11 milionów złotych - tyle musiałby wydać na reklamę właściciel sklepu z odzieżą Nowrocky, aby osiągnąć rozgłos porównywalny z tym, jaki przetoczył się przez polskie media, gdy prezydent Karol Nawrocki publicznie pokazał się w koszulce i czapce ze stylizowanym napisem Nowrocky.
Choć sam prezydent i jego otoczenie zaprzeczają, że Nawrocki wykorzystuje urząd do promowania marki, faktem jest, że prezydent publicznie pokazywał się w odzieży Nowrocky. Z rozsławionym przez prezydenta sklepem z odzieżą są związane bliskie mu osoby i bliscy współpracownicy, w tym przyjaciele z ringu. Polityczne i towarzyskie związki marki Nowrocky prześwietlił Kacper Sulowski przy współpracy Kajetana Kowalika, a efekt ich pracy można zobaczyć już teraz w TVN24+.
Sulowski: to wszystko miało być owiane tajemnicą
- Od początku tej afery, czyli w zasadzie od otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie, kiedy to prezydent Nawrocki paradował na państwowej wizycie w ubraniach marki Nowrocky, zastanawialiśmy się, kto tak naprawdę za nią stoi - opisywał Sulowski na antenie TVN24 w czwartek.
Jak mówił, wiadomo było, że znak towarowy Nowrocky zgłosiła siostra prezydenta Nina Nawrocka, a przy rejestracji spółki pomagał pełnomocnik, z którym Nawrocki współpracował najpierw w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, a później w IPN. - Brakowało nam tej kluczowej informacji, kim dla Karola Nawrockiego jest sam właściciel, Maciej Bartasun - powiedział autor reportażu "Prezydenckie przysługi".
- Postanowiliśmy sprawdzić, kim naprawdę jest [Bartasun - red.] dla Karola Nawrockiego i skąd panowie się znają - mówił. -Przejechaliśmy setki kilometrów, szukaliśmy go w całej Polsce, a Maciej Bartasun, czyli osoba, która zarabia na tym, że Karol Nawrocki chodzi w jego ubraniach podczas państwowych wizyt, robił wiele, żebyśmy go nie odnaleźli. To wszystko miało być owiane tajemnicą - wspomniał.
Usunął profile, spółkę zarejestrował w biurze wirtualnym
Sulowski zauważył, że Bartasun usunął swoje profile z mediów społecznościowych, a spółkę zarejestrował w biurze wirtualnym, tak, by trudniej było skojarzyć ją z konkretnym adresem. - Adres do doręczeń w dokumentach rejestrowych podał do mieszkania swoich rodziców w Kętrzynie - mówił. - Używał różnych sposobów i trików, tak, by do niego nie dojść - powiedział Sulowski.
Skąd Bartasun zna się z Nawrockim? - Wielotygodniowe śledztwo doprowadziło nas do jednego konkretnego miejsca, mianowicie do klubu bokserskiego Ring3city w Gdańsku - mówił dalej autor reportażu "Prezydenckie przysługi".
Jak opisywał, wszystko to, co zadziało się z ekspozycją marki Nowrocky po otwarciu Zimowych Igrzysk Olimpijskich, kosztowałoby właściciela firmy 11,5 miliona złotych. - Tyle kolega prezydenta musiałby zapłacić, gdyby musiał zapłacić za taką reklamę, ale dostał ją za darmo - mówił Sulowski.
- Znak towarowy, który zgłosiła Nina Nawrocka, jest zgłoszony w Urzędzie Patentowym, ale trwa w tej chwili okres sprzeciwowy. To znaczy, że znak nie jest jeszcze zarejestrowany - wyjaśnił. - 23 marca, czyli w poniedziałek, jeżeli nikt nie zgłosi tego sprzeciwu, najprawdopodobniej znak zostanie zarejestrowany i to będzie oznaczało, że Nina Nawrocka będzie mogła bez przeszkód pobierać opłaty licencyjne za użytkowanie tego właśnie znaku do komercyjnego użytku - zdradził.