TVN24 | Polska

"Mamy prawo do usłyszenia, jaki był wyrok drugiej instancji"

TVN24 | Polska

Autor:
pp//now
Źródło:
TVN24
"Mamy prawo do usłyszenia, jaki był wyrok drugiej instancji"
"Mamy prawo do usłyszenia, jaki był wyrok drugiej instancji"TVN24
wideo 2/11
TVN24"Mamy prawo do usłyszenia, jaki był wyrok drugiej instancji"

To nie jest tak, że wraz ze śmiercią księdza nie ma problemu - komentował w "Faktach po Faktach" ojciec Marcin Mogielski, dominikanin, który od lat zaangażowany jest w wyjaśnianie sprawy księdza Andrzeja Dymera. Jak dodał, mamy prawo do usłyszenia, jaki był wyrok drugiej instancji dotyczący duchownego oskarżanego o molestowanie nieletnich. Sąd kościelny wydał decyzję w tej sprawie 12 lutego.

Od 1995 roku szczecińscy biskupi mieli wiedzieć o tym, że ksiądz Andrzej Dymer miał wykorzystywać seksualnie nieletnich. Dowodów na tę wiedzę nie brakuje. Śledztwo wszczęto jednak dopiero po publikacji dziennikarzy "Gazety Wyborczej" w 2008 roku. W tym samym roku kościelny trybunał skazał duchownego za molestowanie seksualne wychowanków.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kalendarium sprawy księdza Dymera >>>

Dziennikarz TVN24 Sebastian Wasilewski w swoim reportażu w "Czarno na białym" przyjrzał się sprawie księdza Andrzeja Dymera. W poniedziałek wieczorem oświadczenie w tej sprawie wydał prymas Polski i delegat Konferencji Episkopatu Polski do spraw Ochrony Dzieci i Młodzieży, arcybiskup Wojciech Polak.

"Uważam, że niesłychana przewlekłość kościelnych procedur w sprawie ks. Andrzeja Dymera oraz brak odpowiedniego traktowania osób skrzywdzonych na wielu etapach tego postępowania nie mają żadnego usprawiedliwienia" - napisał prymas.

Prymas Polak: niesłychana przewlekłość kościelnych procedur w sprawie księdza Dymera nie ma usprawiedliwienia
Prymas Polak: niesłychana przewlekłość kościelnych procedur w sprawie księdza Dymera nie ma usprawiedliwieniaTVN24

Zobacz cały reportaż o księdzu Andrzeju Dymerze w TVN24 GO >>>

We wtorek poinformowano, że ksiądz Dymer zmarł po długiej chorobie.

Ojciec Mogielski: to nie jest tak, że wraz ze śmiercią księdza nie ma problemu

Gościem wtorkowych "Faktów po Faktach" był ojciec Marcin Mogielski, dominikanin, który ujawnił zeznania ofiar księdza Dymera i od lat informował kościelnych przełożonych o winie szczecińskiego duchownego.

Jak powiedział, "to nie jest tak, że wraz ze śmiercią księdza nie ma problemu". - Są ofiary, są różnego rodzaju historie matactwa, kłamstwa, milczenia. I myślę, że teraz czas na porządną komisję śledczą, historyczną, która będzie miała władzę i wgląd do akt kurialnych, trybunalnych, prokuratorskich i sądowych, żeby prześledzić całą 25-letnią historię tej sprawy, która była ukrywana - mówił dominikanin.

Ojciec Mogielski: to nie jest tak, że wraz ze śmiercią księdza nie ma problemu
Ojciec Mogielski: to nie jest tak, że wraz ze śmiercią księdza nie ma problemuTVN24

- Moim zdaniem takie śledztwo powinno być prowadzone we współpracy z tymi wszystkimi, którzy przez te 25 lat rzetelnie na łamach różnych tygodników, miesięczników czy w telewizji "zdali egzamin" - powiedział, wskazując na media informujące o zarzutach o molestowanie formułowanych pod adresem księdza Dymera.

"Tu nie chodzi o to, żeby osądzać księdza Andrzeja"

Ojciec Mogielski podkreślał, że "tu nie chodzi o to, żeby osądzać księdza Andrzeja". - On jest w sądzie trzeciej instancji, sądzie Bożym i możemy być spokojni, że proces zostanie dobrze przeprowadzony - mówił. - Tu chodzi o zbadanie, co działo się przez te lata, że ofiary nie doczekały się nie tylko sprawiedliwości, ale i wsparcia oraz zadośćuczynienia. Mało tego, były prześladowane - wskazywał.

CZYTAJ TAKŻE: Terlikowski o sprawie księdza Dymera: trzeba zacząć mówić o innych odpowiedzialnych >>>

Dominikanin dodał, że chodzi także o zbadanie tego, jak "ksiądz [Dymer - przyp. red.] mógł bezkarnie hulać, gnębić i rozwijać biznesy w imieniu Kościoła".

