Ruch prokuratury w sprawie nielegalnej inwigilacji samorządowców. Pięć osób z zarzutami

Budynek Prokuratury Okręgowej w Legnicy
Budynek Prokuratury Okręgowej w Legnicy
Źródło zdj. gł.: TVN24
Prokuratura Okręgowa w Legnicy postawiła zarzuty pięciu osobom w śledztwie dotyczącym inwigilacji miejscowych samorządowców przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wśród podejrzanych jest między innymi były już funkcjonariusz tej służby i policjant.

W piątek Prokuratura Okręgowa w Legnicy opublikowała komunikat, w którym poinformowała o postępach śledztwa w sprawie podejrzenia inwigilacji dolnośląskich samorządowców przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.   Sprawę tę opisali wspólnie na początku 2024 roku dziennikarze Onetu i "Superwizjera" TVN. Z ich informacji wynikało, że osoby związane ze służbami specjalnymi nielegalnie inwigilowały lidera Bezpartyjnych Samorządowców i ówczesnego koalicjanta PiS w sejmiku dolnośląskim, wieloletniego prezydenta Lubina Roberta Raczyńskiego.   Do dziennikarzy trafiło blisko tysiąc stron stenogramów prywatnych rozmów, które mieli prowadzić ze sobą za pomocą jednego z popularnych komunikatorów internetowych Raczyński i jego bliski współpracownik Andrzej Pudełko. Dotyczyły one m.in. zatruwania środowiska i zakopywania śmieci na Dolnym Śląsku. Reporterzy dotarli do osób, których rozmowy miały dotyczyć, ale i do innych materiałów dokumentujących operację.   Jak wynikało z ustaleń "Superwizjera" i Onetu, za całą akcją nielegalnej inwigilacji samorządowców miał stać Marcin P., oficer wrocławskiej delegatury ABW.   W trakcie pracy nad materiałami, dziennikarze wielokrotnie kontaktowali się w tej sprawie z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, jednak nie otrzymywali odpowiedzi na zadawane pytania.   Po emisji reportażu Wydział wewnętrzny ABW rozpoczął jednak postępowanie mające wyjaśnić, czy Agencja bądź jej oficerowie brali udział w nielegalnej inwigilacji na Dolnym Śląsku. W sierpniu 2024 roku ABW poinformowała, że jej oficerowie nie mieli nic wspólnego z opisanymi przez naszych dziennikarzy wydarzeniami. "W wyniku przeprowadzonych czynności wyjaśniających nie potwierdzono, aby funkcjonariusze ABW realizowali działania służbowe wobec Roberta Raczyńskiego oraz Andrzeja Pudełko (...). Na chwilę obecną nie potwierdzono jednoznacznie, aby którykolwiek z funkcjonariuszy ABW realizował pozasłużbowo jakiekolwiek czynności wskazane w przedmiotowych materiałach" - brzmiało oświadczenie ABW.

