Polska

"Chcę walczyć z hejtem w Gdańsku, na Pomorzu, w Polsce, w Unii Europejskiej"

Polska

[object Object]
Magdalena Adamowicz w "Kropce nad i"tvn24
wideo 2/35

Chcę pracować w Unii Europejskiej, żeby walczyć o jej jedność, o demokratyczne wartości. Silna Unia daje Polsce bezpieczeństwo, my jako kraj nie poradzimy sobie sami - mówiła w "Kropce nad i" w TVN24 Magdalena Adamowicz, kandydatka do Parlamentu Europejskiego z listy Koalicji Europejskiej. Adamowicz odniosła się także do wpisów Krystyny Pawłowicz skierowanych pod jej adresem. - Myślę, że razem możemy coś zmienić. Może jak porozmawia ze mną, to coś się w niej obudzi - zastanawiała się.

Magdalena Adamowicz do Parlamentu Europejskiego startuje jako "dwójka" z okręgu nr 1 (Pomorze). - Moją publiczną przygodę rozpoczęłam walką z mową nienawiści, hasłem mojej kampanii na rzecz walki z hejtem jest "Imagine there's no hate" ["Wyobraź sobie, że nie ma nienawiści" - red.]. Zapraszam do tej koalicji bo wszyscy możemy wiele zmienić w sprawie hejtu - mówiła Adamowicz.

Jak mówiła, zdecydowała się na start, bo jej "doświadczenie życiowe, to co ją spotkało, pokazało jej, jak niebezpieczne są zjawiska tak zwanej inżynierii społecznej: fake newsy, półprawdy, nieprawdy, które mają na celu zastraszenie społeczeństwa, wywołanie negatywnych decyzji, nienawiści, strachu, które potrafią zmieniać wybory i wpływać na decyzję ludzi".

Według niej "fake newsy, półprawdy i nieprawdy" są "zagrożeniem demokracji i unieważniają ją". - Chcę walczyć z hejtem w Gdańsku, na Pomorzu, w Polsce, w Unii Europejskiej, a nawet szerzej: nawet na świecie - zadeklarowała wdowa po zamordowanym prezydencie Gdańska.

"Hejt powoduje, że rozsadzimy Unię Europejską od środka"

- Byłam na jednym posiedzeniu plenarnym [Parlamentu Europejskiego - red.], widziałam jak to wygląda i rzeczywiście tam był hejt - mówiła Adamowicz. Wśród obszarów, przy których chce pracować w PE wymieniła "wytyczenie jasnych granic" i "pokazanie czym jest mowa nienawiści", dodając, że to jeden z filarów jej programu.

Drugim filarem jest zmiana prawa, "żebyśmy wiedzieli, jak możemy postępować i jakie są konsekwencje niezgodnego postępowania: obrażanie kogoś czy hejtowanie".

- Trzecim filarem jest pomoc osobom, które są poszkodowane. Widzimy, ile jest samobójstw, szczególnie wśród młodzieży, ile osób starszych nie radzi sobie z tym, że są hejtowane - tłumaczyła.

- Ale to dotyka każdego. To dotyka i mnie i panią redaktor, innych polityków, celebrytów, ale bardzo wielu normalnych, zwykły ludzi, którzy nie wyróżniają się niczym szczególnym, ale z jakiegoś powodu ktoś stwierdził, że będzie ich hejtować - dodała.

Adamowicz zaznaczyła, że ważne jest, aby pokazywać jakie praktyki są dobre, a jakie złe. Stwierdziła, że trudno jest wyznaczyć granicę między wolnością słowa a hejtem. - Hejt pozbawia drugiego człowieka godności, powoduje, że rani się drugą osobę. Nie można na to pozwalać - mówiła.

- Hejt powoduje, że Unię Europejską rozsadzimy od środka - zaznaczyła w programie Adamowicz.

Dodała, że "chce pracować w Unii Europejskiej, żeby walczyć o jej jedność, o demokratyczne wartości". - Silna Unia daje Polsce bezpieczeństwo, my jako kraj nie poradzimy sobie sami z różnymi problemami, chociażby z globalnym ociepleniem klimatu - wyjaśniła. Zdaniem Adamowicz, "potrzebujemy silnej Unii Europejskiej i silnej pozycji Polski w Unii Europejskiej".

