i karną. Musielibyśmy udowodnić, że po to dawał informacje SB, żeby Pyjas zginął. Bez tego nie można mówić o odpowiedzialności karnej – wyjaśnił Urbaniak. Jak dodał, Maleszka zapewniał go, że ze śmiercią przyjaciela nie ma nic wspólnego. - Opowiadał o swoim oburzeniu, szoku, że miał pretensje. Jeden z byłych esbeków potwierdził, że Maleszka zrobił im potworna awanturę – relacjonował prokurator.

Maleszka mówił, że był początkowo niedoceniany przez swoje środowisko, a jak donosił, czuł wewnętrzną przewagę nad grupą. Przyznawał, że brał pieniądze Krzysztof Urbaniak

Są szanse, by ukarać sprawców

Według niego jest jeszcze szansa, by ukarać odpowiedzialnych za śmierć Pyjasa. Pojawiły się trzy nowe teczki, które – jego zdaniem – pozwolą przedstawić zarzuty osobom, które mataczyły w tej sprawie. Pytany, czy to nie za mało, odparł: - Jeśli nie możemy dojść tą droga, próbujmy odwrotną – ustalić motywy działania tych, którzy ochraniali sprawców.

"Co myślę o Malszcze? Zostawię dla siebie"

Urbaniak, poproszony o ocenę Lesława Maleszki, stwierdził: - Jest on człowiekiem, który dostarczał SB bardzo istotne informacje. - A tak po ludzku? – dopytywała dziennikarka. - Pani pozwoli, że zostawię to dla siebie - podsumował prokurator.

Źródło: TVN24, Fakty TVN

Źródło zdjęcia głównego: Krauze: Maleszka chce być jak de Sade\TVN24