Polska

Ks. Grzegorz K. nie stawił się na swoim procesie

Polska

Ks. Grzegorz K. nie stawił się na swym procesie
tvn24Ks. Grzegorz K. jest oskarżony o pedofilię

Ks. Grzegorz K., oskarżony o pedofilię były proboszcz na stołecznym Tarchominie, nie stawił się w środę na swoim drugim procesie w Sądzie Rejonowym w Otwocku pod Warszawą. Z tego powodu sąd odroczył rozpoczęcie procesu do 11 grudnia.

Sąd wyłączył też jawność całej sprawy ze względu na "ważny interes prywatny" pokrzywdzonego Piotra K. Występuje on w sądzie jako oskarżyciel posiłkowy. Piotr K. miał być w 2001 r., jako ministrant, molestowany przez ks. K. W środę nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. To drugi taki proces tego księdza, który w marcu br. został nieprawomocnie skazany przez Sąd Rejonowy w Otwocku na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery, za inny czyn o charakterze pedofilskim wobec ministranta. Nie wiadomo, o co dokładnie jest oskarżony ksiądz w drugim procesie. Wiadomo, że zarzut postawiono mu z art. Kodeksu karnego, który przewiduje do 12 lat więzienia za obcowanie płciowe lub "inną czynność seksualną" z małoletnim poniżej lat 15. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi właśnie o "inną czynność seksualną".

Obrońca księdza rezygnuje

Sąd powiadomił, że nie ma informacji o doręczeniu wezwania oskarżonemu o środowym terminie sprawy. Dodał też, że do sądu wpłynęło pismo obrońcy kapłana, mec. Krzysztofa Wąsowskiego o wypowiedzeniu pełnomocnictwa. Pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego mec. Henryk Kostrowicki mówił sądowi, że jego klient bardzo przeżywa całą sprawę, a "wszelkie upublicznianie jest dla niego bardzo bolesne i obawia się następstw tego". Adwokat ujawnił, że w aktach sprawy znajduje się opinia psychologa o dużej wiarygodności zeznań Piotra K. jako pokrzywdzonego. Mec. Kostrowicki przychylił się do wniosku prokuratury o wyłączenie jawności rozprawy. Prokurator z Prokuratury Rejonowej w Otwocku nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Jako świadek ma w tym procesie zeznawać m.in. psycholog, który dowiedział się o całej sprawie podczas terapii dorosłego już mężczyzny i powiadomił prokuraturę.

Odwołanie obrony

Ks. Grzegorz K. otrzymał od biskupa polecenie opuszczenia parafii, wykazał całkowite posłuszeństwo i współpracę, pozostaje do dyspozycji sądu - oświadczyła we wtorek kuria warszawsko-praska. W marcu br. ksiądz został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata.

Z informacji TVN24 wynika, że oskarżono go o to, że wobec ówczesnego ministranta doszło w 2001 r. do "przytulania, całowania w ucho, wkładania języka do ucha".

Prokuratura Rejonowa w Otwocku nie odwoływała się od tego wyroku, odwołuje się zaś obrona. Nie wiadomo jeszcze, kiedy może dojść do apelacji w sądzie okręgowym. Zdaniem TVN24 do ubiegłej środy ks. K. pełnił obowiązki w parafii na warszawskim Tarchominie. W piątek kuria informowała, że "natychmiast po wyroku (...) ksiądz arcybiskup zakomunikował księdzu proboszczowi decyzję o odwołaniu z funkcji".

Do dyspozycji sądu

Z kolei we wtorkowym oświadczeniu kurii napisano, że "po wydaniu wyroku w pierwszej instancji oskarżony ksiądz otrzymał od biskupa ordynariusza polecenie opuszczenia parafii i wszystkich czynności duszpasterskich do czasu wyznaczenia jego następcy i daty urzędowego przekazania parafii".

"W tej sprawie wykazał on całkowite posłuszeństwo i współpracę" - czytamy w komunikacie. Kuria zapewniła, że ksiądz pozostaje do dyspozycji świeckich sądów. Kuria podkreśliła, że w czasie śledztwa i postępowania sądowego ks. Grzegorz K. nie prowadził katechezy ani nie zajmował się ministrantami, co sugerowały media. Ponadto kuria podała, że po zakończeniu sprawy prawomocnym wyrokiem prowadzone będzie dodatkowe dochodzenie kanoniczne i wszystkie dokumenty zostaną przekazane do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, właściwej do rozstrzygania przypadków pedofilii osób duchownych. "Stosowanie kar kanonicznych jest niemożliwe przed udokumentowaniem winy" - dodano. Z powodu przedawnienia karalności umorzono postępowanie wobec ks. K. za rozpijanie nieletnich ministrantów, którym miał podawać alkohol.

Autor: mac//kdj / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości