Macierewicz: Rosja jest największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa świata

Polska

tvn24Antoni Macierewicz uczestniczył w spotkaniu szefów resortów państw NATO w Brukseli

Antonii Macierewicz podczas środowej konferencji w Brukseli na temat zbliżającego się szczytu NATO w Warszawie, ocenił, że Rosja jest dziś największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa świata.

- Przychylam się do tezy, że Rosja jest rzeczywiście krajem o zupełnie odmiennej konstrukcji od krajów cywilizacji zachodniej. Krajem inaczej stawianych celów i inaczej realizowanych, i - co najważniejsze - o głębokim poczuciu, że żadne normy wypracowane poza jej obszarem nie są obowiązujące dla samej Rosji - powiedział minister Macierewicz, odpowiadając na pytania podczas debaty.

Jego zdaniem nie wszyscy rozumieją tę odmienność Rosji, co prowadzi do - jak mówił - "systematycznie powtarzających się błędów różnych naiwnych rządów, przywódców i społeczeństw, którzy sądzą, że będzie można się Rosją posłużyć".

"Zagrożenie dla ładu i bezpieczeństwa"

Macierewicz dodał, że "przy całym szacunku dla narodu rosyjskiego, a zwłaszcza dla (rosyjskich - red.) twórców (...) nie zmienia to faktu, że jest ona (Rosja - red.) dzisiaj największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa świata".

- Żadne państwo w historii ostatnich kilkudziesięciu lat tak nie podważyło ładu światowego, jak Rosja, atakując najpierw Gruzję, a później Ukrainę. I stale okupując terytorium niepodległego państwa, otwarcie wskazując, że nie chce akceptować niepodległości tego państwa i jego suwerenności, dążąc do wprowadzenia swoich rozwiązań nie tylko wobec tego państwa, ale w ogóle do ładu europejskiego - argumentował Macierewicz w późniejszej rozmowie z dziennikarzami.

- Tak długo, jak długo trwa ta okupacja, jak długo wybitni przywódcy rosyjscy będą sobie pozwalali na sformułowania, że Warszawa jest na ich celowniku, tak długo Polacy będą uważali, że to jest zagrożenie dla ładu i bezpieczeństwa europejskiego i światowego - dodał.

Wstrząs dla przywódców Zachodu

Zdaniem szefa MON aneksja Krymu przez Rosję i agresja na wschodnią Ukrainę w 2014 r. była wstrząsem dla przywódców Zachodu. Odpowiedzią na to były decyzje szczytu NATO w Walii we wrześniu 2014 r. związane z odstraszaniem przeciwnika. Jak dodał, kiedy ledwie zaczęto realizować te decyzje, "nastąpiło drugie uderzenie i Europę najpierw zalała fala migrantów z południa i południowego wschodu, a następnie doszło do inwazji w Syrii i jawnego pogłębienia zakresu agresji, łącznie z wykorzystaniem najnowszej broni, w tym rakiet Iskander na Bliskim Wschodzie".

- Ze względu na zróżnicowane środki ataku Europa początkowo była bezradna - ocenił minister. - Dopiero w ciągu ostatniego półrocza zaczęto rzeczywiście wypracowywać narzędzia reakcji - dodał. - Dopiero koncepcja reakcji na wszystkich frontach, w promieniu 360 stopni kazała poszczególnym krajom myśleć nie tylko - co naturalne - o własnych zagrożeniach i interesach, ale rozumieć, że atak jest prowadzony z jednego miejsca, tylko różnymi narzędziami i trzeba odpowiadać wspólnie, bez względu na różnice partykularnych interesów.

"Historyczny krok w rozwoju NATO"

Jego zdaniem decyzje podjęte w minionych dwóch dniach przez ministrów obrony państw NATO i przygotowujące lipcowy szczyt Sojuszu w Warszawie "są historycznym krokiem w rozwoju NATO i zmieniają jego architekturę, dostosowując ją do wyzwań, jakie przed nami stawia Rosja Władimira Putina".

Ministrowie obrony państw Sojuszu postanowili w Brukseli, że wschodnia flanka NATO zostanie wzmocniona poprzez rotacyjną obecność czterech wielonarodowych batalionów w Polsce i krajach bałtyckich. Ostateczne decyzje w tej sprawie zapadną na lipcowym szczycie NATO w Warszawie.

Autor: jaz//plw / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24