Gawkowski po 18 latach odchodzi z SLD. Szef partii: każdy ma prawo do swojej drogi

Polska

Aktualizacja:
Krzysztof Gawkowski ocenia wyborczy wynik SLD (fragment programu "Kawa na ławę" z dn 4.11)tvn24
wideo 2/3

Krzysztof Gawkowski, wiceprzewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej, oświadczył we wtorek, że rezygnuje z członkostwa w partii. Komentując swą decyzję podkreślił, że jego zdaniem "Robert Biedroń jest dziś największą nadzieją polskiej polityki" i wyraził zainteresowanie współpracą z nim. - Każdy ma prawo do swojej drogi - ocenił szef SLD Włodzimierz Czarzasty.

Krzysztof Gawkowski w latach 2012-2016 był sekretarzem generalnym Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a od stycznia 2016 roku pełnił funkcję wiceprzewodniczącego tej partii.

Decyzję o rezygnacji z członkostwa w SLD ogłosił we wtorek za pośrednictwem mediów społecznościowych.

"W dniu dzisiejszym złożyłem rezygnację z członkostwa w Sojuszu Lewicy Demokratycznej. To była bardzo trudna decyzja, bo ponad osiemnaście lat, które spędziłem w partii pozostawiło we mnie wiele ciepłych wspomnień, a ludzie, których dzięki Sojuszowi poznałem zawsze stanowić będą dla mnie niewyczerpane źródło inspiracji" - oświadczył Gawkowski. "W życiu każdego człowieka jest czas, w którym coś się zaczyna, ale i kończy. Przez ostatnie lata zawsze starałem się swoją pracą i zaangażowaniem służyć lewicowym wartościom najlepiej jak potrafiłem. Wiem jednak, że nie był to czas wolny od błędów. Wszystkich, których zatem gdzieś po drodze zawiodłem – przepraszam, a ludziom, którzy mnie przez lata wspierali – dziękuję" - napisał Gawkowski.

"Lewica była, jest i będzie w moim sercu najcenniejszą wartością" - dodał.

Po wyborach mówił o potrzebie integracji lewicy

Pytany po pierwszej turze wyborów samorządowych, czy SLD przegrał, Gawkowski odpowiedział, że to wynik, który "pozostawia wiele do życzenia", choć "to na pewno nie jest porażka". - SLD musi rozliczyć się z tymi wyborami, bo inaczej nie ruszy do przodu - powiedział polityk Sojuszu.

- Jeżeli chcemy ruszyć do przodu, to trzeba zacząć integrować środowiska lewicowe, a nie tylko mówić o ich integracji - to jest pierwszy błąd. Po drugie, nie tylko kierować swój programowy głos do środowisk osób starszych, ale szukać też odpowiedzi, czy dla młodego i średniego pokolenia nie powinniśmy też mieć jakiejś oferty, która będzie decydowała o tym, że będą lepsze wyniki - podkreślił. - Powinniśmy na lewicy spróbować zbudować blok, który pod jednym szyldem wyborczym komitetu wyborczego pójdzie do tych wyborów. To może być nowa nazwa, nowa inicjatywa. Ja się nie boję tego. Ja nie muszę startować pod nazwą SLD, żeby walczyć o poparcie lewicowe - dodał. W takim bloku, według Gawkowskiego, można by łączyć różne siły polityczne, takie jak partia Razem, Partia Zieloni i SLD.

O Biedroniu: największa nadzieja polskiej polityki po lewej stronie

- Ja jestem w stanie, jako Krzysztof Gawkowski, podnieść rękę na zarządzie partii za tym, żeby zrezygnować z szyldu partyjnego, nie startować w tych wyborach europejskich pod szyldem SLD, tylko pod szyldem nowym po to, żeby lewica w Polsce nie miała 6, a 16 albo 26 procent - mówił polityk pod koniec października.

- Jeżeli ktoś jest przywiązany do szyldu SLD, to znaczy, że popełnia strategiczny błąd. Myśli o tym, żeby być w Parlamencie Europejskim dla szyldu, a nie idei – zaznaczył Gawkowski. Dodał, że "największą nadzieją polskiej polityki po lewej stronie" jest obecnie Robert Biedroń. - Trzeba z nim rozmawiać - podkreślił. - Nie ma dzisiaj polityka bardziej progresywnego, bardziej świeżego, a zarazem bardziej zdolnego przyciągać nowy elektorat. Jeżeli Robert Biedroń czułby się takim elementem wspólnotowego projektu, to bardzo dobrze. (...) Ma papiery na to, żeby być liderem - wskazał.

Opinię o Biedroniu jako największej nadziei polityki powtórzył we wtorek po ogłoszeniu decyzji o odejściu z SLD. - To nie jest tak, że jestem po jakichś rozmowach albo przed rozmowami z Biedroniem - zastrzegł. Jeżeli będzie chciał współpracować, to ja nie zamykam żadnych drzwi, ale to są Roberta decyzje, a nie moje - zauważył.

"Każdy ma prawo do swojej drogi"

Odejście Gawkowskiego skomentował przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty.

- Każdy ma prawo do swojej drogi. Odbyłem dzisiaj rano z nim rozmowę. Porozmawialiśmy. Podjął taką decyzję, ja mu mogę tylko podziękować za chyba 17 lat pracy na rzecz Sojuszu Lewicy Demokratycznej – powiedział Czarzasty we wtorek na konferencji prasowej w Lublinie.

Zaznaczył, że Gawkowski "wykonywał tę pracę dobrze”. - Przy Leszku Millerze był sekretarzem generalnym, w ostatniej kadencji był jednym z wiceprzewodniczących, chwała mu za to – dodał.

Zapytany, czy doszło do nieporozumień w kierownictwie SLD, Czarzasty zaprzeczył. - Nie ma sporów w ramach Sojuszu Lewicy Demokratycznej, każdy wybiera swoją drogę. Drogi działaczy lewicowych są różne. Z tego, co mówi (Gawkowski - red.), jest to sprawa związana z jego drogą zawodową. Co do polityki nie sprecyzował swoich planów, raczej jest to decyzja natury zawodowej – powiedział Czarzasty.

- Odszedł z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ale jesteśmy przyjaciółmi, tylko dobrze będę o nim mówił – stwierdził.

Autor: mjz//rzw//kwoj / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24