"Mamy prawo do usłyszenia, jaki był wyrok drugiej instancji"

Ojciec Mogielski pytany, kto powinien ponieść odpowiedzialność za sprawę księdza Dymera, odparł, że "to pytanie żąda odpowiedzi". - I my mamy prawo do tej odpowiedzi, tak jak mamy prawo do usłyszenia, jaki był wyrok drugiej instancji, który zapadł 12 lutego, tuż przed śmiercią księdza Andrzeja i jest utajniony - apelował.

"Mamy prawo do usłyszenia, jaki był wyrok drugiej instancji"
"Mamy prawo do usłyszenia, jaki był wyrok drugiej instancji"TVN24

Gość "Faktów po Faktach" mówił o wyroku, o którym poinformował we wtorek po południu TVN24 rzecznik archidiecezji gdańskiej ksiądz Maciej Kwiecień. Tamtejszy sąd kościelny od końca 2017 roku rozpatrywał odwołanie, jakie ks. Dymer złożył od wyroku pierwszej instancji, który zapadł w 2008 roku. "Postępowanie kanoniczne wobec ks. Andrzeja Dymera zostało zamknięte pod koniec 2020" - przekazał ksiądz Kwiecień w odpowiedzi na pytania TVN24.

"W dniu 12 lutego br. miała miejsce sesja wyrokowa. Treść i uzasadnienie wyroku zostaną w ciągu 14 dni przesłane do Kongregacji Nauki Wiary i do archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej" - przekazał w przesłanej odpowiedzi. "Gdański Trybunał Metropolitalny nie upubliczni dokumentacji procesowej ks. Andrzeja Dymera i treści wydanego wyroku" - dodał rzecznik gdańskiej archidiecezji.  

Ojciec Mogielski w "Faktach po Faktach" odniósł się do treści tego komunikatu. - Jeżeli, przypuśćmy, byłby pedofil w przedszkolu czy szkole i byłby wyrok, i teraz nagle dowiadujemy, że nie wiemy, jaka jest treść wyroku i nie mamy prawa tego wiedzieć, to byłaby farsa. Więc dlaczego w Kościele tak to jest? - zastanawiał się.

Ojciec Marcin Mogielski był gościem wtorkowego wydania "Faktów po Faktach"TVN24

Dominikanin komentował też termin wyroku. - Cztery dni temu biskup dymisjonuje księdza, trzy dni temu ukazuje się w TVN24 GO materiał w "Czarno na białym", za duży zbieg okoliczności - oceniał. - Jak bardzo musiało się komuś pod tyłkiem zapalić, żeby zaczął reagować? - dodał.

"Muszą być reporterzy, muszą być tak zwane wrogie Kościołowi media, żeby coś uzyskać"

Ojciec Mogielski zwracał tez uwagę na rolę mediów w tej sprawie. - Muszą być reporterzy, muszą być tak zwane wrogie Kościołowi media, żeby coś uzyskać. Czas z tym skończyć, tak nie może być - stwierdził.

- Ja ze swojej strony nie pamiętam takiej sytuacji, żeby któryś hierarcha kościelny zrobił coś z własnej inicjatywy, a nie po filmie Sekielskich, publikacji "Gazety Wyborczej" czy jakimś programie TVN24. Zawsze jest to jakieś dociśnięcie i jakiś pozorny ruch, cząstkowa działalność. A to przecież nie o to chodzi - zwracał uwagę.

"Nie pamiętam takiej sytuacji, żeby któryś hierarcha kościelny zrobił coś z własnej inicjatywy"
"Nie pamiętam takiej sytuacji, żeby któryś hierarcha kościelny zrobił coś z własnej inicjatywy"TVN24

- Mam taki apel, żeby wreszcie na przykład kuria szczecińsko-kamieńska wykonała akt dobrej woli i pokazała, że jej zależy - mówił. - Po pierwsze, żeby wszystkie ofiary księdza Andrzeja mogły się zgłaszać. Ksiądz Andrzej nie żyje, nikomu nie zagraża, nie będzie szantażował, nie będzie straszył, nie będzie się mścił. Żeby wszyscy się ujawnili - zaapelował.

Dominikanin przypomniał, że "16 marca 2008 roku po reportażu 'Grzech ukryty w Kościele' w 'Gazecie Wyborczej' arcybiskup [Zygmunt - przyp. red.] Kamiński nakazał we wszystkich kościołach diecezji szczecińsko-kamieńskiej odczytać list, który był potępieniem działania gazety". - A także mojego i wszystkich ofiar - przypominał.

- Skoro to była sprawa publiczna, to domagam się, żeby we wszystkich kościołach diecezji szczecińsko-kamieńskiej znowu w niedzielę, najlepiej w Niedzielę Palmową, odczytano list odkręcający - powiedział ojciec Marcin Mogielski w "Faktach po Faktach".

Autor:pp//now

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości