Lis: szukam pracy

TVN24

Aktualizacja:
TVN24Tomasz Lis: PiS zabija ducha demokracji

- Nie mam obsesji na punkcie PiS-u, tylko wolności słowa. A jest teraz zagrożona - ostrzegał Tomasz Lis w "Kropce nad I". - Jeśli PiS wygra, będziemy mieć władzę absolutną jednego człowieka - dodał.

- To, co wiem o naciskach na Zygmunta Solorza, pochodzi z drugiej ręki. Nie będę o tym teraz mówić. Okres jest gorący, mamy 3 tygodnie i 6 dni do wyborów. To, co się dzieje i może jeszcze zdarzyć, jest istotne dla wszystkich dziennikarzy - ostrzegł Lis. Dziennikarz odszedł z Polsatu po tym, jak został odsunięty od kierowania "Wydarzeniami". Media spekulowały, że powodem jego odsunięcia były naciski władz na właściciela stacji.

Nie zostanę politykiem. Gdybym chciał, już bym nim był. Będę próbował dalej funkcjonować w mediach, pole manewru zależy od wyniku wyborów. Szukam pracy. Tomasz Lis

"Nie mam obsesji na punkcie PiSu, tylko wolności słowa"

Dziennikarz przekonywał, że mimo swojego krytycznego stosunku do obecnych rządów, nie ma obsesji na punkcie PiS. - To jest obsesja na punkcie pewnych standardów, wolności słowa. I prawdę mówiąc, kierunek zagrożenia jest mi obojętny - dodał.

Jego zdaniem jeżeli 21 października Polacy wybiorą Prawo i Sprawiedliwość i partia ta uzyska absolutną większość, będzie to "władza absolutna jednego człowieka - Jarosława Kaczyńskiego - w systemie literalnie demokratycznym". - Duch demokracji krok po kroku jest zabijany - uważa Lis.

Pytany, czy w związku z tym zamierza się angażować w politykę, dziennikarz zaprzeczył. - Nie zostanę politykiem. Gdybym chciał, już bym nim był. Będę próbował dalej funkcjonować w mediach, pole manewru zależy od wyniku wyborów. Szukam pracy - podsumował. Nie chciał jednak powiedzieć, czy dostał już konkretne propozycje.

"Leninowski taran" kontra "nieudolna opozycja"

Lis: nie mam obsesji na punkcie PiS

Lis odpierał zarzuty, że jest rzecznikiem opozycji. - Mamy słabą, nieudolną opozycję, niezdolną żeby zdefiniować spór, grającą bez przerwy na boisku przeciwnika - wytykał. - Natomiast Jarosław Kaczyński jest doskonały w uprawianiu "politics", czyli politycznych gier. Jest absolutnym taranem w leninowskiej polityce "kto kogo" - uważa Lis. - Natomiast w "policy", w wyznaczaniu celów i ich realizacji, jest papierowym tygrysem - dodał.

- Jałowość sporu politycznego jest zupełnie nieprawdopodobna. Współczynnik rozmowy o programie jest nieporównywlanie niższy niż dwa lata temu - podsumował.

REM apeluje o "jednoznaczne oświadczenia" ws. odejścia Lisa Tymczasem Rada Etyki Mediów zaapelowała do zarządu Polsatu, Tomasza Lisa oraz "kompetentnych władz" o jednoznaczne oświadczenia w sprawie przyczyn i okoliczności odejścia dziennikarza z Polsatu.

"Nie ustają komentarze dotyczące rozstania red. Tomasza Lisa z Telewizją Polsat. Część z nich powtarza sugestię, jakoby miało ono podłoże polityczne, a nawet było zamachem na wolność słowa" - głosi oświadczenie REM.

Komentując oświadczenie REM mec. Józef Birka, członek Rady Nadzorczej Polsatu, powiedział, że "stacja wydała już oświadczenie w tej sprawie; red. Tomasz Lis je potwierdza".

W środę kierownictwo Polsatu ogłosiło decyzję o odsunięciu Lisa od kierowania produkcją "Wydarzeń". Stacja zdecydowała się połączyć swój serwis informacyjny z powstającym kanałem TV Biznes, co tłumaczyła potrzebą "racjonalizacji kosztów".

W czwartek Lis podjął decyzję o całkowitym odejściu ze stacji; zrezygnował z funkcji członka zarządu oraz prowadzenia autorskiego programu "Co z tą Polską?".

Źródło: TVN24, PAP