Przedsiębiorca nr 1: - Przy okazji jednego spotkania biznesowego powiedziano nam, że przyjedzie jakiś biskup, który zaproponuje nam pewne rozwiązania. I na tym spotkaniu poznałem pana Lecha K.
Przedsiębiorca nr 2: - Przedstawił się jako biskup, tak do tej pory mam go zapisanego w telefonie. Bardzo inteligentny człowiek. Prawo kościelne, paragrafy, zasób wiedzy, on to wszystko miał w jednym palcu. Opowiadał tak, jakby pan Pana Boga słuchał. Miał dar przekonywania ludzi, każdy mu wierzył.
Przedsiębiorca nr 3: - Zapotrzebowanie na jego usługi było ogromne. Powiedział mi, że on otworzył około 70 kościelnych spółek. Im dłużej to trwało, tym za spółkę chciał więcej. Najpierw kilka tysięcy złotych, kiedy ja dołączyłem, musiałem zapłacić 20 tysięcy. Potem słyszałem o kwotach idących w miliony. Pieniądze wokół tego były naprawdę duże.
W podobny sposób o Lechu K. opowiadało nam kilkunastu przedsiębiorców. Poza działalnością kościelną niewiele o nim wiadomo. Ma 51 lat, z dwóch zdjęć, które znajdujemy w internecie, patrzy na nas postawny mężczyzna z fryzurą na jeża i siwą, dłuższą brodą prosto od barbera. Z internetowej kwerendy wynika, że w przeszłości handlował sprzętem muzycznym i książkami, organizował też w Szczecinie casting dla modelek.
W historii Lecha K. fakty zawsze mieszają się z fikcją. Przedstawiał się, jako biskup, ale w rzeczywistości był przełożonym szczecińskiej gminy wyznaniowej zarejestrowanego w 2021 roku Kościoła Naturalnego. Dużo bardziej od spraw duchowych interesowało go jednak robienie pieniędzy. Dzięki znajomości przywilejów finansowych dla Kościołów rozkręcił imponujący system służący omijaniu podatków i wyciąganiu milionów z państwowego Funduszu Kościelnego.
Dzisiaj Lech K. siedzi w areszcie. Usłyszał zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i prania brudnych pieniędzy.
Dotarliśmy do nagrań ze spotkań Lecha K. z przedsiębiorcami. Pochodzą z czasu, kiedy jego kościelny biznes kwitł w najlepsze. Zapisy rozmów są szokujące. Pokazują, że w polskim prawie do dzisiaj funkcjonują przepisy, które dają rejestrowanym bez większego trudu Kościołom i związkom wyznaniowym narzędzia do ogromnych nadużyć finansowych. Lech K. reklamował te narzędzia przedsiębiorcom niczym akwizytor sprzedający garnki na prezentacji.