Adamowicz o Pawłowicz: bardzo chętnie z nią porozmawiam

Gościa programu zapytano o Krystynę Pawłowicz, która za pośrednictwem Twittera zarzucała Adamowicz m.in., że "nie szanuje demokratycznie wybranych władz RP: prezydenta ani premiera", których "publicznie poniżała". Pytała też, jakie Adamowicz ma kompetencje, "poza byciem 'żoną zamordowanego prezydenta miasta'".

- Podtrzymuję zaproszenie do pani poseł Pawłowicz, bardzo chętnie z nią porozmawiam. Myślę, że ona również powinna się przyłączyć do tej koalicji. Ona też jest bardzo hejtowana. Myślę, że razem możemy coś zmienić. Może, jak porozmawia ze mną, to coś się w niej obudzi - stwierdziła.

- Ja wierzę w ludzi, szanuje ludzi i wierzę, że wspólnie możemy wiele zmienić - podkreśliła Adamowicz.

Adamowicz o Pawłowicz: bardzo chętnie z nią porozmawiam
Adamowicz o Pawłowicz: bardzo chętnie z nią porozmawiamtvn24

"Nie wydaje mi się, żeby propozycja okrągłego stołu była propozycją poważną"

Od 8 kwietnia trwa ogólnopolski strajk nauczycieli zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych. Przystąpiła do niego też część nauczycieli z oświatowej Solidarności.

- Od początku strajku jestem solidarna z nauczycielami. Pierwszego dnia [strajku - red.] odwiedziłam szkoły w Gdańsku, później szkoły w regionie, wybieram się na prowincję, gdzie jest ciężko - tam nauczyciele tego wsparcia nie czują - mówiła Adamowicz zapytana o sytuację w polskiej oświacie. W związku ze strajkiem pod znakiem zapytania stanęły tegoroczne matury. Premier ogłosił w środę projekt nowelizacji prawa oświatowego, który zakłada, że jeżeli o klasyfikacji uczniów w klasach maturalnych nie zadecyduje rada pedagogiczna, będzie mógł to zrobić sam dyrektor szkoły. Projekt już w czwartek ma przejść przez Sejm i Senat, a następnie trafić do podpisu prezydenta. - To są uniki, które powodują, że tworzy się specustawę po to, żeby spłycić temat, zamieść go pod dywan, ale to nie jest rozwiązanie. Co z tego, że egzaminy zostaną przeprowadzone, kiedy nauczyciele dalej będą sfrustrowani, a godność ich zawodu będzie naruszona? - pytała Adamowicz. Jak wskazała, "rozwiązaniem jest, aby usiąść do wspólnego dialogu".

Adamowicz odniosła się w programie do zaplanowanych na piątek na warszawskim Stadionie Narodowym obrad okrągłego stołu na temat oświaty.

- Nie wydaje mi się, żeby propozycja okrągłego stołu na stadionie była propozycją poważną. Nauczycieli powinny poprzeć inne grupy zawodowe: nauczyciele akademiccy, lekarze, pielęgniarki, tak jak to było w sytuacji, kiedy oni sami protestowali i wspierało ich społeczeństwo - stwierdziła.

Według Adamowicz, "może się wydawać, że nauczyciele nie są grupą aż tak ważną dla partii rządzącej". - Tym bardziej powinniśmy okazać im solidarność - podkreśliła.

- To nie nauczyciele spowodowali, że uczniowie są zakładnikami, ale strona rządząca. Tutaj brak jest dialogu. To jest czas zarówno dla rządzących, jak i dla opozycji, żeby usiąść i rozmawiać o tym, co można zmienić. To nie chodzi o te tysiąc złotych, ale o godność zawodu. Edukacja pozwala na dobrobyt w społeczeństwie - oceniła.

ZOBACZ CAŁĄ "KROPKĘ NAD I"

"Nie wydaje mi się, żeby propozycja okrągłego stołu była propozycją poważną"
"Nie wydaje mi się, żeby propozycja okrągłego stołu była propozycją poważną"tvn24

Autor: akw\mtom / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty:
Pozostałe wiadomości