Otrzymaliśmy wiele zgłoszeń z lotniska w Modlinie. Na nagraniach i zdjęciach widać tłumy pasażerów, którzy nie doczekali się swoich lotów. Rozmawialiśmy z panią Dominiką, której lot na Maltę miał wystartować w środę o 6:50. - Na początku mówiono nam, że samolot, którym mamy odlecieć, stoi (na pasie lotniska - red.), natomiast nie może odlecieć z powodu warunków atmosferycznych. Ostatecznie polecieli nim inni pasażerowie na Teneryfę, ponieważ ich lot jest dłuższy i nie byłoby potem dla nich obsługi - powiedziała redakcji Kontaktu24. Kolejny samolot przyleciał przed godziną 18, jednak pani Dominika usłyszała, że w pierwszej kolejności muszą zostać obsłużone inne loty. - Są już jakieś przepychanki, przy stanowiskach celników, było także skandowanie przy gate'ach - relacjonowała kobieta.
"Przykra sytuacja"
Poinformowała również, że "wyniknęła przykra sytuacja z kuponami na jedzenie". - Co trzy godziny opóźnienia miało nam przysługiwać 17 złotych, ale już od ośmiu godzin nie dostajemy nic - skarżyła się. Mówiła też, że część ludzi chciała opuścić lotnisko ze swoimi nadanymi bagażami, ale "nie było nikogo z obsługi Wizzair, kto mógłby to umożliwić".
Niedługo później pani Dominika poinformowała nas, że nadal nie udało się jej wylecieć, tym razem jednak przez nietrzeźwego pasażera. - Pasażerowie zostali wprowadzeni do samolotu około godzinę temu, natomiast jeden z pasażerów jest pijany i nieprzytomny, więc trzeba go wyprowadzić. Czekają nas kolejne godziny opóźnienia - mówiła około godziny 21.
"Dantejskie sceny"
Skontaktował się z nami także pan Marcin, którego syn czekał w samolocie na płycie lotniska Modlin.
- Mój syn, którego odwiozłem o 7 rano na lotnisko, a miał lecieć o 9:20, czeka od trzech godzin w samolocie. Panują tam dantejskie sceny. Doszło do tego, że pasażerowie zaczęli dzwonić na 112, bo w samolocie odmówiono im wody, a potem odmówiono im także wyjścia - poinformował.
"Dezinformacja"
Kontaktowaliśmy się także z pasażerami lotu na Maltę, którzy planowo mieli wylecieć o 5:45. Informowali nas, że otrzymali sprzeczne informacje o odwołaniu rejsu.
- Nasz lot teoretycznie został odwołany, ale nie mamy tej informacji na aplikacji. Nadal jesteśmy na lotnisku i w tym momencie inny lot na Maltę wystartował. Szykujemy właśnie listę do pozwu zbiorowego, ale chyba wrócimy dzisiaj do domu. To jest kłopotliwa sytuacja dla większości z nas ze względu na to, że wykupiliśmy samochody, noclegi, apartamenty i to są koszty, które ponosimy. Panuje tutaj dezinformacja - opowiadał w środę wieczorem pan Michał.
- Tutaj były dzisiaj dramatyczne sceny. Ludzie krzyczeli, że chcą informacji. Pytali, gdzie jest przedstawiciel Wizzair. Najpierw było trochę śmiesznie, później już wszyscy byli zdenerwowani. Pani z firmy Welcome przyszła z nami porozmawiać i była zdruzgotana - relacjonował pan Kuba.
Powiedział, że lot na Maltę był od rana przekładany. - Zero informacji od Wizzair. Teraz pracownicy lotniska wydali informację, że lot jest odwołany, natomiast Wizzair dalej wysyła maile, że lot jest rzekomo przełożony. To są sprzeczne informacje. Straż graniczna wyprasza ludzi, żeby wychodzili, ale pasażerowie nie chcą wyjść bez dokumentu potwierdzającego, że lot rzeczywiście jest odwołany - relacjonował nasz rozmówca.
Zapytaliśmy zespół pasowy lotniska w Modlinie o opisane sytuacje. Do momentu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Anna Robaczyńska, która w imieniu WizzAir zajmuje się kontaktem z mediami, przekazała nam, że informacje w tej sprawie przekaże jutro.
Autorka/Autor: amn, momo/kab
Źródło: Kontakt24
Źródło zdjęcia głównego: Katarzyna/Kontakt24