Lech Wałęsa pod "Leninem". "Może mi też cofną ze 30 lat"

TVN24

Aktualizacja:
TVN24Wałęsa pod Leninem w Stoczni

Włodzimierz Lenin znowu w centrum Gdańska. Rano zakończył się montaż repliki historycznej bramy stoczniowej z budzącym kontrowersje napisem: "Stocznia Gdańska im. Lenina". Replikę przyjechał obejrzeć Lech Wałęsa. - Pomyślałem, że jeśli przywrócili starą nazwę, to może mi też cofną ze 30 lat - żartował.

Na bramie powieszono też napisy znane z sierpnia 1980 r. - "Proletariusze wszystkich zakładów łączcie się", "Dziękujemy za dobrą pracę", a także postulaty strajkowe. Pojawił się też metalowy Order Sztandaru Pracy. Przed zmianą nad bramą wisiał napis "Stocznia Gdańska S.A."

Montaż napisu odbył się późnym wieczorem w niedzielę (fot
 

Nowa brama została pomalowana szarą farbą, bo taki właśnie kolor miała konstrukcja z 1980 roku. Dotychczasowa była ciemnoniebieska.

"Nie widzę w tym nic złego"

- Średnio mi się podoba, ale to może dlatego, że przyjechałem za wcześnie - powiedział Wałęsa. Były prezydent dodał od razu, że wróci pod bramę stoczni we wtorek.

Wałęsa przyznał też, że chciał zobaczyć, jak brama będzie wyglądać po tylu latach. - Podjeżdżając do stoczni pomyślałem, że jeśli przywrócili starą nazwę, to może mi też cofną ze 30 lat, ale się nie udało – żartował były prezydent. - Na pewno było to wielkie zwycięstwo, z którym sobie chyba do dziś nie poradziliśmy. Warto o tym pamiętać, warto wyciągać wnioski, zastanawiać się, czy można było zrobić coś więcej, szybciej. Jeśli ta brama ma w tym pomóc, to dobrze - dodał.

Stocznia znów imienia Lenina
TVN24

Nie wszystkim się podoba

Pomysł od początku budził kontrowersje. Anna Fotyga, Maciej Łopiński i Andrzej Jaworski z PiS złożyli nawet doniesienie do prokuratury. Ta jednak nie dopatrzyła się przestępstwa i umorzyła postępowanie w sprawie propagowania przez władze Gdańska idei komunistycznych poprzez instalację bramy z PRL-owskimi symbolami.

Powrotowi na bramę napisu z Leninem sprzeciwiała się też komisja zakładowa NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańsk. Jej działacze zagrozili w kwietniu, że jeśli dojdzie do rekonstrukcji bramy, to rozpoczną zbierać podpisy pod referendum o odwołanie prezydenta Pawła Adamowicza.

Zwolennicy powrotu bramy przekonują, że tym razem Lenin wcale nie będzie "wiecznie żywy". - To brama w przeszłość, a po otwarciu w przyszłość. Nie zamykajmy tej historii - przekonywał kilka tygodni temu Paweł Golak z Europejskiego Centrum Solidarności.

Przewodniczący Stoczniowej Solidarności przeciwny "Leninowi"
TVN24

"To symbol"

Genezę pomysłu rekonstrukcji bramy stoczniowej Paweł Adamowicz tłumaczył na swoim blogu. "Przede wszystkim to symbol. To uzmysłowienie nam wszystkim, a szczególnie ludziom urodzonym po upadku komuny, jakim gigantycznym chichotem historii był ten wielki strajk, wielki zryw stoczniowy. Pokazanie, że upadek zbrodniczej ideologii stworzonej przez właśnie Włodzimierza Lenina zaczął się w zakładzie jego imienia. Bo to Lenin stworzył realny komunizm, a pracownicy Stoczni Gdańskiej imienia Lenina ten komunizm obalili" - napisał prezydent Gdańska.

Prezydent Gdańska był pomysłodawcą przywrócenia "Lenina" do stoczni
TVN24

Nie ta sama brama, ale kosztowna

Odtworzenie bramy kosztowało prawie 68 tys. zł. Inspiracją do wykonania tych prac były badania przeprowadzone przez gdańską artystkę Dorotę Nieznalską. W ubiegłym roku, przygotowując jeden ze swoich projektów artystycznych, zbadała losy historycznej bramy wiodącej do stoczni.

Okazało się, że brama, przez którą dziś wchodzi się na teren dawnej stoczni, nie jest tą samą bramą, którą znamy ze zdjęć ze strajków z sierpnia 1980 roku. Dalsze badania wykazały, że pierwotna konstrukcja została zniszczona przez czołg w grudniu 1981 roku, jej pozostałości zdemontowano (nie udało się ustalić, co się z nimi stało), a na jej miejsce zbudowano bramę, która przetrwała do dziś.

"Trójka" też z Leninem

Ponieważ brama nr 2 Stoczni Gdańskiej, wraz z sąsiadującym z nią placem Solidarności, gdzie stoi Pomnik Poległych Stoczniowców oraz salą BHP wpisane są do rejestru zabytków, stanowisko w sprawie jej rekonstrukcji musieli zająć m.in. wojewódzki i miejski konserwatorzy zabytków. Obaj byli za odtworzeniem bramy w dawnym kształcie.

Brama historyczna nie jest jedyną, która odzyskała w ostatnim czasie wizerunek sprzed lat. W piątek napis "Stocznia im. Lenina" trafił też na oddaloną o kilkaset metrów bramę nr 3. W tym przypadku jednak powodem były zdjęcia do filmu Andrzeja Wajdy pt. "Wałęsa" kręconego na terenie stoczni. Po ich zakończeniu "trójka" straci swój charakter z czasów PRL.


Źródło: TVN24 Gdańsk, PAP