"Jeżeli się rządu PiS nie dociśnie, jeżeli nie będzie jakiegoś zagrożenia, to nic nie pokażą, wszystko będą ukrywać"

TVN24 | Polska

Aktualizacja:
Autor:
momo, akr//rzw
Źródło:
TVN24
Kropiwnicki: KRS jest rządowa, a nie sędziowskaTVN24
wideo 2/27
TVN24Kropiwnicki: KRS jest rządowy, a nie sędziowski

Sędziowie zależni od ministra sprawiedliwości podpisywali listy swoim kolegom po to, żeby ci mogli awansować - tak poseł Platformy Obywatelskiej Robert Kropiwnicki skomentował opublikowane w piątek przez Kancelarię Sejmu listy poparcia sędziów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Poseł PiS Kazimierz Smoliński przekonywał, że "nie ma żadnej sensacji", a "wszystkie listy są prawidłowo skonstruowane".

Kancelaria Sejmu opublikowała w piątek po południu "wykazy sędziów, którzy udzielili poparcia kandydatom" do nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Wcześniej tego dnia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie opublikował uzasadnienia wyroków uchylających postanowienia prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. To właśnie na postanowienia PUODO powoływała się Kancelaria Sejmu, wstrzymując publikację tak zwanych list poparcia.

Kropiwnicki: to rząd właściwie obsadził nową KRS

Poseł Platformy Obywatelskiej Robert Kropiwnicki komentował to, że na samym szczycie listy pod kandydaturą sędziego Macieja Mitery, rzecznika nowej KRS, widnieje podpis sędziego Łukasza Piebiaka, byłego wiceministra sprawiedliwości, który zrezygnował ze stanowiska w efekcie tak zwanej afery hejterskiej (sam zaprzeczał, jakoby uczestniczył w akcji dyskredytowania niektórych sędziów).

Raport tvn24.pl: Zorganizowana akcja hejtu wobec sędziów >>>

- To przedziwne, że wiceminister jest pierwszym, który podpisuje się na liście do jednego z kluczowych członków KRS, czyli twarzy tej neo-KRS. To pokazuje, jaki był mechanizm. To, o czym mówili, że przelecieli się po pokojach w ministerstwie i podpisali, było prawdą. To pokazuje, że ta KRS jest rządowa, a nie sędziowska - ocenił Kropiwnicki. Nawiązał do przytoczonej przez "Gazetę Wyborczą" relacji sędziego, któremu - jak podano w gazecie - Piebiak miał złożyć propozycję wejścia do nowej KRS. "Kiedy Piebiak zaproponował mi kandydowanie, byłem zupełnie nieprzygotowany. Powiedziałem, że przecież nie mam podpisów. Wtedy Piebiak stwierdził: 'Daj spokój, przelecimy się tu po pokojach i podpisy zaraz będą'" - twierdził sędzia cytowany przez gazetę.

To pokazuje, że rząd właściwie obsadził tę nową KRS

Poseł zauważył, że w czasie, gdy powstawały listy do nowej Krajowej Rady Sądownictwa, ówczesny wiceminister sprawiedliwości Piebiak "zarządzał sędziami, powoływał sędziów na delegację, odwoływał sędziów, wskazywał prezesów i wiceprezesów poszczególnych sądów". - Sędziowie w sposób naturalny czuli uległość do niego, bo on był ich szefem, który mógł ich wysyłać, zsyłać, nagradzać lub karać. To pokazuje, jak silny był wpływ rządu i przedstawiciela władzy wykonawczej na obsadę stanowisk w KRS - ocenił Kropiwnicki. 

Nazwisko Piebiaka pojawia się także pod innymi kandydaturami. - To pokazuje, że rząd właściwie obsadził tę nową KRS - dodał polityk PO.

Robert Kropiwnicki o wycofanych podpisach na liście poparcia sędziego NawackiegoTVN24

Kropiwnicki komentował także fakt, że nazwiska sędziów, którzy według własnych deklaracji wycofali swoje podpisy spod kandydatury sędziego Macieja Nawackiego, prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie, wciąż widnieją one na liście.  - Ta lista wydaje się niekompletna, będziemy to jeszcze analizować - zastrzegł. - Ale wszystko na to wskazuje, że sędzia Nawacki wyłudził członkostwo w KRS, że nie poinformował Kancelarii Sejmu o tym, że część osób się wycofała - ocenił polityk opozycji. 

- Uważamy, że jeżeli on dowiedział się o tym przed złożeniem dokumentów, to (wycofanie podpisów - red.) musiało być skuteczne. On po prostu oszukał Kancelarię Sejmu i oszukał ministra - uznał poseł. Według niego, jeżeli okazałoby się, że ubyło podpisów pod częścią kandydatur, "całe powołanie (KRS - red.) byłoby nieważne". 

- Ci sędziowie nie byli powoływani każdy z osobna, osobnym głosowaniem, tylko jedną uchwałą Sejmu, a to oznacza, że tak naprawdę całe powołanie tych członków do KRS-u może być uznane za nieważne. Czyli wszystkie decyzje tej KRS mogą być uznawane za nieważne. To przed wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu może być kluczowa informacja dla rozstrzygnięcia tej sprawy - wyjaśniał Kropiwnicki. 

Kropiwnicki: KRS jest rządowy, a nie sędziowskiKancelaria Sejmu opublikowała w piątek po południu "wykazy sędziów, którzy udzielili poparcia kandydatom" do nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Wcześniej tego dnia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie opublikował uzasadnienia wyroków uchylających postanowienia prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, na które Kancelaria Sejmu powoływała się, wstrzymując publikację tzw. list poparcia.TVN24

Jego zdaniem argument Prawa i Sprawiedliwości, zgodnie z którym nowa KRS powstała, by zapewnić pełną i różnorodną reprezentację sędziowską "to ewidentna ściema". - To była wąska grupa sędziów, która podpisała się pod wieloma listami. To pokazuje, że sędziowie, którzy byli zależni od ministra (sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry - red.), byli albo prezesami, albo wiceprezesami (sądów - red.) już ze wskazania ministra. Podpisywali listy innym swoim kolegom po to, żeby ci mogli awansować - ocenił poseł. 

Jak dodał, "to wskazuje na zbudowanie sitwy PiS-owskiej w polskim sądownictwie". - To oni zbudowali kastę sędziów, swoich PiS-owskich sędziów, która trochę jak rak oplata polski wymiar sprawiedliwości - stwierdził. 

Smoliński: okazało się, że nie ma żadnej sensacji

Poseł klubu PiS i członek nowej Krajowej Rady Sądownictwa Kazimierz Smoliński w rozmowie z TVN24 komentował słowa Kropiwnickiego o podpisach zbieranych "w pokojach ministerstwa". - To oczywiście jest nieprawdą, bo sami sędziowie z ministerstwa tego nie podpisywali - przekonywał Smoliński. - Przecież są w Krajowej Radzie Sądownictwa sędziowie, którzy mają bardzo dużo podpisów od wielu sędziów sądów rejonowych, okręgowych, apelacyjnych. Z każdego poziomu takie podpisy były zbierane - oświadczył. 

Poseł PiS został też za pytany o podpisy pod kandydaturą Macieja Nawackiego. Poparcie dla niego wycofali sędziowie Anna Pałasz, Katarzyna Zabuska, Joanna Urlińska i Krzysztof Bieńkowski. Pałasz i Zabuska w rozmowie z "Faktami" TVN po raz pierwszy zdecydowały się publicznie powiedzieć, co nimi kierowało i jak próbowały bezskutecznie doprowadzić do usunięcia swoich nazwisk. Zdaniem Smolińskiego "to jest absolutnie nieprawda", a "panie sędzie się kompromitują". - Jeżeli mówią, że mogły skutecznie wycofać (podpisy - red.), to proszę pokazać przepis ustawy, który przewiduje procedury wycofania swojego poparcia - mówił. Przekonywał, że "złożenie podpisu poparcia jest nieodwracalne".

Smoliński nie zgodził się z poglądem, że gdyby okazało się, że jeden sędzia jest wybrany w sposób wadliwy, to wybór całej nowej KRS byłby wadliwy, bo głosowanie przeprowadzane było łącznie. Według jego opinii, "być może trzeba by było uzupełniać (KRS - red.) o tego jednego sędziego". - Ale absolutnie takie sytuacje nie miały miejsca i nie widzę, aby na podstawie tej ustawy można było zakwestionować jakiegokolwiek sędziego - dodał.

Przyznał, że jego zdaniem "nie było potrzeby" publikacji list poparcia, ale "opublikowane jest i okazało się, że nie ma żadnej sensacji". - Wszystkie listy są prawidłowo skonstruowane, są tam sędziowie - przekonywał Smoliński. Powiedział, że nie widział jeszcze wszystkich list, ale "rozmawiał z sędziami, którzy są w KRS". - Żaden z nich nie podawał mi indywidualnej listy, natomiast wszyscy zapewniali, że mają poparcie zgodnie z ustawą, wymaganą ilość sędziów, którzy im takiego poparcia udzielili - dodał. 

Smoliński o upublicznionych listach poparcia do nowej KRSTVN24

Dolniak: szkoda, że tak późno

Według Barbary Dolniak z Koalicji Obywatelskiej "najważniejsze, że listy osób, które podpisały się pod kandydaturami do Krajowej Rady Sądownictwa zostały wreszcie opublikowane, czyli doszło do wykonania prawomocnego wyroku sądu". - Szkoda, że tak późno - dodała posłanka w rozmowie z TVN24. 

- Teraz, jak się ukazały, mamy okazję się z nimi zapoznać. Pewnie będzie wymagało chwili - gdyż te listy są obszerne - sprawdzenie, kto podpisał się pod kandydaturami. Chociaż dzisiaj już wiemy, że są tam również podpisy osób delegowanych do Ministerstwa Sprawiedliwości czy samego wiceministra sprawiedliwości pana (Łukasza) Piebiaka, który jeszcze niedawno związany był z działaniami dotyczącymi hejtu wobec sędziów - powiedziała. 

Jak mówiła Dolniak, "szkoda, że decyzje zgodne z prawem, czyli obowiązek opublikowania tych list, nie jest wykonywany niezwłocznie po wydaniu przez sąd orzeczenia". - To tak naprawdę pokazuje, jaki jest stosunek rządzących do sędziów, do wymiaru sprawiedliwości. Kompletny brak szacunku do wydawanych orzeczeń, o czym świadczy fakt tak długiego oczekiwania na publikację tych list - dodała.

Dolniak o upublicznionych listach poparcia do nowej KRSTVN24

Wieczorek: rodzi się pytanie, po co była w ogóle ta zadyma 

Sekretarz klubu Lewicy Dariusz Wieczorek opublikowanie list uznał za "duże zaskoczenie". - Rodzi się pytanie, po co była w ogóle ta zadyma, po co było ukrywanie tych wszystkich list? - zastanawiał się w rozmowie z TVN24. - Nie sądzę, że to jest temat związany z Walentynkami, raczej może być to temat związany z wejściem w życie ustawy kagańcowej - dodał.

Raport tvn24.pl o tak zwanej ustawie represyjnej >>>

Według niego, "to najlepiej pokazuje sposób funkcjonowania Kancelarii (Sejmu) i w ogóle rządów PiS-u". - Jeżeli się nie dociśnie, jeżeli nie będzie jakiegoś zagrożenia, to nic nie pokażą, wszystko będą ukrywać - mówił Wieczorek. 

Wieczorek o upublicznionych listach poparcia do nowej KRSTVN24

Autor:momo, akr//rzw

Źródło: TVN24