TVN24 | Polska

"W wielu szkołach dochodzi do oddolnych lockdownów"

TVN24 | Polska

Autor:
akw//now
Źródło:
TVN24
"W wielu szkołach dochodzi do oddolnych lockdownów"
"W wielu szkołach dochodzi do oddolnych lockdownów"TVN24
wideo 2/22
TVN24"W wielu szkołach dochodzi do oddolnych lockdownów"

Szkoły mają chorych uczniów, chorych nauczycieli, nie mają w jaki sposób zorganizować zastępstw. Dyrektorzy, obawiając się o zdrowie uczniów i nauczycieli, po prostu zawieszają zajęcia - tak o sytuacji szkół w czasie epidemii mówiła w TVN24 Iga Kazimierczyk, doktor nauk pedagogicznych i prezes Fundacji "Przestrzeń dla edukacji".

Resort edukacji narodowej podał we wtorek, że w trybie stacjonarnym pracuje 47 399 szkół, przedszkoli i placówek oświatowych, czyli 97,76 procent wszystkich. W trybie mieszanym, czyli z nauką prowadzoną częściowo w szkole i częściowo w domu, funkcjonuje 801 placówek, czyli 1,65 procent wszystkich. W trybie wyłącznie zdalnym pracują 284 placówki, czyli 0,59 procent. wszystkich.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE >>>

O aktualnej sytuacji szkół mówiła we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 Iga Kazimierczyk, doktor nauk pedagogicznych i prezes Fundacji "Przestrzeń dla edukacji". Przyznała, że jest tam sporo "strachu i niepewności". - Nauczyciele i kadra zarządzająca mówiła już w sierpniu, że ten scenariusz, w którym szkoły działają bez większych ograniczeń, a procedury polegają tylko na myciu rąk i dezynfekcji, nie zadziała - powiedziała.

Kazimierczyk powiedziała przy tym, że "w wielu szkołach dochodzi do oddolnych lockdownów, gdzie szkoły czekają na decyzje powiatowych stacji sanepid, które tych decyzji nie są w stanie wydać na czas". - Szkoły są zawieszone, mają chorych uczniów, chorych nauczycieli, nie mają w jaki sposób zorganizować zastępstw. Dyrektorzy, obawiając się o zdrowie uczniów i nauczycieli, po prostu zawieszają zajęcia - wymieniała.

"To są po prostu żarty i to zupełnie nieśmieszne"

Prezes Fundacji "Przestrzeń dla edukacji" mówiła także o przygotowaniach Ministerstwa Edukacji Narodowej do otwarcia szkół we wrześniu. - Przepisy zostały przygotowane w wakacje, co gorsza, praca nad nimi zaczęła się w wakacje. Ministerstwo tych przepisów w zasadzie z nikim nie konsultowało - zwróciła uwagę. - Jeśli przyjąć, że na konsultację projektu mamy trzy, cztery godziny, to nie są to żadne konsultacje. To są po prostu żarty i to zupełnie nieśmieszne - przyznała.

Kazimierczyk przypomniała, że "środowiska nauczycieli zwracały uwagę od kwietnia, jak te sprawy powinny być rozwiązane". - Ministerstwo żadnych z tych uwag nie wzięło do serca - zaznaczyła.

- Wydaje mi się, że dialogu zabrakło, bo w efekcie dialogu zawsze trzeba zrobić coś konkretnego, natomiast strategia ministerstwa została wyliczona na pomysł "jakoś to będzie" i na komunikat "przytłaczająca większość szkół pracuje normalnie". - Przytłaczająca to za chwilę będzie rzeczywistość, a nie większość szkół - dodała.

Pedagog o "palącym i najbardziej krytycznym problemie" w szkołach

Szefowa Fundacji "Przestrzeń dla edukacji" powiedziała, że "palącym i najbardziej krytycznym problemem w tym momencie jest kwestia braków kadrowych". - Jesteśmy jeszcze przed sezonem zwiększonych zachorowań na przeziębienia, infekcje grypopodobne czy grypę, a już kilkunastu procent nauczycieli nie ma w placówkach - relacjonowała.

- To osoby, które są na zwolnieniach i które jeszcze paręnaście miesięcy temu, przed pandemią, pewnie by przyszły z przeziębieniem do pracy, kierując się odpowiedzialnością za proces dydaktyczno-wychowawczy - stwierdziła.

Kazimierczyk zwróciła także uwagę, że spora część nauczycieli to osoby po 50. roku życia. - Polska jest krajem, który ma najmniejszy odsetek najmłodszych nauczycieli. Braki kadrowe to nie jest tylko narzekanie w mediach. To jest rzeczywistość - podkreśliła. - Problem ten jest już krytyczny, przekroczyliśmy taką liczbę braków kadrowych w oświacie, która za chwilę okaże się, że uniemożliwia normalną pracę szkół - ostrzegła.

"Są to słowa straszliwe, okropne, haniebne, które w ogóle nie powinny paść"

Na antenie TVN24 padło także pytanie o wypowiedź przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów Łukasza Schreibera, który pytany o śmierć dwojga nauczycieli zakażonych koronawirusem odpowiadał między innymi, że pedagodzy "giną na przykład w wypadkach samochodowych".

- To było o nas, o naszej pracy. Są to słowa straszliwe, okropne, haniebne, które w ogóle nie powinny paść, ale one chyba pokazują, że rządzący i odpowiedzialni za panowanie nad tym, co się w tej chwili dzieje, nie mają kompletnie żadnego planu - skomentowała Kazimierczyk. - Te słowa były wyraźnie nieprzemyślane - stwierdziła i dodała, że "to niestety pokazuje, że na zarządzanie pandemią w edukacji nie ma absolutnie żadnego planu".

Minister Schreiber: pedagodzy giną na przykład w wypadkach samochodowych
Minister Schreiber: pedagodzy giną na przykład w wypadkach samochodowychTrójka - Program III Polskiego Radia

Autor:akw//now

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości