"To by oznaczało, że premier nie słucha ludzi"
Maciej Berek, do niedawna minister ds. wdrażania polityki rządu, ma zostać kandydatem na sędziego Trybunału Konstytucyjnego - wynika z informacji uzyskanych przez reporterkę TVN24 Agatę Adamek. Jako pierwsza taką informację podała Polityka Insight. O odejściu Berka z rządu poinformował we wtorek premier Donald Tusk.
- Kiedy ja usłyszałem tę informację, to pomyślałem, przepraszam, że to jest kaczka dziennikarska - powiedział w "Jeden na jeden" w TVN24 prof. Marcin Matczak z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Jak mówił, "pan doktor Berek jest doskonałym prawnikiem, ale jest człowiekiem Donalda Tuska, jest prawą ręką Donalda Tuska".
Przypomniał, że "cała masa ludzi w Polsce przez osiem lat wychodziła na ulice w obronie apolityczności Trybunału Konstytucyjnego". - Jeżeli taka decyzja zostanie podjęta, to to będzie oznaczało, że premier Tusk w ogóle nie słucha ludzi - ocenił. Jak dodał, "jeżeli to się zdarzy, to to będzie kpina w pewnym sensie z tych ludzi, którzy tysiącami wychodzili na ulice".
- To jest symboliczne. Po prostu tu chodzi o kwestie symboliczne - komentował Matczak. - Takie propozycje są rozpatrywane jako gesty. I ten gest jest, myślę, jakimś symbolem ślepoty i głuchoty na potrzeby ludzkie.
Marcin Matczak o reakcji opozycji
Według prof. Matczaka, "jeżeli pan doktor Berek zgłosił swoją kandydaturę, to oznacza to też pewnego rodzaju egoizm". - To jest bardzo mądry człowiek, on powinien czuć, że ta sytuacja (...) zostanie wykorzystana przez opozycję, przez prezydenta Nawrockiego, przez wszystkich jako dowód na to, że Platforma Obywatelska niczym nie różni się od PiS - powiedział.
Gdyby Berek rzeczywiście został kandydatem na sędziego TK, "to zostanie to odebrane jako wkładanie do Trybunału Konstytucyjnego bliskiego współpracownika" - mówił Matczak. Jak ocenił, "opozycja rozniesie tę propozycję". - Powiedzą: zobaczcie, jak prawa ręka Ziobry, Bogdan Święczkowski, został sędzią Trybunału Konstytucyjnego, to teraz sędzią zostaje prawa ręka Tuska - powiedział.
- Czym to się będzie różniło - powie opozycja - na przykład od relacji premiera Kaczyńskiego z panią Przyłębską, która była dla niego "odkryciem towarzyskim"? - komentował Matczak.
Matczak: akurat teraz pojawia się szansa na odpolitycznienie TK
Według Matczaka nominacja Berka do Trybunału Konstytucyjnego zbiegłaby się w czasie z momentem, "kiedy pojawia się szansa na to, że ten Trybunał może być uzdrowiony".
Jak tłumaczył, we wrześniu i w styczniu "Trybunał opuszczają dublerzy, pan (Jarosław) Wyrembak i pan (Justyn) Piskorski". W związku z tym "na rok przed wyborami mamy sytuację, w której będziemy mieli dziewięciu nowych sędziów wybranych przez koalicję" - mówił. Łączny skład Trybunału to 15 sędziów.
- Teraz jest szansa na to, żeby tam były kandydatury, których nie da się skrytykować, żeby nie dać pretekstu Karolowi Nawrockiemu, żeby odmówił ślubu - mówił Matczak. - Jest teraz szansa na to, żeby tam dać osoby, które są absolutnie nie do dotknięcia w sensie politycznym - podkreślił.
Tymczasem, ocenił, w tej sytuacji prezydent "będzie mógł powiedzieć: kolejny polityk trafia do Trybunału Konstytucyjnego". - Daje mu się prezent, prawda? - pytał retorycznie. - To jest w ogóle dla mnie niepojęte - skwitował Matczak.