Funkcjonariusz ABW wśród podejrzanych

Jak wynika jednak z komunikatu legnickiej prokuratury, co najmniej jeden aktywny wówczas funkcjonariusz - a dokładnie Marcin P., o którym mowa w naszym reportażu - brał udział w działaniach wymierzonych w dolnośląskich samorządowców. Realizował je jednak bez zgody ABW.   "Na podstawie analizy obszernego materiału dowodowego, w tym udostępnionego prokuratorowi przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustalono, że takie czynności operacyjno-rozpoznawcze, bez uzyskania zgody odpowiedniego organu, przez ABW jako instytucję, nie były prowadzone" - poinformowała prokuratura w komunikacie.   Przekazała jednocześnie, że 8 maja prokurator wydał postanowienia o przedstawieniu zarzutów pięciu osobom. Dotyczą one między innymi "tworzenia fałszywych dowodów, ujawniania tajemnic prawnie chronionych, przekroczenia zakresu wykonywania usług detektywistycznych, podżegania do przekroczenia i przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, zniesławienia i znieważenia funkcjonariusza publicznego".   Wśród osób, które usłyszały zarzuty jest Marcin P., dziś już były funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, któremu zarzucono między innymi kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą prowadzącą nielegalną inwigilację. Zastosowano wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze. Grozi mu do 12 lat więzienia.   Zarzuty mają także usłyszeć Łukasz B. i Filip Cz. - mężczyźni byli źródłem informacji dla dziennikarzy "Superwizjera" i Onetu, opowiadali o kulisach nielegalnej inwigilacji. Twierdzili, że działania podejmowali na zlecenie Marcina P. z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Charakter zarzutów, pod jakimi stoją Łukasz B. i Filip Cz., nie jest znany, gdyż jak informuje prokuratura: "nie zostały [im - przyp. red.] ogłoszone, nie mogą być ujawnione".   Pozostałe osoby, które usłyszały zarzuty w tej sprawie to biznesmen Maciej B. - podejrzany o zlecenie inwigilacji, oraz Igor N. - funkcjonariusz policji. Ten drugi kilkukrotnie dla pozostałych podejrzanych sprawdzał bez uprawnienia policyjne bazy danych. Zatrzymanemu Maciejowi B. grozi do 10 lat, a Igorowi N. do trzech lat pozbawienia wolności.

ABW o zatrzymaniu Marcina P.

Do sprawy zatrzymania Marcina P. odniosła się w piątek w komunikacie także ABW. Zaznaczono w nim, że opisywane działania funkcjonariusza miały charakter pozasłużbowy i obejmowały okres przed grudniem 2023 roku.   "Agencja po uzyskaniu informacji o możliwych nieprawidłowościach niezwłocznie podjęła działania służbowe, w tym wszczęła postępowanie wyjaśniające i dyscyplinarne. Marcin P. przestał być funkcjonariuszem ABW w 2024 r." - poinformowano.   "Pozasłużbowe i naganne działania jednego funkcjonariusza nie mogą obciążać pozostałych funkcjonariuszy ABW, którzy codziennie realizują działania na rzecz bezpieczeństwa państwa" - dodała ABW.

Warto przypomnieć również wypowiedź ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka, który w opublikowanej w sierpniu 2025 roku rozmowie z Gońcem był pytany o to, co się dzieje z Marcinem P. - To wszystko jest w rękach prokuratury. Myśmy tą sprawą się zajęli, ponieważ stała się publiczna - mówił wówczas.   Dopytywany, czy faktycznie doszło do nieprawidłowości w działalności ABW, zaprzeczył i sprecyzował, że "była nieprawidłowa działalność funkcjonariuszy ABW, ale nie jako ABW". - To też się stało przedmiotem odrębnego postępowania - powiedział.

Umorzone śledztwo i sfałszowane stenogramy

Pod koniec lutego bieżącego roku Prokuratura Okręgowa w Legnicy poinformowała o umorzeniu śledztwa w zakresie wątku obyczajowego (jak informował Goniec, chodzi o pedofilię) w związku ze stwierdzeniem sfałszowania stenogramów zawierających rzekome rozmowy prezydenta Lubina i naczelnika Wydziału Oświaty tamtejszego urzędu miasta.   "Postępowanie zostało zainicjowane wiadomością przesłaną w dniu 24 marca 2023 r. na skrzynki mailowe Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu. Wydruki materiałów stanowiących załącznik do wiadomości mailowej wyglądem miały przypominać dokumenty pochodzące od służb (...). W późniejszym okresie do śledztwa dołączono dalsze tzw. stenogramy rozmów z innego postępowania" - wyjaśniono wówczas.

OGLĄDAJ: "Łask to jest polski 'Top Gun'"
Samolot F-35 Sił Zbrojnych RP na pasie startowym na terenie 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: tvn24.pl, PAP
Czytaj także: