Lewica kłóci się o stołki


Po pożegnaniu Aleksandra Kwaśniewskiego koalicja SLD, SdPl i Partii Demokratycznej zaczyna trzeszczeć w szwach. Na placu boju pozostało trzech liderów i zaczyna się wielkie rozpychanie - pisze "Gazeta Wyborcza".

- Klub LiD będzie liczyć 54 posłów. To mniej więcej tyle, ile miał w przerwanej kadencji sam SLD. Tyle, że teraz Sojusz ma tylko 40 szabel. 11 posłów wprowadziła SdPl, a trzech - Partia Demokratyczna - pisze "Gazeta Wyborcza".

Według "Wyborczej" po odejściu Kwaśniewskiego na placu boju pozostało trzech liderów: Wojciech Olejniczak i Jerzy Szmajdziński z SLD oraz Marek Borowski z SdPl i już dochodzi do pierwszych kłótni.

- Na korytarzu siedziby SLD przy ul. Rozbrat doszło do publicznej scysji między Szmajdzińskim a Borowskim. Powód: stanowisko wicemarszałka Sejmu, które należy się LiD. Myślał o nim Szmajdziński, teraz żąda go Borowski (był przez kilka lat marszałkiem i zbierał dobre recenzje) - pisze gazeta. I dodaje, że Borowski "grozi odejściem z klubu LiD, bo mógłby zrobić własne koło poselskie, a jeśli zachęci do przejścia Demokratów oraz wyłuska z Sojuszu jeszcze jednego posła - miałby nawet własny klub" (potrzeba do tego 15 posłów).

Politycy zaprzeczają, że są w sporze.

- Wicemarszałkiem jest Wojciech Olejniczak, który w Łodzi uzyskał najlepszy wynik, miażdżąco wygrał z Leszkiem Millerem - tłumaczy Szmajdziński.

Politycy, z którymi rozmawiała gazeta twierdzą jednak, że Olejniczak ulegnie postulatom Borowskiego, a Szmajdzińskiego zrobi szefem klubu LiD. Sobie pozostawiłby wtedy tylko przewodnictwo w SLD. Ale w partii nastroje też nie są dobre i myśli się o usunięciu Olejniczaka. Już pięć struktur wojewódzkich SLD (w tym znaczące - mazowieckie, małopolskie i śląskie) zasygnalizowało złożenie wniosku o nadzwyczajny kongres partii.

- W partii dominuje złość. Skoro dwa lata temu Sojusz zrobił taki sam wynik, jak teraz cały LiD, to gdzie wartość dodana? W Warszawie mieliśmy czterech posłów, teraz tylko dwóch. Nie weszli Kasia Piekarska i Piotrek Gadzinowski. Wszedł za to z pierwszego miejsca Borowski. Ciągnął listę, ale jej nie pociągnął - mówi "GW" członek zarządu krajowego SLD. - W dodatku większość kosztów kampanii pokryło SLD (musi teraz spłacać kredyt), a aż 4 mln zł subwencji budżetowej przypadnie SdPl - dodaje.

"Gazeta" spekuluje, że jeśli Olejniczak zostanie obalony, jego miejsce zajmie Grzegorz Napieralski, który "jest znacznie lepiej zakorzeniony w aparacie, niż Olejniczak i darzy niechęcią (odwzajemnioną) Borowskiego". Sam Olejniczak, na pytania "Gazety Wyborczej" o spory na lewicy, odpowiada krótko: "zajmijcie się lepiej poważnymi sprawami".

Źródło: "Gazeta Wyborcza"

Pozostałe wiadomości