Zaatakował widłami policjantów i uciekł do lasu, ukrywał się. Zlokalizowały go kamery termowizyjne

Polska

Aktualizacja:
Mężczyzna nie stawiał oporu. Spokojnie rozmawiał z sanitariuszami, którzy opatrzyli go w karetce pogotowiatvn24
wideo 2/5

Przerażona rodzina wezwała patrol policji do mężczyzny biegającego z siekierą. Interweniujących policjantów zaatakował widłami. Ci użyli paralizatora i oddali strzały ostrzegawcze. Wtedy 42-latek poszczuł ich psem i uciekł do pobliskiego lasu, gdzie ukrywał się od soboty. Został zatrzymany we wtorek przed południem, kilka kilometrów od miejsca zamieszkania. Mężczyznę zlokalizowały kamery termowizyjnej umieszczone w śmigłowcu.

Groźne sceny rozegrały się w sobotę około godziny 5. nad ranem we wsi Naklik w powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie. Wówczas 42-letni Janusz D. awanturował się i groził swoim najbliższym siekierą. Rodzina była przerażona i wezwała wsparcie. Mężczyzna zaatakował policjantów z Biłgoraja, którzy interweniowali na miejscu. Uszkodził ich radiowóz i poszczuł psem. Policjanci użyli paralizatora, jednak nie zdołali obezwładnić mężczyzny. Potem ostrzegali go strzałami w powietrze. Wtedy mężczyzna uciekł do lasu w okolicach wsi Naklik. Za nim pobiegł jego pies.

"Jest bardzo niebezpieczny"

Mężczyzna od soboty ukrywał się. Janusz D. jest - według policji - bardzo niebezpieczny i nie panuje nad swoim zachowaniem.

- Mężczyzna leczył się psychiatrycznie i nie brał leków. Przez co mógł być agresywny – podkreśla starsza sierżant Agnieszka Pintal z biłgorajskiej policji.

Policja apelowała: w przypadku napotkania mężczyzny, niech nikt nie zbliża się do niego. Towarzyszy mu duży i agresywny wilczur. Poza tym mężczyzna ma przy sobie widły i siekierę, także przy jakiejkolwiek próbie rozmowy może zaatakować nawet przypadkową osobę.

Czwarta doba poszukiwań

Poszukiwania trwały nieprzerwanie od sobotniego poranka. W akcję zaangażowana była cała jednostka biłgorajskiej policji, ze wsparciem policjantów z Komendy Wojewódzkiej z Lublina i Komendy Głównej.

Ponadto w poszukiwaniach uczestniczył śmigłowiec z kamerą termowizyjną, kamery policyjne, drony, psy tropiące.

Janusz D. został zatrzymany we wtorek przed południem. Kilka kilometrów od domu, we wsi Bystre na terenie województwa podkarpackiego. Nie stawiał oporu. Z policjantami i sanitariuszami rozmawiał spokojnie. Mężczyznę zlokalizowały kamery termowizyjnej umieszczone w śmigłowcu. W ten sposób policjanci przeszukali ponad 160 hektarów okolicznych lasów. Dopiero czwartego dnia udało się odszukać zaginionego.

Autor: nina/gp / Źródło: TVN24 Białystok

Źródło zdjęcia głównego: tvn24